Nie czuję się katoliczką

Nie czuję się katoliczką

Z Kościoła odeszłam kilka lat temu. Nie. Nikt mnie nigdy tam nie skrzywdził, nie zraził, nie zawiódł w jakiś szczególny sposób. Przeważnie otoczona byłam mądrymi księżmi, dobrymi ludźmi. Choć oczywiście widziałam też obłudę i zakłamanie. Religię traktowałam poważnie. Tak mnie wychowano. Świadomie uczestniczyłam w życiu Kościoła. Znałam swoją wiarę. Dyskutowałam na jej temat. Byłam naprawdę. Byłam dobrowolnie. Byłam przesadnie może.

Coś jednak zaczęło się we mnie zmieniać. Powoli i stopniowo. Z natury nie lubię wszelkich rewolucji, spokojnie więc przyglądałam się własnym emocjom i refleksjom.

A one coraz jaskrawiej migotały czerwonym światłem. Zbyt poważnie traktowałam kwestię przynależności do jakiejkolwiek instytucji, by zignorować te symptomy. Nie chciałam też stać w jednym szeregu z ludźmi, którzy uznają się za katolików, ale de facto żyją po swojemu, ciszej lub głośniej łamiąc niektóre zakazy. Jako katoliczka zawsze wymagałam od siebie dużo, więc i tym razem nie zadowalała mnie „byle jaka” wiara.

Moja droga jest gdzie indziej

Nie jest mi łatwo stwierdzić, co takiego się zmieniło, poza tym, że dorosłam. Gdybym miała w skrócie przybliżyć powody swojej decyzji, mogłabym wskazać trzy zasadnicze kwestie.

Po pierwsze, wychowana w różnych kulturach czy poprzez styczność z różnymi tradycjami, w ostatecznym rozrachunku, nie potrafiłam całkowicie opowiedzieć się za opcją katolickiej wizji świata. Choć to na niej rodzice oparli nasze wychowanie. Piękne wychowani

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się