Co jest z tym seksem?

Co jest z tym seksem?

Grudniowe, niedzielne przedpołudnie. Odpowiadam na e–maile i słucham radia. W programach albo transmisje mszy, albo dyskusje polityków i ekspertów. Główny temat radiowych debat to seks–afera. Nawet w bloku przygotowanym przez Redakcję Programów Katolickich wysuwa się na pierwszy plan niewinna (po badaniach DNA) twarz posła Łyżwińskiego, choć prowadzący stara się odchodzić od wątków politycznych, by skupić się na bardziej zasadniczych, moralnych aspektach sprawy. Przez media – i to wcale nie w pierwszym rzędzie te tabloidalne – przewaliły się doniesienia o tym, że ponoć w partii Andrzeja Leppera jurni panowie i pełne energii panie łączyli się spontanicznie w pary, by umilać sobie czas w biurach i pokojach poselskich. Zastanawiam się, skąd w niektórych mediach taka troska o zachowywanie VI przykazania. Wszak wszelkie próby ograniczenia zalewu pornografii są generalnie wyśmiewane. Promuje się tzw. wolne związki bez większych zobowiązań. Nierozerwalność małżeństwa uważa się za przeżytek. Wierności nie atakuje się wprost, ale z pełnym zrozumieniem akceptuje się zachowania niemające z wiernością nic wspólnego. W kolorowych pismach poucza się nas, że w wielkim świecie rozwody, zdrady i przelotne związki są nie tylko normalne, ale ze wszech miar interesujące i godne naśladowania. Słowem, wszelka rozwiązłość jest na topie, jest cool, a tu raptem taka troska o moralność w partyjnych szeregach.

Czytam Salon 2 Waldemara Łysiaka, rozdział zatytułowany „Zepsucie”. Łysiak przytacza wypowiedzi studentek parających się prostytucją. Jedna z nich stwierdziła: „Denerwuje mnie zwłaszcza stereotyp, że kobieta uprawia ten zawód tylko dla pieniędzy, że czuje się wykorzystywana i ma wskutek tego problemy psychiczne. Dlaczego nikt się nie domyśli, że kobiety zaspokajają tak swoje pragnienia? Uważam, że wizerunek kobiety jako »poniżanego obiektu seksualnego« jest całkowicie fałszywy. Inteligentna kobieta właśnie tym realizuje swą władzę. Ja ustalam reguły, więc seks daje mi radość”. Dla bardzo wielu mediów taka postawa jest OK, stanowi wręcz wyraz wyzwolenia i godnej pochwały postępowości. Rozwiązła kobieta nie waha się wchodzić w różne układy seksualno–biznesowe, jeśli tylko widzi możliwość osiągnięcia interesujących ją korzyści. Inna sprawa, że w przypadku rozczarowania może się mścić, wołając, iż padła ofiarą molestowania.

Raz po raz pojawiają się wieści o zepsutych, zdegenerowanych małolatach, którzy dokonywali na swoich rówieśnikach gwałtu. Dzieci molestują i gwałcą dzieci. Wszyscy nad tym ubolewają. Ale przecież owe dzieci nie wymyśliły sobie takich „niegrzecznych zabaw” same z siebie. Zostały do takich zachowań zainspirowane. Czym? Wszechobecną pornografią. Czy ktoś próbuje wyciągnąć z tego oczywistego faktu wnioski? Ci, którzy wskazują na związek pornografii z przemocą, są wyśmiewani i oskarżani o inkwizytorskie zapędy. Czy przez Europę przeszła fala protestów przeciwko holenderskiej partii „dobrych pedofilów”, którzy w swoim programie mają postulat obniżenia wieku legalnego współżycia do 12 lat? Nie! Unia Europejska uważała natomiast za stosowne wytknięcie Polsce homofobii.

Brak w tej medialnej walce o moralność podstawowej konsekwencji. Zdecydujmy się, czy rozwiązłość seksualną ganimy jako oznakę rozkładu, czy też chwalimy jako wyraz wyzwalania się z przestarzałych konwenansów. Ktoś powie, że w tzw. seks–aferze nie chodziło o rozwiązłość, ale o wykorzystywanie władzy i proponowanie usług seksualnych w zamian za pracę. Trzeba jednak zauważyć, że niecna sugestia nie zawsze jest szantażem. Wszak słysząca brudne propozycje kobieta nie jest zmuszona do ich przyjęcia. Może nazwać rzecz po imieniu, a nawet plunąć w twarz, odwrócić się na pięcie i wyjść. Jeśli kobieta ceni sobie własną godność, to niech od razu idzie do sądu, a nie dopiero po kilku latach, kiedy przestaje być beneficjentem dwuznacznej sytuacji. Tu nie chodzi o molestowanie i szantaż, ale o środowiskową czy też społeczną atmosferę, która sprzyja porozumiewaniu się bez słów i łączeniu seksualnej rozwiązłości z osiąganiem wymiernych korzyści w pracy. Kto dziś tworzy taką właśnie atmosferę?

Sięgnijmy raz jeszcze do Łysiaka, który przytacza słowa arcybiskupa Kolonii, kardynała Meissnera: „Przyzwoitość, czystość i panowanie nad sobą przestały się liczyć jako wartości. Nagi seksualizm stał się nowoczesnym bożkiem, zostały złamane wszelkie bariery, kultowi seksu służy wszystko, od mody do filmu. Wszechobecny terror seksu zamienił człowieka w zwierzę”. Trudno nie przyznać racji kardynałowi, choć porównanie do zwierzęcia jest jednak niesprawiedliwe. Wszak w świecie zwierząt nie zdarzają się raczej seks–afery.

Co jest z tym seksem?
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....