Katastrofa w Smoleńsku

Katastrofa w Smoleńsku

Sobota, 10 kwietnia 2010 roku, godz. 8.56 czasu polskiego. W kalendarzu liturgicznym Sobota w Oktawie Wielkanocy. Od jakiegoś czasu przyjęło się, aby ten dzień nazywać także Wigilią Niedzieli Bożego Miłosierdzia. 1000 metrów od pasa startowego lotniska w Smoleńsku. Katastrofa. Nad grobami rozstrzelanych w Katyniu polskich żołnierzy czekano na nich. Nie dotarli. Zginęło 96 osób. W czasie mszy puste krzesła, na nich chorągiewki i parasole. A później? Milczenie, pamięć, modlitwa, narodowa żałoba. W kolejne jej dni oswajaliśmy się z tym, że lotnisko Okęcie stało się przedpogrzebową kaplicą, warszawskimi ulicami sunął sznur karawanów z biało-czerwonymi trumnami, już zdążyliśmy dobrze zapamiętać Marsz żałobny Chopina, godzinami oglądaliśmy żałobne transmisje, w pamięci utrwalały nam się twarze ofiar smoleńskiej tragedii, ci najwytrwalsi spośród nas przez kilkanaście godzin, krok po kroku, zbliżali się do trumien z ciałem prezydenta i jego żony. Warszawski Torwar i inne miejsca stawały się przestrzenią łez, rodzenia się nadziei, bólu i modlitwy. Z kolejnymi dniami coraz częściej myśleliśmy już nie tylko o tych, którzy tragicznie zginęli, c

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się