Iskra

„Ta koronka przygotuje świat na Moje ostateczne przyjście” — to zdanie z Dzienniczka Faustyny przez cały dzień nie dawało mi spokoju. Nieustannie krążyło po mojej głowie. Wiedziałem, że świat już dwa tysiące lat przygotowuje się na tę ostateczność, ale w ustach Jezusa, który powiedział to młodziutkiej zakonnicy kilkadziesiąt lat temu, słowa te zabrzmiały inaczej. Bliżej. I geograficznie, i chronologicznie. Niedawno i niedaleko.

Pamiętam dreszcz, który przeszedł mi po plecach, gdy usłyszałem zdanie Philipa Madre — gościa Ogólnopolskiego Czuwania Grup Odnowy w Duchu Świętym. Francuski lekarz ze Wspólnoty Błogosławieństw powiedział tysiącom osób zgromadzonych pod wałami jasnogórskimi: „Jezus daje nam mocno odczuć, że jest już blisko. Również bardzo blisko w czasie”.

Powyższy tekst napisałem w czwartek 15 sierpnia. Usiadłem i zastanawiałem się, czy przypadkiem nie mam obsesji końca? Dlaczego z całego pokaźnego Dzienniczka zapamiętałem akurat to jedno zdanie? Jakież było moje zdumienie, gdy dwa dni później Jan Paweł II w Łagiewnikach uroczyście ofiarował świat Bożemu miłosierdziu. Dokonał tego w słowach:

Niech przesłanie Bożego miłosierdzia rozchodzi z tego miejsca się na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. I niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście.

Wcisnęło mnie w fotel. Zanurzenie świata w morzu Bożego miłosierdzia to, moim zdaniem, najważniejsze wydarzenie tej wizyty. Daleko przekraczające granice tradycyjnej pielgrzymki do Ojczyzny i niemające wiele wspólnego z hołubioną przez media teorią „sentymentalnej podróży”.

Dzień przylotu Papieża

Późnym wieczorem telefon od przyjaciela: „Włącz telewizor!”. Panorama pokazuje stojące przed sanktuarium łagiewnickim drzewo, roztrzaskane na kawałki przez piorun, który uderzył kilkanaście minut wcześniej. Wokół modlili się ludzie. Nikomu nie stała się żadna krzywda.

Przypomina mi się momentalnie wyczekiwanie Eliasza: wichura roztrzaskująca skały, w której nie było Pana, ale która poprzedzała Jego przyjście. On nadszedł w ciszy. W szmerze delikatnego wichru, w oddechu. Kiedy następnego dnia Jan Paweł II zawierzał świat Bożemu miłosierdziu, panowała właśnie taka cisza. Wichura szła przed Panem.

Dzień odlotu Papieża

Jadę do pracy tramwajem. Obok rozmawiają dwie starsze kobiety: „Myślałam, że to właśnie Papież jest tą iskrą, która wyjdzie z Polski. Okazuje się, że chyba jednak nie, skoro o tym mówił”. Siedzę obok nich i czuję, że nie mają racji. Ten Papież jest wpisany w proroctwo sprzed kilkudziesięciu lat, jest integralną częścią Bożej przepowiedni. Nieprzypadkowo konsekracji Światowego Centrum Bożego Miłosierdzia dokonał, związany przez lata z miejscem objawień, kapłan z Polski, który wcześniej kanonizował św. Faustynę. Papież pięknie wpisuje się w to proroctwo.

Iskra
Marcin Jakimowicz

urodzony 1 czerwca 1971 r. – absolwent prawa Uniwersytetu Śląskiego, pisarz, redaktor „Gościa Niedzielnego”. Redaktor Wydawnictwa św. Jacka. Autor książek Radykalni...