Tajny Białoszewski
fot. tina sara / UNSPLASH.COM

Tajny Białoszewski

Wiosną tego roku, dzięki Tadeuszowi Sobolewskiemu i wydawnictwu „Znak”, mieliśmy coś w rodzaju festiwalu Mirona Białoszewskiego. Wyszły jednocześnie dwie, uzupełniające się książki: Tadeusza Sobolewskiego Człowiek Miron oraz Tajny dziennik Białoszewskiego – publikacja oczekiwana od lat przez wyznawców i wielbicieli autora Obrotów rzeczy.

Człowiek Miron to piękna książka, esej biograficzny napisany przez kogoś, kto świetnie znał poetę. Tadeusz Sobolewski, młodszy od poety o jedno pokolenie, należał do jego najbliższych przyjaciół. Przyjaciół czy uczniów? Podwładnych? Akolitów? Nomenklatura zależeć będzie od naszego stosunku do Mirona Białoszewskiego i jego otoczenia. Czy będziemy patrzyli przyjaźnie, jak Andrzej Barański w bardzo udanym filmie Parę osób, mały czas, czy też niechętnie, odbrązowniczo.

Prawdą jest, że Miron B. – inaczej niż na przykład Zbigniew Herbert czy Wisława Szymborska, Stanisław Grochowiak czy Julia Hartwig – był nie tylko autorem spełniającym się w samotności, w chwilach, gdy, jak czasem mówi się w języku angielskim: komponował swoje wiersze, ale funkcjonował też jako przywódca niewielkiej sekty. Nie była to sekta religijna, tylko artystyczna.

Tadeusz Sobolewski pisze jednak o Białoszewskim jak człowiek wewnętrzne wolny, nie jak ktoś zniewolony, zmuszony do posłuszeństwa. Nie pisze też jak ktoś, kto się po latach zb

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się