Bóg kryminalistów

Bóg kryminalistów

Jakkolwiek może to sprawić przykrość nieuleczalnym snobom i patologicznym pięknoduchom, powieści kryminalne są czytane nie dlatego, że tak postanowili spece od marketingu. Są czytane, bo są chciane, a skoro są chciane, to z jakichś powodów są potrzebne. Bywają nawet natchnione, zważywszy że

pierwszą nowelę kryminalną w historii literatury zawiera Księga Rodzaju.

Gdy w tym właśnie kontekście czytać historię o Kainie i Ablu, okazuje się ona znacznie bardziej współczesna, niż mogłoby się wydawać. Oto mamy dwóch braci: młodszemu nieźle się powodzi w biznesie hodowlanym, natomiast działalność rolnicza starszego przynosi takie straty, że ledwie na KRUS starcza. Biblijny protokół nie podaje, o czym rozmawiali na – domniemywać należy – Kainowym polu, na które starszy brat zwabił młodszego. Może chodziło o pożyczkę lub podżyrowanie kredytu, a może w głowie Kaina buzowała już tylko motywująca zbrodnię zazdrość. Tam dokonało się przestępstwo opisane w art. 148 § 2 k.k. (chociaż, jak się wkrótce przekonamy, obrona będzie wnosić o uwzględnienie okoliczności z § 4), dodajmy: przestępstwo tak mało wyrafinowane, że dziś oprócz organów ścigania mogłoby zainteresować wyłącznie dziennikarza, bo autora kryminałów już nie. Lecz czytajmy dalej, bo chociaż Kain nie jest geniuszem zbrodni, to zwraca uwagę postać Boga, który tym razem występuje w roli śledczego, powiedzmy: komisarza Jahwe.

Komisarz Jahwe, otrzymawszy najpewniej zgłoszenie o zaginięciu Abla, postanawia przesłuchać starszego brata. „Ja tam nic nie wiem – mówi Kain. – Nie byłem z nim, nic nie widziałem”. Dodaje jeszcze prowokacyjnie: „Czyż jestem stróżem brata mego?”. Śledczy z Księgi Rodzaju, nawet gdyby nie był wszechwiedzący, i tak znałby dobrze takie sztuczki i nie dałby się nabrać, zwłaszcza że dysponował biologicznymi dowodami rzeczowymi w postaci śladów krwi zabezpieczonych na Kainowym polu („Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi”). Jahwe demaskuje zatem kłamstwo przestępcy i ten nie ma już innego wyjścia, jak przyznać się do winy. „Ale teraz – martwi się Kain – każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!”, co biorąc pod uwagę jeszcze nie tak dawne regulacje prawne, jest obawą całkowicie zrozumiałą. A jednak komisarz Jahwe jest nowoczesnym śledczym, którego interesuje sprawiedliwość, nie odwet („O nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie”).

Księga Rodzaju, rozdział 4, jest dokumentem policyjnym, nie sądowym, nie wiemy zatem zbyt wiele o procesie Kaina. Jedyną relację zawdzięczam

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się