Dotknęliśmy świętego

Dotknęliśmy świętego

Katarzyna Kolska: Wizyta w Poznaniu to chwila oddechu po beatyfikacji czy jakieś dłuższe wakacje?

Hanna Suchocka: Chciałam, żeby to były krótkie wakacje przed rozpoczęciem naszej prezydencji w Unii Europejskiej. Niestety, moje przyjazdy do Polski mają zazwyczaj podobny scenariusz: jestem w ciągłych rozjazdach, a na spokojny odpoczynek w domu zostaje mi zaledwie kilka dni.

Do tego jeszcze prawdziwa włoska pogoda, rzadko spotykana w Polsce1. Zdążyła się już pani przyzwyczaić do upałów?

Nie lubię zbyt wysokich temperatur. Kiedy dzwonię do znajomych w Polsce, zawsze narzekają, że jest zimno. A ja, ilekroć jestem w kraju, zawsze trafiam na nieprawdopodobne upały.

Podczas przygotowań do beatyfikacji też z pewnością było gorąco, i to nie tylko za sprawą pogody.

O tak. Z chwilą ogłoszenia daty uroczystości beatyfikacyjnych, czyli 14 stycznia 2011 roku, dla naszej ambasady w Watykanie zaczął się czas niezwykłej koncentracji. Beatyfikacja jest aktem jednodniowym, ogranicza się zazwyczaj do uroczystej mszy świętej. My nie chcieliśmy, żeby na tym skończyły się uroczystości i czas świętowania. Dlatego od pierwszych dni po ogłoszeniu decyzji zastanawialiśmy się nad tym, jak najlepiej uczcić papieża.
Zgłaszało się do nas wielu ludzi i wiele instytucji – proponowali zorganizowanie różnych wystaw, koncertów, wykładów, spotkań. Nie mogliśmy zrobić wszystkiego, musieliśmy coś wybrać.
Zdecydowaliśmy się na wystawę przygotowywaną wspólnie przez polską i watykańską stronę. Spotkało się to z aprobatą ze strony władz Watykanu, ale oczywiście, jak to bywa podczas rozmów w większym gronie, każdy miał własną wizję. Na przygotowania nie mieliśmy dużo czasu, zatem i dyskusje nie mogły trwać w nieskończoność. Po wielu mozolnych, roboczych spotkaniach i negocjacjach udało nam się ustalić, co chcemy pokazać na tej wystawie oraz co zrobimy my, a co Watykan. Mieliśmy na to zaledwie trzy miesiące.
Wystawa przedstawia całe życie Jana Pawła II, i to w bardzo sugestywny sposób. Wzbudziła ogromne zainteresowanie i doczekała się bardzo dobrych recenzji. W jednej z gazet nazwano ją „oazą polskości w Rzymie”. To wielki sukces naszej ambasady.

Czy podczas tych przygotowań spotkała się pani, jako ambasador kraju, z którego pochodził Jan Paweł II, z przychylnością strony watykańskiej?

Mieliśmy w tym czasie zielone światło. Szef pań

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się