Anatomia upadku

Anatomia upadku

Gdy spojrzymy na listę wszech czasów finałów piłkarskich mistrzostw świata, to naprawdę możemy mieć powody do dumy. Polskę znajdujemy na 13. miejscu! Uczestniczyliśmy aż w siedmiu turniejach – z 18 dotychczas rozegranych. Ba, w czasie naszej „brązowej ery ”, zwanej „złotą”, cztery razy z rzędu startowaliśmy w finałach – dwa razy zajmując trzecie miejsce (w 1974 i 1982 roku). Jednak po latach panowania Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka nastąpił czas wielkiej smuty. Wydawało się, że mundiale już nie dla Polaków. Ale gdy orły najpierw pod wodzą Jerzego Engela, a potem Pawła Janasa wywalczyły awans do Korei Południowej i Japonii w 2002 roku oraz do turnieju rozgrywanego w Niemczech w 2006 roku – znów nam się wydawało, że mundial to nic nadzwyczajnego. Niestety, nie jedziemy do Republiki Południowej Afryki, a śmiem twierdzić, że nie pojedziemy także na turniej do Brazylii w 2014 roku…

Co zabiło polską piłkę?

Ze względu na finały Euro 2012 powstają nowe stadiony, ale zapaść polskiej piłki jest ewidentna. Zaniedbania na każdym polu gigantyczne. Wpływ wszechobecnej jeszcze kilka lat temu korupcji niezwykły. Rola takich ludzi, jak Ryszard F., pseudonim „Fryzjer”, trudna do przecenienia. To nie wybitni trenerzy kreowali piłkarzy, to nie idole wpływali na wyobraźnię młodego pokolenia – to Ryszard F., Andrzej B., zwany „Małym Fryzjerem”, czy trenerzy Dariusz Wdowczyk (dobrowolnie poddał się karze) i Janusz W., dzielili i rządzili w polskiej piłce. Na jej niepowetowaną szkodę.

W 2006 roku zawitał do Polski Leo Beenhakker. Michał Listkiewicz doszedł do wniosku, że tylko obcy trener będzie miał autorytet wśród zawodników i wiarę, że coś można z nich wykrzesać. Panowało przekonanie, że Polska to wypalona piłkarsko ziemia. Leo zaś powtarzał: „W Polsce jest mnóstwo utalentowanych zawodników. Tylko trzeba im dać szansę. Naprawdę Polska nie jest mniej bogata w piłkarzy niż Holandia czy Portugalia”. Czyżby? Chciałem wierzyć 64-letniemu wówczas Beenhakkerowi – ba, podczas dramatycznych, ale w konsekwencji wygranych eliminacji do finałów Euro 2008 wierzyłem. Później moja wiara umarła. Polska za czasów Beenhakkera dzieliła się na jego wyznawców i zaciekłych wrogów, którym przewodził legendarny bramkarz z czasów Górskiego – Jan Tomaszewski. Entuzjaści byli do tego stopnia zafascynowani Holendrem, że mówili o jego „innej twarzy”, która w przeciwieństwie do „płaskich twarzy naszych trenerów” niosła inspirującą nie tylko dla piłkarzy, ale dla całego narodu głębię. Głosił bezustannie nauki o „jasnej stronie księżyca”. Obwoływano go w gazetach człowiekiem roku, a prezydent Lech Kaczyński wręczył mu Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski – przyznawany za wybitne osiągnięcia dla państwa i społeczeństwa. Beenhakker w Pałacu Namiestnikowskim na Krakowskim Przedmieściu wyznał: „Mam świadomość, jak ważna w życiu Polaków jest piłka nożna, podnosząc ich dumę narodową”. Tu euforia, a tam szara, często zabagniona rzeczywi

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się