Suma niesprecyzowanych strachów

Suma niesprecyzowanych strachów

Bardzo irytują mnie opinie, że należałoby wyrugować wszelką przemoc z kryminałów czy gier komputerowych. Musimy jakoś kompensować brak tej przemocy w życiu publicznym. Gdzie mężczyźni mają pozbywać się testosteronu? Gdzie mają się wyżyć?

Anna Sosnowska: Jest pan miłośnikiem kryminałów?

Tomasz Szlendak: Nie.

Ale książki Eduardo Mendozy pan lubi?

Tak, tylko że to jest literatura innego typu. Mendoza pisze antykryminały zawierające głęboką warstwę socjopsychologiczną i robi to z cynicznym poczuciem humoru, które cenię. Tymczasem większość kryminałów jest pisana na poważnie. Tu się na przykład kłaniają powieści Henninga Mankella o komisarzu Wallanderze. One są piekielnie smutne, co mi się nie podoba, chociaż oczywiście większość jego rzeczy przeczytałem. Inne kryminały niebezpiecznie ocierają się o patos, którego też nie znoszę, i wtedy – zamiast potraktować na serio książkową śmierć – śmieję się z niej.

Kto w takim razie sięga po kryminały?

Ktoś, kto jest trochę znudzony życiem w społeczeństwie demokratycznym, w państwie bezpieczeństwa socjalnego, które nie wygląda jak dziewiętnastowieczna wiktoriańska Anglia. Kiedy tam weszło się w zaułek, człowiek stykał się z brudem, smrodem i mógł dostać w łeb. W naszym społeczeństwie nie ma takich wyzwań.

Jest nam za spokojnie?

Za nudno. Niech pani zajrzy do gazet lokalnych z długą tradycją, do krakowskiego „Dziennika Polskiego” czy do toruńskich „Nowości”. Tam poczytne miejsce zajmują kolumny opisujące prawdziwe zbrodnie. Tylko że teraz coraz rzadziej ktoś kogoś morduje, więc rozdmuchiwane są afery związane na przykład z jazdą bez biletu.

Nie mamy już takich bodźców w życiu, które by nas straszyły, więc trzeba sięgnąć do literatury jako pewnego rodzaju środka zastępczego. A tam straszy się nas złem, ale przychodzącym z zewnątrz. U Mankella imigranci i islam straszą bohaterów non stop.

Dlaczego ludzka natura nie przepada za świętym spokojem?

Życie ludzkie było przez długi czas wypełnione trudnościami, które dzisiaj są opisywane jedynie na poziomie literatury kryminalnej albo sensacyjnej. Nasi praprzodkowie musieli się zmagać na sawannie z całym szeregiem przeciwieństw i nie dożywali czterdziestki. Mało tego, nawet mężczyźni na przełomie XIX i XX stulecia nie dożywali tego wieku. Bardzo duża część z nich ginęła na wojnie albo w bójkach. Dla kobiet z kolei śmierć przy narodzinach czy śmierć małego dziecka były niemal czymś oczywistym, bo co drugie dziecko nie dożywało czwartego roku. To się zmieniło w momencie, kiedy upowszechniła się opieka zdrowotna, co nastąpiło grubo po II wojnie światowej.

Dziś brakuje nam wyzwań?

Tak, trochę tęsknimy za tym światem, bo jesteśmy maszynami przeznaczonymi raczej do akcji, a nie do nicnierobienia: leżenia na kanapie przed telewizorem. W dodatku facet na skuterze dostarcza nam pizzę. Nie tylko nie musimy czegoś zabić, by się najeść, ale nawet nie musimy nigdzie po to ubite jedzenie pójść.

Jedna z teorii mówi, że czytamy kryminały, bo szukamy potwierdzenia zasady: dobro zawsze zwycięża. Dziś tę teorię należy wysłać do lamusa?

Nie. Kiedyś był taki moment, że w filozofii społecznej i naukach społecznych zwyciężała teoria postmodernistyczna, która obwieszczała nastanie czasów pełnego relatywizmu: rzeczy uważane wcześniej za złe teraz są relatywne w zależności od okoliczności. Zgodnie z tą koncepcją swoje postaci buduje

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się