Uto Ughi i godność życia
fot. timo wielink / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

List do Galatów

0 opinie
Wyczyść

Znajoma namówiła mnie, by pójść do pięknego kościoła Santa Maria in Aracoeli na rzymskim Kapitolu na koncert w ramach festiwalu „Uto Ughi dla Rzymu”. Uto Ughi to jeden z najwybitniejszych skrzypków naszych czasów, swój talent pokazał publicznie już jako siedmioletnie dziecko. Dziś maestro Ughi, którego znają największe sceny świata, zajmuje się też promowaniem młodych talentów. Program „Uto Ughi dla Rzymu” temu właśnie służy. Podczas koncertów najpierw swoje możliwości prezentują młodzi muzycy, a dopiero potem występuje mistrz. Ale jest jeszcze jeden wymiar tego przedsięwzięcia: koncerty są także okazją do zbierania ofiar na rzecz założonego w 1987 roku stowarzyszenia Antea, zajmującego się opieką paliatywną. Uto Ughi podkreśla, że muzyka jest po to, by pocieszać i wspierać ludzi i w ten sposób chce służyć swoim talentem także tym, którzy przeżywają ostatnie miesiące doczesnego życia.

Podczas koncertu w kościele Santa Maria in Aracoeli pomyślałem, że właś- nie tą drogą powinna podążać ludzka cywilizacja: drogą postępu, którego miarą będzie profesjonalna i serdeczna troska o życie każdego człowieka, również tego umierającego. Powinniśmy propagować solidarność z chorymi i starymi, rozwijać hospicja i medycynę paliatywną, a nie eutanazję, która jest zakłamanym pozorem walki z cierpieniem. Wspomniane stowarzyszenie pomaga terminalnie chorym w domach i w hospicjach. Jego działalność opiera się na trzech podstawowych ideach: że dostęp do opieki paliatywnej jest prawem człowieka i jako taki powinien być zagwarantowany bez względu na sytuację społeczno-ekonomiczną chorego; że cierpienie i opuszczenie nie mogą przekreślać godności osoby; że pacjenci w terminalnej fazie choroby ofiarowują nam coś ważnego. Zasady ideologii eutanazyjnej są akurat odwrotne.

Przypominam sobie spotkanie ze śp. redaktorem Waldemarem Milewiczem. Było to dwa lata przed jego tragiczną śmiercią w Iraku. Milewicz miał pomysł na program dotyczący eutanazji i chciał ze mną na ten temat porozmawiać. Zastanawialiśmy się, co jest najgorszego w zalegalizowaniu eutanazji. Doszliśmy do wniosku, że jest to sytuacja, w której zdrowi zaczynają patrzeć na człowieka chorego i starego z ukrytą w głowie myślą: „Dlaczego jeszcze nie prosi o eutanazję? Przecież jego życie nie ma już żadnego sensu. Co więcej, inni muszą się nim opiekować i wydawać dużo pieniędzy na leczenie bez żadnej nadziei na poprawę”. Chory natomiast myśli, że ci zdrowi tak właśnie myślą, i czuje się coraz bardziej zbędny. Tak! Eutanazję przeprowadza się w białych rękawiczkach, ciesząc się ze zdobyczy tzw. nowoczes-nych poglądów na życie. A jednak pod spodem jest coś, co straszliwie cuchnie, co niszczy rodzinne i społeczne relacje, a ostatecznie niszczy w nas człowieczeństwo.

Koncert „Uto Ughi dla Rzymu” był dla mnie znakiem cywilizacji miłości. Eutanazja jest natomiast jednym z elementów cywilizacji śmierci. To wyrażenie, używane przez Jana Pawła II, nie podoba się prof. Janowi Hartmanowi. Podczas dyskusji ze mną w TVN 24 pozwolił sobie nawet na wybuch złości i powiedzenie, że takie wyrażenie to chamstwo. Nawiasem mówiąc, Hartman ma raczej słabe pojęcie o chamstwie, skoro zachwycił się powstaniem Ruchu Palikota i upatrywał w nim nadziei dla Polski. Cywilizacja śmierci istnieje naprawdę. Stroi się, pudruje, legitymizuje szczytnymi hasłami troski o człowieka, ale tak naprawdę ma gębę szpetną, hedonistyczną, gębę nieczłowieczą.

Temat muzyki, która solidaryzuje się z ludzkim cierpieniem i samotnością, nasuwa na myśl postać Beethovena. Ten niebywały geniusz muzyki cierpiał na głuchotę. W jednym z listów pisał: „Pędzę nędzne życie, prawie od dwóch lat unikam wszelkiego towarzystwa, bo nie mogę teraz powiedzieć ludziom: Jestem głuchy”. W smutku szukał pomocy u Boga, modląc się: „Boże, Ty patrzysz w moją duszę, Ty ją znasz, Ty wiesz, że mieszka w niej miłość bliźniego i chęć czynienia dobra”. Tworzoną przez siebie muzykę rozumiał właśnie jako pełnienie dobra mocą otrzymanego od Boga talentu. „Nie ma nic piękniejszego, jak zbliżyć się do Bóstwa i stamtąd rozsiewać Jego promienie” – zapisał w swym notatniku. Nękany nie tylko głuchotą, ale i innymi poważnymi dolegliwościami, pisał: „Z radością spieszę śmierci naprzeciw, nawet jeśli przyjdzie wcześ- niej, nim zdążę rozwinąć wszystkie swoje zdolności artystyczne. […] Przyjdź kiedy zechcesz: wychodzę odważnie naprzeciw Ciebie”. Obyśmy potrafili pomagać ludziom wychodzić naprzeciw nadchodzącego końca, ale nie w formie eutanazji, lecz poprzez fachową opiekę, serdeczną troskę, pomoc duchową, wiarę… 

Uto Ughi i godność życia
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszykKontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze