Do Krakowa po relikwie
Oferta specjalna -25%

Dzieje Apostolskie

0 opinie
Wyczyść

To wielka, niezasłużona łaska, że całe moje dorosłe i świadome życie upływało w błogosławionych światłach osobowości Jana Pawła. Ach co to było za wydarzenie! Pamiętam początki. Uczony kardynał z Krakowa, kiedy został papieżem, zaczął mówić zupełnie innym językiem. To do niego można było zastosować ewangeliczne zdumienie: cóż to za mowa, jak to się stało, że zaczął przemawiać z taką mocą, jakiej nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Moment wyboru stworzył nowego człowieka. Napełnił go nową mocą. Promieniowanie jego osobowości onieśmielało wszystkich. To spadło na nas z wysoka. Prostota i siła jego wypowiedzi bywały zniewalające. Wszyscy mówiliśmy wtedy: cóż za łaska stanu.

Szczególna łaskawość, jaką mi okazywał, była dla mnie nie tylko umocnieniem, ale i zobowiązaniem. Czułem, że wzywa mnie do rzeczy wielkich, do bezinteresownej służby sprawom i wartościom najwyższym, konkretnie do służby Bogu i ludziom bez oglądania się wstecz.

Jak nikt potrafił uczestniczyć w moim duszpasterstwie. To mnie często ratowało. Podnosił moje myślenie na coraz wyższy poziom ogólności i obiektywizmu. Tak przekraczaliśmy granice naszego duszpasterstwa, zakonu, diecezji, wychodząc w Polskę z Hermanicami, Jamną i Lednicą.

Jego odejście do Domu Ojca było swoistym końcem świata. Bo dla nas Polaków w Kościele powszechnym skończyło się to nadzwyczajne, a zaczęło się zwyczajne, normalne.

Pośmiertne życie świętego papieża stało się jednym wielkim duchowym triumfem. Okazało się bowiem, jak zakorzenił się w naszych umysłach i sercach. Spostrzegliśmy nagle, że myślimy jego myślami i mówimy jego słowami. Że zapuścił w nas korzenie miłości. Po prostu on z nas, a my z niego wyrastamy.

Nam nad Lednicą zostawił prezent szczególny. Osiem, a w zasadzie dziewięć przemówień, które kierował corocznie do gromadzącej się tam młodzieży. Piszę dziewięć, ponieważ przemówienie o chodzeniu po jeziorze, wygłoszone na poznańskim bruku, przygotowywane było pierwotnie do wygłoszenia nad Lednicą. Całe jest o jeziorze i chodzeniu po wodzie. Te przemówienia to skarb jego umysłu i serca. To jego dar dla nas. On w tym darze przekroczył samego siebie, przekroczył w kierunku świętości. W tych przemówieniach on nam się darował i pozostał w nas jako dar.

 Kiedy kardynał krakowski zaczął rozdawać relikwie błogosławionego Papieża, w kolejce ustawiłem się i ja. W końcu Lednica musi mieć relikwie swojego patrona i opiekuna. Napisałem list, dzwoniłem jak ewangeliczny żebrak, aż zadzwonił telefon: bądź jutro o 10.30. Naprędce zmontowałem ekipę. Wraz ze wschodem słońca ruszyliśmy do Krakowa.

Dzień zapowiadał się słoneczny, chociaż po drodze kilka razy delikatny deszcz przemywał nam szyby samochodu. Byliśmy punktualnie. Ksiądz kardynał przyjął nas w salonie i wręczył relikwie wraz z dokumentem. Wymiana grzeczności i błogosławieństwo. Podarowałem księdzu kardynałowi książkę z listami, które pisałem do Ojca Świętego, i tymi, które on pisał do mnie, klucze lednickie z tegorocznego spotkania oraz karton cukierków krówek z logo Lednicy.

Wracaliśmy do Poznania, gdzie na nas czekali. Częstochowę mijaliśmy w ulewnej burzy. Po drodze odwiedziliśmy Joannę, lekarkę na wsi koło Błaszek. Tam rodzice podjęli nas poczęstunkiem i po raz pierwszy zmówiliśmy wspólną modlitwę za wstawiennictwem błogosławionego Jana Pawła. Nakarmieni pożegnaliśmy się, ruszając w dalszą drogę. W Pleszewie zatrzymaliśmy się w artystycznej pracowni odlewniczej państwa Kwiecińskich, gdzie zamówiliśmy relikwiarz Jana Pawła z brązu. Figurkę wyrzeźbiła Janka Karczewska z Gdańska. Będziemy ją mieli najszybciej, jak tylko można. W klasztorze, w duszpasterstwie młodzież już czeka. Ucałowanie relikwii i radość. Odprawiam mszę świętą, mając relikwie przy sobie, idę spać, mając relikwiarz pod poduszką. Rozmawiam z Janem Pawłem o przyszłości Lednicy. Powierzam mu ją całkowicie. Był przecież przy początkach powstawania dzieła, teraz będzie z Lednicą związany na stałe.

Do kaplicy akademickiej na mszę świętą poszedłem z relikwiami. To wzruszające mieć u siebie cząstkę jego samego. Po odprawieniu mszy świętej i śniadaniu ze studentami zaniosłem relikwie do ciężko chorego i niewstającego już z łóżka ojca Walentego Potworowskiego. Ma osiemdziesiąt osiem lat. Kiedy wziął relikwie do ręki, po jego twarzy pociekły wielkie łzy.

Wprowadzenie relikwii błogosławionego Jana Pawła II do kaplicy na Polach Lednickich odbyło się skromnie i pięknie. Złożyliśmy je na ołtarzu. Po mszy świętej wszyscy ustawili się do ucałowania. Lednica bez Jana Pawła jest niemożliwa do wyobrażenia. To jego dzieło. Dlatego będzie trwało.

Do Krakowa po relikwie
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze