Czeska płochliwa pobożność

Czeska płochliwa pobożność

„Nasz naród jest niesłychanie wrażliwy. Do jego serca nie można zmierzać ani w podkutych butach, ani w złocie – lecz tylko »boso«”.

Z zamkowego wzgórza na praskich Hradczanach widać wieże kościołów królujące nad miastem. Katedra św. Wita — perła gotyku urzeka swoim kunsztem, promienie światła wpadające do środka ożywiają witraże, na słonecznych konstrukcjach tańczą pyłki kurzu. Kamienne postaci wyrzeźbione w różnych miejscach kościoła jakby chciały opowiedzieć historię tego, co tu się wydarzyło.

Praskie obrazki

Jest późny wieczór. Po dwudziestej drugiej idę przez most Karola. Z dala przez oszklone drzwi kościoła Najświętszego Salwatora widać ołtarz, na którym w otoczeniu świec stoi monstrancja. Trwa adoracja. Przy wejściu przystają zaciekawieni i zdziwieni ludzie. Kościół tonie w półmroku, delikatne światło oświetla obraz nad ołtarzem. W środku klęczy kilka osób. Jak w każdy czwartek, w prezbiterium trzech kapłanów opiekujących się świątynią czeka na tych, którzy chcieliby przyjść na rozmowę lub do spowiedzi.

Przez okna tramwaju przy ulicy Ujezd widzę restaurację i hotel „U Kříže”. Na oknie namalowany jest krzyż z czterema gwiazdami. „U Kříže” to również nazwa ulicy i sklepu przy Wydziale Studiów Humanistycznych na Jinonicach, w którym można kupić najnowsze typy grilli, wentylatory, lampy do naświetlania. Aż trudno uwierzyć, że znajduję się w stolicy państwa, które uznaje się za jedno z najbardziej zlaicyzowanych na świecie.

Podrywanie na różaniec

Przyjechaliśmy do Pragi, aby spędzić tu rok akademicki na Wydziale Studiów Humanistycznych Uniwersytetu Karola. Po zajęciach z „Nacjonalizmu i religii” do Aśki podszedł chłopak w okularach i konspiracyjnym szeptem stwierdził: — Ja też jestem katolikiem! Aśka zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia. — Widziałem podczas zajęć różaniec na twoim palcu — wyjaśnił Stanisław. — My, katolicy, musimy się trzymać razem. Tu nas jest mało. Czesi to słaby naród, dał się odciągnąć od Boga. Jeśli macie czas, zapraszam w poniedziałek na różaniec do kaplicy św. Anežki na Žitnej. Tam spotykają się katolicy. Mogę was im przedstawić.

Gdy opowiedziałyśmy tę historię Witkowi, parsknął śmiechem: — Jeszcze nie słyszałem, żeby kogoś podrywać na różaniec.

Stanisław był wtedy studentem IV roku politologii, starostą jednego z oddziałów Stowarzyszenia Slovanského Katolického Orla w Czechach. Na następny tydzień wszedł do sali i z powagą powiedział: — Szczęść Boże. Po zajęciach po raz kolejny zaprosił nas na różaniec. Potem mieliśmy pójść do pobliskiego pubu „U Pravdů” na piwo. Zapytał, na jakie wykłady uczęszczamy na uniwersytecie. Gdy doszłam do „Psychologii religii”, zapytał: — Czy wiesz, że Halík to ksiądz, tylko nie nosi koloratki?

— Wiem — odpowiedziałam — chodzimy na msze, które on prowadzi. Stanisław bardzo się skrzywił, na moment jakby nabrał wody w usta, zaczął przecząco machać ręką. — Uważajcie, to dziwny ksiądz. On jest bardzo liberalny. Zaprasza ewangelików do kościoła. Ma konszachty z buddyzmem, a tego z chrześcijaństwem nie da się łączyć: albo nirwana, albo zmartwychwstanie!

Uśmiechnęłam się, bo dwa dni wcześniej, w niedzielę po mszy Aśka zawołała zachwycona: — Nareszcie normalny kościół! Kiedy my się tego doczekamy? Chodziło o to, że podczas ogłoszeń wystąpił młody człowiek z Kościoła ewangelickiego, zapraszając wszystkich na koncert polskiego zespołu „Na górze”, z którego składka miała być przeznaczona dla dzieci w Inguszetii.

Stanisław nadal usiłował przestawić nasz światopogląd na właściwe tory: — Idźcie na zajęcia na Katolicki Wydział Teologiczny. Tam są bardzo ciekawe wykłady z historii. Prowadzą je ludzie, którzy przeżyli w Czechach lata komunizmu. To was bardzo ubogaci.

Aśka, która nie przepada za historią, zniecierpliwiona wzniosła oczy ku górze. Następnego dnia okazało się, że i tym razem nie pójdziemy na różaniec, gdyż Halík ma wykład „Dialog wiara ateizm?”.

U Anioła

W miarę możliwości wpadaliśmy na codzienną eucharystię do kościoła św. Wacława na Andělu. To wyjątkowo żywa parafia. Na popołudniową mszę przychodzi ponad 20 osób. To jeden z nielicznych kościołów, w którym eucharystia jest każdego dnia. Dzięki temu, że w czeskich kościołach są kancjonały (śpiewniki zawierające także tekst mszy świętej), mogliśmy bez problemu włączyć się w liturgię. Na wszelki wypadek przeglądałam jeszcze czytania po polsku. Ksiądz po ewangelii zawsze wygłaszał kazanie. Na szczęście mówił wolno i wyraźnie. Ludzie słuchali go z uwagą. Na koniec mszy mężczyźni sprzątali porozkładane w ławkach kancjonały.

Nie ewangelizujemy na siłę

Kościół akademicki p.w. Najświętszego Salwatora jest częścią Klementinum — barokowego kompleksu budynków dawnego kolegium jezuickiego. W październiku 2004 roku założono tam pierwszą parafię personalną w Czechach, dla studentów i nauczycieli akademickich. Jej proboszcz, ks. prof. Tomáą Halík dba o to, by była ona przestrzenią dialogu między światem wiary a światem nauki, kultury, sztuki, a także dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego. Jest to również miejsce dla osób poszukujących wiary.

Tomáą Halík pracuje w tym kościele ze studentami już od 1990 roku. W pracy duszpasterskiej pomagają mu ojcowie: Zdeněk Králík ISch i Petr Vacík SJ. Oprócz tego wspomaga ich asystent duszpasterski Martin Staněk. Program duszpasterski jest bardzo rozbudowany. Odbywają się tu przygotowania dorosłych do chrztu, bierzmowania i pierwszej komunii świętej, przygotowania do sakramentu małżeństwa, adoracje, rekolekcje, wykłady, konferencje, spotkania, koncerty, przedstawienia, wystawy, projekcje filmów, dyskusje, a nawet kursy językowe. Powstały cechy studenckie, w których studenci zgrupowani według kierunków studiów współpracują ze sobą. To właśnie w tym kościele co roku przygotowuje się najwięcej osób do chrztu. Bardzo często msze odwiedzają również niewierzący i poszukujący, a także wyznawcy innych Kościołów.

Tomáą Halík tak mówi o prowadzonej przez siebie parafii:

Wydaje się, że należymy do najżywotniejszych studenckich ośrodków w Europie (może oprócz Polski). (…) jest to miejsce, do którego mogą przyjść „niezrzeszeni” a „sympatyzujący” bez obaw, że zaraz ktoś będzie ich ewangelizować na siłę. Respektujemy różnorodność poglądów i to, jak człowiek chce być blisko czy daleko, swobodnie ustala sam 1.

Na niedzielne msze do Salwatora przychodzi około 1000 osób (odbywają się dwie msze: o 14.00 i o 20.00) 2. Przychodzą tu przede wszystkim studenci — stanowią ponad połowę uczestników. Jest to miejsce chętnie odwiedzane przez osoby wykształcone, artystów, polityków, ludzi mediów, przedsiębiorców. Eucharystia rozpoczyna się przejściem procesji wzdłuż kościoła. Z krzyżem i Pismem Świętym podąża służba ołtarza, za nim idą kapłani i katechumeni — msza ma piękną oprawę liturgiczną. Wszystkie miejsca w ławkach są zajęte. Ludzie siedzą na stopniach konfesjonałów i bocznych ołtarzy. Stoją także w bocznych nawach. Widząc kościół po brzegi wypełniony wiernymi, aż trudno uwierzyć w statystyki dotyczące Kościoła w Czechach. A te są nieubłagalne — prawie 60% osób niewierzących.

Czy wiara może mi być potrzebna?

Gdzie ci niewierzący? Spotykaliśmy ich na ulicach miasta, na uczelni, w akademiku czy w pubie. Roman z Ostravy nie mógł się nadziwić. — Co studiujecie? Teologię!? A po co? To do czego wam ten dialog społeczny? Ostatnie pytanie dotyczyło powodu naszego pobytu Pradze.

Z zainteresowaniem jednak pytał o to, co sądzimy o Bogu, Kościele, o wierze. — U mnie w domu nikt nie wierzy — wyznał. — Nie było takiej tradycji. Nigdy się poważnie nie zastanawiałem, czy wiara może być mi do czegoś potrzebna.

Radka, studentka Ewangelickiego Wydziału Teologicznego mówi, że jest osobą niewierzącą. Wybrała takie studia, bo chciała poznać chrześcijaństwo. Co będzie robiła po studiach? Ma już upatrzone kolejne studia we Włoszech.

Samotni od Boga

Jakich ludzi jeszcze można spotkać? Co można powiedzieć o tym mieście? Jak je scharakteryzować?

Chodzi o Pragę ludzi samotnych. Nie myślę ani o ludzkiej samotności fizycznej, ani o samotności duchowej, ani o samotności społecznej. Chodzi mi o samotnych od Boga. Można się z nimi oczywiście spotkać wszędzie, nie tylko w Czechach, ale w Pradze wyjątkowo intensywnie. Dotyczy to też nie tylko ludzi, ale także i zwłaszcza ich dzieci. (…) Praga ludzi samotnych ma wiele postaci. To nie są tylko szczególne właściwości stylu czy wzornictwa. To tkwi głębiej, mocno wplątane w sieć, którą jest takie miasto. Przeziera z niej czasem dość dyskretnie, a czasem zupełnie brutalnie i nachalnie. Ale bynajmniej nie chodzi o demonstracje niewiary, o wojowniczą laickość, o ateizm agitatorów albo o religię ośmieszoną i zepchniętą do roli folkloru dla ciekawych. To jest coś w gruncie rzeczy bardzo spokojnego i subtelnego. To także jest religia, ale właśnie religia ludzi samych i bez złudzeń 3.

— pisze ks. Tomasz Węcławski. Można rzec, że w pewien sposób nawiązuje się tu dialog dwóch profesorów. Tomáą Halík stwierdza:

Społeczeństwo zrzuciło z siebie niemoralny reżim komunistyczny, lecz zaczęło boleśnie zmagać się z własnym moralnym spustoszeniem i deficytem wartości. Społeczeństwo czeskie w większym stopniu jest zaniedbane religijnie niż ateistyczne w ścisłym znaczeniu tego słowa, a wyniki rozmaitych, powierzchownych badań opinii publicznej bardziej odzwierciedlają medialny obraz Kościoła niż rzeczywisty stan duchowy społeczeństwa 4.

Zdaniem Halíka, zjawisko religijności może również rozwijać się „na peryferiach kościelnej religijności i poza widzialnymi granicami Kościołów”, co w przypadku przeszłości czeskiego społeczeństwa należy szczególnie wziąć pod uwagę. Uważa, że wśród Czechów nadal panuje wewnętrzne przekonanie do niektórych wartości chrześcijańskich — szczególnie do tych, które kształtowały ich tożsamość narodową — do prawdy (słynne hasło Husa: „Prawda zwycięży”), do sprawiedliwości. Istotny jest dla nich wymiar moralny i społeczny. I dodaje:

Jednak ów etos artykułowany jest w dyskursie innym niż tradycyjny język Kościoła. Nazywam to zjawisko „płochliwą pobożnością czeską”. (…) Podczas gdy gest modlitwy hiszpańskiego katolika, np. rozkładanie ramion przed krzyżem, jest dramatyczny, czeski gest modlitwy jest — według Durycha — ukradkowy i dyskretny, tak jakby wierzący Czech stale czuł na sobie sceptyczne i ironiczne spojrzenie niewierzącego. Czeska mentalność z wielu zewnętrznych i wewnętrznych powodów nie dowierza demonstracyjnym formom religijności, podejrzewa je o nieszczerość, formalizm albo też obawia się, że kryją się za nimi interesy władzy. Czeska pobożność „przelewa się” w ciągu wieków z zewnątrz do wewnątrz, od form patetycznych do prywatnych, od słownika metafizyczno–teologicznego do dyskursu „otwartego humanizmu” rozumianego jako humanizm otwarty na wymiar wertykalny, transcendentny, o którym tylko napomyka. W konfrontacji z religijnością, która straciła wstyd przed sacrum (np. z dumpingową agitacją religijną w stylu amerykańskich teleewangelistów, często rzucaną po „aksamitnej rewolucji” na czeski rynek dóbr duchowych), ta „płochliwa pobożność” wycofuje się do swych kryjówek. Uważam, że „płochliwa pobożność”, ów wymykający się z tradycyjnego dyskursu duchowy pierwiastek w myśleniu wielkich osobowości profilujących czeską kulturę, jest właśnie tym brakującym ogniwem w procesie przechodzenia od tradycyjnej, kościelnej religijności do „niewidocznej pobożności” społeczeństwa czeskiego. I nie należy mylić go z ateizmem tylko dlatego, iż nie przejawia cech religijności poprzedniego typu 5.

Europejski sejsmograf?

Według Tomasza Węcławskiego czeskie doświadczenia stanowią narzędzie diagnostyczne. Uważa on, że od czasów działalności Husa można zauważyć, iż czeska historia o co najmniej pół wieku, a czasem i więcej wyprzedza wydarzenia w Europie.

To, co teraz obserwujemy u nas, w Czechach działo się w drugiej połowie wieku XIX. Czechy już wtedy były krajem silnie laickim. Zlaicyzowane były nie tylko elity społeczne, ale szerokie kręgi społeczeństwa. Podkreślam: zlaicyzowane, to nie znaczy nie–religijne. Doskonałym przykładem jest Karel Čapek, wybitny pisarz i filozof, człowiek głęboko religijny, ale z dużym dystansem wobec instytucji kościelnych. Podobnie Masaryk — człowiek niewątpliwie patrzący religijnie na świat, ale religijnością innego typu — i zupełnie niezwiązany wyznaniowo 6.

Tomaszowi Węcławskiemu wtóruje Halík:

Przyglądając się bliżej najważniejszym osobistościom formującym czeską kulturę w ostatnich 150–200 latach — niech to będą Bolzano, Palacký, Masaryk, Čapek, Černý, Patočka, Havel — zauważymy, że nie ma wśród nich ateistów. Przeciwnie. Dla każdego z nich bardzo ważne było to, co sami nazywali wertykalnym lub transcendentnym wymiarem ludzkiego życia, „horyzontem horyzontów”, „kątem wieczności” itp. Wszyscy byli wyczuleni na moralne wartości chrześcijaństwa, ale nie chcieli używać do ich wyrażania tradycyjnej terminologii kościelnej 7.

Co się stało z tym Kościołem?

Gdy się temu wszystkiemu przyglądałam, coraz bardziej nurtowało mnie pytanie, jak to jest z tą religijnością Czechów. Co się stało z Kościołem, który wyszedł zwycięsko z lat ucisku i komunizmu paradoksalnie dających mu siłę i ożywienie wiary? Miał on przecież ogromny autorytet wśród ludzi. A nie było to łatwe, biorąc pod uwagę czeskie doświadczenia z Kościołem katolickim w przeszłości. Jednak w trudnych czasach komunizmu Kościół był z ludźmi, stanął po ich stronie. Już nie był wrogiem, lecz tym, który walczył razem z czeskim narodem w jednej sprawie — to było coś, czego Czesi nie doświadczali zbyt często w swej historii. W listopadzie 1989 roku w katedrze na Hradczanach kard. Tomáąek wypowiedział bardzo ważne dla Czechów słowa: „W decydującej dla naszego kraju chwili walki o prawdę i sprawiedliwość Kościół katolicki i ja osobiście stoimy po stronie narodu!”. Zarówno duchowieństwo, jak i świeccy bardzo angażowali się w odzyskanie wolności. Gdy ta nadeszła, Kościół nie poradził sobie z nową sytuacją. Dlaczego Kościół zawiódł? Nie był przygotowany do pełnienia swojej roli w nowej rzeczywistości. Przede wszystkim brakowało księży. Wydawało się, że zaowocuje dobrze układająca się przez lata komunizmu współpraca świeckich i kapłanów. Powiew wolności jednak ukazał inne oblicze. Wielu ludzi utożsamiało Kościół z wolnością, a gdy ta nadeszła, rola Kościoła w ich życiu została zakończona. Z drugiej strony Kościół okazał swoją niedojrzałość — księża nie potrafili współpracować z ludźmi. Większość księży stanowili starsi ludzie, brakowało młodych, wykształconych kapłanów. Tomáą Halík tłumaczy:

Kościół katolicki był tam jednak zbyt zdziesiątkowany dekadami prześladowań, by od razu zająć ważne miejsce wśród reformatorskich sił społecznych. Za bardzo przyzwyczajony do klerykalnego stylu działania nie był w stanie szybko otworzyć przestrzeni dla laikatu i nauczyć się nowego, dojrzałego, partnerskiego uprawiania duszpasterstwa. Wyszło na jaw „zużycie” kleru — starość i zmęczenie wielu duchownych, ich odizolowanie od aktualnych prądów teologii i nowych form życia Kościoła w świecie. Intelektualna elita świeckich katolików, mocno do niedawna zaangażowanych w podziemną działalność Kościoła, przeszła do świata uniwersytetów i polityki. Codzienną pracą w Kościele obarczeni są przede wszystkim księża, często zaskoczeni radykalnymi zmianami. Negatywną rolę odegrała nieszczęśliwie spolityzowana i przedstawiona w mediach kwestia restytucji kościelnego majątku upaństwowionego w czasach komunizmu. Obiecujący program „Dziesięciolecia Duchowej Odnowy Narodu Czeskiego” w okresie transformacji po 1989 roku w dużym stopniu pozostał w cieniu ówczesnych wydarzeń politycznych i ekonomicznych 8.

Jan Sokol, dziekan Wydziału Studiów Humanistycznych Uniwersytetu Karola w Pradze uważa, że Kościół po 1989 roku nie wykorzystał danej mu szansy m.in. dlatego, że zabrakło do tego ludzi i czasu na przemyślenie, jak odnaleźć się w nowej sytuacji. Po roku 1989 wielu chrześcijan zaangażowało się działalność publiczną i organizowanie społeczeństwa, gdyż taka była potrzeba — zadania religijne nie mogły w tym czasie pozostać na pierwszym miejscu. Szukano ludzi, którzy byliby zdolni pełnić funkcje społeczne, a nie byli nigdy komunistami. Takich było mało 9.

Tomáą Halík ostro ocenia rzeczywistość Kościoła w Czechach. Stawia twarde wymagania.

Obawiam się, że wiele rzeczy w naszym Kościele to tylko potiomkinowska wieś, młyn, który jeszcze turkoce, ale już nie miele. Do biurokratycznych formularzy można wpisywać liczby komunii świętych, liczby chrztów, pogrzebów. (…) Ludzie dziś inaczej rozumieją świat, Boga, miłość, śmierć, inaczej stawiają wielkie życiowe pytania i są to przede wszystkim całkowicie nowe, ważne pytania. Ludzie mogą nas poważnie traktować, jeśli będziemy kompetentnymi partnerami w tych poszukiwaniach, a w żadnym razie, gdy będziemy jak zgrane płyty gramofonowe z odpowiedziami na wczorajsze pytania 10.

Co dalej?

Benedikt Mohelník, prowincjał czeskich dominikanów sądzi, że Kościołowi w Czechach brakuje odwagi wobec społeczeństwa: „Mamy wiele do zaproponowania, a zachowujemy się tak, jakbyśmy się tego wstydzili” 11. „W ostatnich latach część młodego pokolenia szuka duchowego zakotwiczenia”, zauważa bp Václav Malý i stwierdza: „w tym widzę nadzieję i od nas, chrześcijan, zależy, na ile swoim życiem przekonamy tych szukających” 12. Ks. Tomáą Halík pisze:

W minionych stuleciach Czechy zasłynęły nie tylko jako kraj żarliwej pobożności, ale także jako obszar głębokiej i subtelnej kultury religijnej. Warto pamiętać, że chrześcijaństwa nie wprowadzano tu ogniem i mieczem, a pierwsze wieki inkulturacji ewangelii symbolizują tu świetnie wykształceni święci, tacy jak Konstantyn — Cyryl, książę Wacław i biskup Wojciech. Na ziemiach czeskich zawsze dobrze rozwijały się prądy reformatorskie i Czechy tradycyjnie sprzyjały innowacjom religijnym takim jak devotio moderna, prereformacja, husytyzm czy utrakwizm 13.

Kard. Miloslav Vlk przypomina, że Kościół w Czechach wyniósł z komunizmu doświadczenie pracy w małych grupach, we wspólnotach. Uważa, że jest to sposób na zmianę funkcjonowania czeskiego Kościoła 14.

W wywiadzie przeprowadzonym dla „Katolického Týdeníka” w kwietniu tego roku Halík stwierdził, że trzeba przekonać społeczeństwo, iż Kościół nie tylko wymaga, ale również ma coś do zaproponowania 15.

Kard. Miloslav Vlk zwraca uwagę, że ani Kościół, ani parafia nie są „prywatnym przedsiębiorstwem jednego właściciela, proboszcza. To jest wspólnota — i trzeba o tym mówić” 16. Zachęca laikat do współtworzenia Kościoła, aby czuł się również za niego odpowiedzialny. Kardynał uważa, że aby to było możliwe, potrzebna jest zmiana mentalności kapłanów i świeckich.

Po synodzie

Pierwszy od 150 lat Synod Plenarny Kościoła katolickiego w Czechach zakończony w 2005 roku nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, choć cieszył fakt, że

stosunkowo pełna reprezentacja całego Kościoła dawała wrażenie, że chodzi o ludzi, którzy są świadomi, iż sytuacja nie jest różowa, ale „jesteśmy na jednej łodzi”, i że nie będziemy wyczerpywać się we wzajemnych sporach 17.

Zdaniem biskupów, Kościół powinien się stać „wysokiej wartości alternatywą dla osób żyjących we współczesnym, przesiąkniętym konsumizmem, świecie” 18, miałby się zająć działalnością charytatywną oraz uczestniczyć w rozwoju kultury, etyki. Dyskutowano także o roli kapłana w parafii i społeczeństwie, zaangażowaniu świeckich, o potrzebie nieustannego dokształcania się. Parafie miałyby być wspólnotą małych wspólnot, szczególną troską należy objąć rodziny. Na synodzie zostały przedstawione najważniejsze problemy Kościoła w Czechach: ateizm, konsumpcjonizm, rozpad rodziny, ujemny przyrost naturalny, brak etyki pracy, 10% bezrobocie.

Gołębice nad wodami potopu

W Czechach tradycyjna parafia coraz bardziej staje się nieadekwatną formą duszpasterstwa. Wzrasta liczba martwych parafii. W dodatku zmniejsza się liczba księży mogących pracować, gdyż zwiększa się średnia ich wieku. Kościół z powodu zmniejszającej się liczby kapłanów i wiernych nie jest w stanie utrzymać należących do niego nieruchomości. Budynki należące do parafii czy stare plebanie są wystawiane na sprzedaż. Zainteresowani mogą je obejrzeć i zapoznać się z ofertą na stronie internetowej http://www.fary.net.

Zdaniem Tomáąa Halíka, w ciągu jednego pokolenia rozpadnie się system parafii terytorialnych i nastąpią zmiany w postrzeganiu Kościoła jako instytucji. Odnowa Kościoła musi oznaczać duchową i intelektualną przemianę.

Jeśli niektóre z parafii personalnych wezmą sobie to za swoje powołanie — być szkołami mądrości chrześcijańskiej, miejscem, w którym będzie się systematycznie przemyślać, co znaczy być dziś świadkiem ewangelii — będą pewnie nie tylko pierwszymi jaskółkami, ale i gołębicami, które nad wodami potopu poniosą latorośl nowej nadziei 19.

Bp Dominik Duka zauważa, że

starsze pokolenie tak jest przywiązane do miejsca, że nie jest łatwo przekreślić parafie terytorialne zarówno z powodów psychologicznych i socjologicznych, jak i z racji pewnego szacunku, dlatego że musimy także brać pod uwagę formy życia, które istnieją do tej pory. (…) Wiele kościelnych wytycznych jest związanych z pojęciem parafii terytorialnych. Będzie to oznaczało wielką inwenturę 20.

Jaki powinien być Kościół?

Zdaniem biskupa Václava Malego, „powołaniem Kościoła jest, aby dotykał bolesnych miejsc wszystkich, nie tylko swoich wiernych” 21. Mówiąc to, ma na myśli sytuacje w hipermarketach, problem świętowania niedzieli, rodzinę, relację lekarz — pacjent, reformę emerytur, podejście do ofiar przemocy itp. Według bp. Malego pełnienie takiej funkcji pozwoli na zbudowanie mostu między Kościołem a społeczeństwem. Zadaniem Kościoła jest również obrona sprawiedliwości oraz tolerancja.

Kościół to także świeccy. Jan Sokol uważa, że chrześcijanin ma jasną świadomość, iż ma dług wobec społeczeństwa, i jest to sprawa wielkiej wagi. Przypowieść Chrystusa o odpuszczeniu długu nie dotyczy tylko grzechu. Otrzymaliśmy to, co jest dla nas cenne, i dlatego jesteśmy zobowiązani. Dostaliśmy życie, język, kulturę, instytucje. Z tego powodu człowiek ma dług i nie może go łatwo zlekceważyć, ponieważ ma obowiązek wobec społeczeństwa 22.

Tomáą Halík daje następującą radę:

Bądźmy niezmiernie czujni, aby nam serce — jak głosi Pismo Święte — nie obrosło tłuszczem i nie stwardniało. Kościół nie może stać się zamkniętym gettem, nie wolno nam stracić łączności ze zwykłym życiem ludzi wokół nas, z ich problemami i trudnościami. Strzeżmy się samozadowolenia, nie wracajmy do starych form, unikajmy wszelkiego triumfalizmu, przepychu, powierzchowności, całej tej pompy, która w przeszłości odstręczyła tylu ludzi. Pod tym względem nasz naród jest niesłychanie wrażliwy. Do jego serca nie można zmierzać ani w podkutych butach, ani w złocie — lecz tylko „boso” 23.


1
 Církev musí rozvíjet solidaritu i spiritualitu. Rozhovor s profesorem Tomáąem Halíkem — Petr Svoboda, „Literární noviny” nr 16 z 18 kwietnia 2005 roku, http://www.literarky.cz/?p=clanek&id=62 
2 Dane podaję według: http://salvator.apha.cz/souobory/czech.php
3 Ks. Tomasz Węcławski, Trzy dni w Pradze, „Tygodnik Powszechny”, Kontrapunkt. Magazyn Kulturalny 3–4 (15–16) z 7 września 1997 roku. 
4 Ks. Tomáą Halík, Zagadka czeskiej laickości, „Fakt”, dodatek EUROPA (56) 17/05 z 27 kwietnia 2005 roku, s. 14. 
5 Ibidem.
6 Kościół w czasach barwnej szarości z ks. Tomaszem Węcławskim rozmawia Jan Grzegorczyk, „W drodze” 11/1999, s. 4–16. 
7 Ks. Tomáą Halík, Zagadka czeskiej laickości
8 Ibidem. 
9 Rozmowa z prof. Janem Sokolem przeprowadzona w czerwcu 2003 roku. 
10 Pro lidí musíme být partnery v jejich hledání. Rozhovor s Tomáąem Halíkem — Milan Badal, „Katolický Týdeník” nr 15 z kwietnia 2006 roku, http://www.katyd.cz/index.php?cmd=page&type=11&article=4484 
11 Radio Watykańskie, Rozhovory on line, 1 marca 2006 roku, http://www.radiovaticana.cz/rozhovory.php4 
12 Radio Watykańskie, Rozhovory on line, 26 października 2005 roku, http://www.radiovaticana.cz/rozhovory.php4 
13 Ks. Tomáą Halík, Zagadka czeskiej laickości…
14 Kościół musi być demokratyczny. Rozmowa z kardynałem Miloslavem Vlkiem, „Gazeta Wyborcza” z 29 listopada 2005 roku, http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42786,3039317.html 
15 Pro lidí…
16 Kościół musi być demokratyczny… 
17 Pro lidí…
18 Komunikat specjalny Konferencji Biskupów Czeskich, 14 lipca 2005 roku. 
19 Pro lidí…
20 Plenární sněm vypovídá o naąí církvi — i o bolestech a únavě. Rozhovor s biskupem Dominikem Dukou — Jan Uhlíř , „Magazín ChristNet.cz” z 15 maja 2006 roku, http://www.christnet.cz/magazin/clanek.asp?clanek=2583 
21 S proroky na pouąti se snažím diskutovat. Rozhovor s biskupem Václavem Malým — Jan Kirschner, „Magazín ChristNet.cz” z 23 listopada 2005 roku, http://www.christnet.cz/magazin/clanek.asp?clanek=2434 
22 Rozmowa z prof. Janem Sokolem przeprowadzona w czerwcu 2003 roku. 
23 Jan Jandurek, Tomáą Halík, Radziłem się dróg, Wydawnictwo W drodze, Poznań 2001, s. 274.