Chrześcijanie w świecie muzułmańskim

Chrześcijanie w świecie muzułmańskim

Dlaczego świat Zachodu głośno krzyczy o prawach Kurdów, Czeczenów, Tybetańczyków, afgańskich wdów oraz czarnych muzułmanów z Darfuru, jednocześnie pomijając zmową milczenia traumę chrześcijan Egiptu, Sudanu, Iraku?

Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi.
(1 J 3,13)

Niedawno byliśmy świadkami wizyty papieża Benedykta XVI w Turcji, w kraju, który 90 lat temu czynnie przygotowywał i wyegzekwował z szatańską precyzją ludobójstwo ponad 1,5 miliona swoich chrześcijańskich społeczności: Ormian, pontyjskich Greków i Asyryjczyków. W kraju, który do dzisiaj zaprzecza jakiemukolwiek ludobójstwu, choć ocalały niezbite przekazy naocznych świadków, spisane pamiętniki, wydane książki. Jedna z takich książek Dmo zlicho (po asyryjsku – Przelana krew) jest relacją spisaną przez Abdulmesiha Qarabasziego, seminarzystę libańskiego, który na własne oczy widział kurdyjskie i tureckie oddziały prowadzone przez niemieckich oficerów, mordujące bezlitośnie mężczyzn, kobiety i dzieci tylko dlatego, że byli chrześcijanami. Któż jednak przejmował się losem „heretyckich”, „monofizyckich” chrześcijan, którzy w dodatku nie byli Europejczykami?

Krótka pamięć

Historia przekazuje, że życie jednego Europejczyka, katolika, było bardziej wartościowe w oczach Europy, niż życie 1,5 miliona chrześcijan. Historia niezbicie dowodzi, że ich los nie tylko nic nie znaczył dla Turków. Nie oznaczał on też nic dla mocarstw europejskich. Adolf Hitler 22 sierpnia 1939 roku w Obersalzberg na ostatniej odprawie najwyższego dowództwa Wehrmachtu przed rozpoczęciem agresji na Polskę nakazywał swoim generałom prowadzenie bezwzględnej, totalnej wojny, dodając tonem zachęty: „Któż jeszcze dziś pamięta o wyniszczeniu Ormian?” 1. Wówczas upłynęło dopiero około 20 lat od tych straszliwych rzezi, a jednak wydaje się, że Hitler dobrze znał mentalność człowieka Zachodu – szybkie zapominanie – skoro to powiedział. Hitler zachwycony Koranem i muzułmańskim „przepisem” na Endlösung może wiedział też, że dla człowieka Wschodu historia jest ciągle żywa. Nie istnieje u niego podział na diachronię i synchronię: to, co stało się 1000 lat temu, należy tak samo pamiętać, pielęgnować, jak to, co dzieje się dzisiaj. Dobrze to określił pewien asyryjski emigrant mieszkający obecnie w Niemczech, mówiąc o Kurdach i ich czynnym udziale w wyniszczaniu społeczności chrześcijańskiej także dziś: „Jeśli ktoś nie zaakceptował i »przetrawił« swojej historii, »zawarł« z nią pokój, nie może mieć pokoju w teraźniejszości”.

Logika prześladowań jest straszna, okrutna i najczęściej niezrozumiała, odrzucająca dla tych, którzy ich sami nie doświadczyli. Jakże różne odczucia ma człowiek, który ogrzewa się przy ognisku, od tego, który płonie w nim jak żywa pochodnia, jest w środku. Liberalny, konsumpcyjny styl życia, który przejęło wielu współczesnych chrześcijan, nie pozwala dokonać wysiłku wyobraźni, który dałby poczucie zbawiennej empatii, zabijanej dziś różnymi przyjemnościami. Nawet jeśli pod wpływem dramatycznego doświadczenia, jak np. atak na WTC 11 września 2001 roku, poczuje ktoś choć przez chwilę współczucie i litość dla ofiar oraz gniew i nienawiść do oprawców, ten stan szybko przemija, a osoba ta stara się szybko wrócić do „stanu normalności”.

Możliwości powrotu do tego stanu nie mają od ponad 1300 lat chrześcijanie świata arabskiego. Ich normalność od czasu podbojów muzułmańskich określa Koran oraz jego prawowierna interpretacja. Nie chodzi mi w tym miejscu o interpretację dokonywaną przez różne „autorytety” na potrzeby tzw. dialogu katolicko–muzułmańskiego albo swoisty „marketing religijny”, który – za specjalnie na ten cel przeznaczone pieniądze arabskich ambasad – prowadzą ośrodki uniwersyteckie zajmujące się, zazwyczaj nierozdzielnie, arabistyką i islamistyką na całym świecie. Chodzi o to, jak interpretują Koran w stosunku do chrześcijan od początku sami muzułmanie, a nie orientaliści, jak wcielał go w życie sam Mahomet i jego następcy, gdyż to dopiero daje nam niezbite argumenty do zrozumienia najgłębszego podłoża prześladowań chrześcijan.

Koran o ludziach księgi

Koran wydaje jednoznacznie negatywny sąd na temat chrześcijan i ich religii. Można to zaobserwować na podstawie kilku następujących wersetów:

a) „O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie za przyjaciół żydów i chrześcijan” (sura 5:51),

b) „O ludu Księgi! Dlaczego ubieracie prawdę w fałsz i zasłaniacie prawdę, a przecież wy wiecie?” (sura 3:71) 2

c) „O ludu Księgi! Nasz Posłaniec przyszedł do was, wyjaśniając wam wiele z tego, co wy ukrywaliście z Księgi, i wiele też zacieraliście. Przyszło do was światło od Boga i Księga jasna” (sura 5:15),

d) „Nie zrodził i nie został zrodzony! 3 Nikt Jemu nie jest równy!” (sura 112:3–4),

e) „I zwalczajcie ich, aż ustanie prześladowanie i religia będzie należeć do Boga” (sura 2:193) 4.

f) „I nie będą nigdy z ciebie zadowoleni ani wyznawcy judaizmu, ani chrześcijanie, dopóki nie pójdziesz za ich religią. Powiedz: »Zaprawdę, droga Boga – to jest droga prawdziwa!«. I zapewne, jeśli ty pójdziesz za ich namiętnościami – po tym, jak przyszła do ciebie wiedza – nie będziesz miał przed Bogiem ani opiekuna, ani pomocnika” (sura 2:120),

g) „O Proroku! Pobudzaj wiernych do walki!” (sura 8:65) 5.

Wielu orientalistów oraz różnej maści specjalistów od dialogu uważa uparcie i bezpodstawnie, że chodzi o walkę wewnętrzną. Chciałbym podkreślić z całą mocą, że mają rację, ale tylko w jednym przypadku: kiedy dany teren, kraj, ziemia należą już do muzułmanów, należą do dar al–islam, obszaru islamu. Poza dar al–islam, czyli w dar al–harb (obszarze wojny) należy prowadzić dżihad zbrojny, aż do osiągnięcia celu – panowania muzułmanów. Myślę, że już jesteśmy tego świadkami w świecie Zachodu, ale mimo to próbuje się nam mydlić oczy.

Islam powstał niewątpliwie w kontekście wojny 6. Wiedział o tym również cesarz Manuel II Paleolog, którego wypowiedź pochodzi nie z listu, ale z publicznej dysputy z muzułmańskim teologiem. Dyskusja ta nie odbyła się na dworze cesarza, ale w 1391 roku w Ankarze, gdzie przyszły imperator przebywał jako zakładnik sułtana Bajazeta. Manuel nie bał się powiedzieć tego, co myśli o islamie, bo widział to i doświadczał tego na własnej skórze 7.

Doświadczyli tego także chrześcijanie Nagranu, wspólnoty, która istniała na długo przed islamem na Półwyspie Arabskim w północnym Jemenie. W okresie przedislamskim miasto to uchodziło za największe i najsilniejsze skupisko chrześcijan w świecie arabskim. W 630 roku miasto wyprawiło delegację do Mahometa, aby odbyć z nim publiczną dyskusję teologiczną. Wynik dyskusji był jednak bardzo pragmatyczny: Mahomet pozwolił zachować mieszkańcom Nagranu wiarę pod warunkiem, że zapewnią rocznie dostawę dwóch tysięcy sztuk płótna, kolczug, wielbłądów i koni dla jego wojska prowadzącego zapewne tymi środkami pokojowy dżihad. Można by przypuszczać, że sprawa konwersji nagrańczyków została załatwiona. Jednak, nie wiedzieć dlaczego, latem 631 roku Mahomet zmienił zdanie co do chrześcijan Nagranu. Nakazał wyprawić się swojemu wodzowi, Chalidowi Ibn Al–Walidowi do Nagranu, żeby szedł przez miasto, wołając aslimu – taslamu! (upokórzcie się, przyjmijcie islam, a ocalicie wasze życie!). „Jeśli posłuchają – przyjmij ich, a jeśli nie, podejmij z nimi walkę zbrojną” – miał powiedzieć Mahomet. Taka misyjna postawa Ibn Al–Walida przyczyniła się do masowych konwersji. Kiedy reprezentanci nowej gminy muzułmańskiej pojawili się u Mahometa, ten powiedział: „To wy jesteście tymi, którzy dopiero po przyparciu do muru przyjęli islam? Gdyby Ibn Al–Walid nie napisał do mnie, że przyjęliście islam bez walki, strąciłbym wasze głowy do waszych stóp!”.

Przy okazji historii konwersji chrześcijan Nagranu, która dokonała się nie pod wpływem jakiegoś fanatyka ani terrorysty, ale samego Mahometa 8 warto wspomnieć, że ci, którzy mimo pogróżek nie przyjęli islamu, musieli płacić spory trybut. Jest to zgodne z zasadami, które rozpowszechniły się w świecie muzułmańskim pod nazwą Al–‘Ahd al–‘Umari (Karta Omara). Karta Omara, choć budzi kontrowersje co do swojej historyczności, lecz nie co do zastosowania, precyzowała pozycję „ludzi Księgi” (chrześcijan, żydów, zoroastryjczyków i mandejczyków) jako obywateli drugiej kategorii albo bez żadnego prawa. To tam właśnie po raz pierwszy znalazł się zapis o noszeniu przez te społeczności znaków wyróżniających, które nie tak dawno chciał wprowadzić obecny prezydent Iranu. To tam jest mowa o tym, że chrześcijanie powinni zawsze ustępować miejsca muzułmanom, traktować ich jako wyżej stojących od siebie. Myślę, że duchowi Karty Omara najlepiej odpowiada następujący werset z Koranu:

Wytępiajcie tych, którzy nie wierzą w Boga i dzień ostateczny, którzy nie przestrzegają tego, czego im Pan Bóg zakazał, i którzy nie wyznają prawej wiary, i w ogólności wszystkich, którzy nie wierzą w pisma zesłane od Boga, wytępiajcie giaurów, chyba że opłacać będą daninę własnymi rękami i staną się zupełnie uległymi (zostaną upokorzeni) – sura 9:29 9.

Wysokość tej „daniny” składanej przymusowo przez chrześcijan w różnych okresach wynosiła czasem nawet 200 milionów złotych dinarów, czyli około 800 ton złota 10! Kiedy chrześcijan nie było stać na płacenie daniny w złocie albo w płodach rolnych 11, musieli oddawać swoje dzieci. Dewszirme, czyli ta „danina krwi”, była popularna zwłaszcza w osmańskiej Turcji. Na różnych etapach historii muzułmańskim władcom bardziej opłacało się pozostawić społeczność niemuzułmańską, która wnosiła sporo dochodu do budżetu państwa, w granicach swoich imperiów, niż zmuszać ją do przejścia na islam. Wywoływało to także napięcia między tymi muzułmanami, którzy byli za przymusową konwersją wszystkich obywateli swoich państw, a tymi, którzy woleli zachować mniejszość płacącą haracz będącą przez wieki zakładnikami islamu.

Zakaz studiowania Koranu

Pośród wielu wersji i przepisów Karty Omara jedna zasługuje jeszcze na szczególną uwagę: zakaz studiowania Koranu. Jakiś czas temu koptyjski papież, Szenude III wyszedł do muzułmanów z propozycją dyskusji na temat bóstwa Chrystusa tylko na podstawie Koranu. Okazuje się bowiem, że dogłębna znajomość Koranu oraz jego prawowiernej interpretacji może dać wystarczająco wiele dowodów na to, aby uzyskać dogmatyczne argumenty za chrześcijaństwem.

Wezwanie do dyskusji z muzułmanami o bóstwie Chrystusa, i nie tylko, podjął m.in. ks. Zakarijja Butros. Za swoją działalność ewangelizacyjną pośród muzułmanów w Egipcie przesiedział wiele miesięcy w egipskim więzieniu, w wąskiej celi, w której wraz z dwoma innymi kapłanami często czytali na głos Ewangelię (w tym czasie z innych cel rozchodziło się donośne „Amen!”). Po odbytej karze ks. Zakarijja został deportowany ze swojej ojczyzny. Obecnie prowadzi skuteczną ewangelizację wśród muzułmanów przez arabską, chrześcijańską telewizję Al–Hayat (Życie) nadającą z Cypru. Jego znajomość Koranu i tradycji muzułmańskiej wykracza daleko ponad przeciętną, stąd marzeniem niektórych jest nie tyle wytrwała dyskusja z nim, siła argumentu, ile argument siły – zlikwidowanie tego „szatana”, jak nazywają go obecnie imamowie w Egipcie. Przykład ks. Zakarijji pokazuje też jeszcze jedną prawdę: mimo że Kościół w krajach muzułmańskich jest prześladowany, nie przestaje być płodny, także w stosunku do tych, którzy najchętniej by go zniszczyli. Dzisiaj możemy obserwować renesans chrześcijaństwa koptyjskiego, które nieustannie walczy o swoje prawa mimo ciągłych prześladowań. Kościół w świecie muzułmańskim starał się być misyjny tak długo, jak było to możliwe, stąd ślady misji nestoriańskich można znaleźć w Chinach 12, Afganistanie 13, a nawet na terenach dzisiejszej Francji 14.

Prześladowania chrześcijan

Niestety, ks. Zakarijja nie jest jedynym kapłanem, chrześcijaninem, który w ciągu ostatnich 20 lat doznał upokorzeń i prześladowań od władz egipskich. Można podać wiele przypadków prześladowań chrześcijan w Egipcie, jak np.:

a) 2 maja 2004 roku – w El–Minja ksiądz i dwaj Koptowie próbujący odbudować zniszczone ogrodzenie kościelne zostali zabici, kiedy policjant skierował samochód z nimi do kanału. Policjant wyskoczył z samochodu i nie odniósł szkody.

b) Luty 2004 roku – w Dafesz, Samalut, na podstawie legalnego zezwolenia, kościół prawosławny św. Jerzego został zburzony i rozpoczęto prace nad jego odbudowaniem. Jednak pozwolenie cofnięto w połowie prac pod zarzutem, że miejscowym muzułmanom budynek „przeszkadzał”.

c) 26 stycznia 2004 roku – czterej koptyjscy uczniowie college’u zostali wtrąceni do więzienia na 3 miesiące pod zarzutem „naruszenia jedności narodowej”. Mieli w domu chrześcijańskie materiały: nagrania i Biblie.

d) 4 stycznia 2004 roku – Mahala El–Kobra, Kair. Osiemnastoletnia Ingy Labibe została porwana i zmuszona do przyjęcia islamu. Muzułmański lekarz stwierdził u niej zaburzenia psychiczne. Od chwili porwania rodzina nie widziała dziewczyny.

e) 7 listopada 2003 roku – Dżirza. Z powodu niezgody dotyczącej planowanej budowy kościoła powstał konflikt między muzułmanami i Koptami, w którego wyniku zaatakowano chrześcijan. Wielu Koptów zostało rannych i trafiło do szpitala, kilka zaś domów zostało zniszczonych i spalonych.

f) Październik 2003 roku – Aleksandria. Ponad dwudziestu egipskich muzułmanów przyjęło chrześcijaństwo, w związku z czym różni świeccy chrześcijanie pomagający im w tym zostali uwięzieni na ponad dwa miesiące. Nie uniewinniono ich. Nawróceni byli zastraszani.

g) Październik 2003 roku – dziewiętnastoletnia Heba Samir Wahba została porwana w campusie na uniwersytecie El–Minya i siłą zmuszona do przejścia na islam.

h) 10 lutego 2002 roku – Bani Wellmes. Spalono koptyjski kościół i 15 koptyjskich domów, podczas gdy policja biernie się temu przyglądała.

i) Grudzień 2001 roku – Al–Ubor. Nowo zbudowany kościół został zniszczony w ciągu kilku godzin po jego otwarciu.

j) W styczniu 2000 roku w Al–Koszeh, Sohag, zginęło 21 Koptów, a dziesiątki poniosło obrażenia. Zniszczono setki koptyjskich domów i pomieszczeń służbowych 15.

Szczególnie zmuszanie młodych kobiet, zwłaszcza żon księży koptyjskich, do przejścia na islam, wypalanie kwasem znaku krzyża, który tatuują sobie Koptowie na rękach, jest procederem liczonym w tysiącach przypadków.

Zmowa milczenia

Można by w tym momencie zadać pytanie, gdzie jest głos społeczności międzynarodowej w stosunku do tych okrucieństw. Dlaczego świat Zachodu głośno krzyczy o prawach Kurdów, Czeczenów, Tybetańczyków, afgańskich wdów oraz czarnych muzułmanów z Darfuru, jednocześnie pomijając zmową milczenia traumę chrześcijan Egiptu, Sudanu, Iraku? Dlaczego dziesiątki tysięcy chrześcijańskich uchodźców z Iraku na naszych oczach koczuje na ulicach Damaszku, Jordanii 16, Libanu oraz szuka azylu w krajach Zachodu po ucieczce z tej amerykańskiej „oazy wolności i demokracji”?

Jan Paweł II w III rozdziale listu apostolskiego Tertio millennio adveniente napisał:

W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby „nieznani żołnierze” wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe, ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele 17.

W zasadzie tylko na podstawie tych słów moglibyśmy zrobić dogłębny rachunek sumienia, zaczynając od pytania o to, co wiemy o dzisiejszych męczennikach? Dlaczego nie przeraża nas, nie wstrząsa nami fakt, że w XX wieku najprawdopodobniej zginęło więcej chrześcijan za wiarę niż we wszystkich wcześniejszych wiekach razem wziętych? Św. Efrem Syryjczyk, diakon i doktor Kościoła z IV wieku napisał: „Kościół należy do tych, którzy pokutują, i do tych, którzy za niego giną”. Dzisiejszy los chrześcijan w krajach islamu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, krajach arabskich, ale nie tylko tam, jak próbowałem to już wykazać wyżej, jest często losem tych, którzy giną jedynie z powodu wiary w Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego, nie chcąc uznać Go tylko za proroka, który miał zapowiedzieć przyjście Mahometa w Ewangelii napisanej rzekomo przez innego proroka o imieniu Jahja.

Liczba chrześcijan w Iraku spada obecnie w tak gwałtownym tempie, że za ok. 20 lat może nie pozostać tam żaden ślad po ich 2000–letniej obecności. Kilka dni temu, na początku grudnia, zamordowano lidera Kościoła prezbiteriańskiego, porwano chaldejskiego księdza, ciało innego porwanego znaleziono, a wskutek słów cesarza Manuela zacytowanych przez Benedykta XVI porwano i zamordowano syryjsko–prawosławnego księdza, Bulusa Iskandara.

Może nas dziwić, że za słowa katolickiego papieża ginie prawosławny ksiądz. Lubimy przecież podkreślać nasze różnice kościelne, a nawet mówić o „religii katolickiej” albo „religii prawosławnej”, zamiast o wyznaniu, tak jakbyśmy wierzyli w innego Chrystusa. Warto sobie uświadomić, że ani Koran, ani muzułmanie nie czynią żadnej różnicy między chrześcijanami. Wspólnota prześladowań chrześcijan w świecie muzułmańskim stała się ekumeniczną wspólnotą na długo przed II soborem watykańskim. Może warto z ich doświadczeń i prześladowań wysunąć wnioski, zanim będzie za późno?


1
 Zob. Grzegorz Kucharczyk, Pierwszy holokaust XX wieku, Biblioteka Frondy, Warszawa 2004, s. 8. 
2 Wśród muzułmanów jest rozpowszechnione przekonanie, że chrześcijanie sfałszowali Ewangelię i prawdziwa Ewangelia zawiera się teraz tylko w Koranie. 
3 Nasuwa się skojarzenie ze słowami Credo: „zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu. 
4 Czyli Bóg Allach zapanuje poprzez islam nad całym światem. 
5 Powyższe wersety na podstawie Koranu w przekładzie Józefa Bielawskiego, PIW, Warszawa 1986. 
6 Zob. Krzysztof Kościelniak, Dżihad, święta wojna w islamie, Wydawnictwo „M”, Kraków 2002, s. 17. O dar alislamdar alharb pisał także Ryszard Vorbich, „Europa w islamskiej wizji świata” w: Lud, t. 83, 1999. 
7 Zob. Jurij Maksimow. „Dlaczego papież przywołał słowa prawosławnego cesarza?” w: Przegląd Prawosławny, nr 11 (257), listopad 2006 (artykuł dostępny na http://www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=1343). 
8 o historii nagrańczyków pisze muzułmański biograf Mahometa, Ibn Hiszam, w AsSira AnNabawijja (Życiorys Proroka). 
9 Koran w przekładzie Tahy Mirzy Buczackiego, nakł. Aleksandra Nowoleckiego, Warszawa 1858. 
10 Zob. Atiya Aziz Suryal, Historia Kościołów wschodnich, PAX, Warszawa 1978, s. 71–72. 
11 Nieraz wysokość haraczu prowadziła płacących do śmierci głodowej. 
12 Słynna stela z Si–nganfu z 781 roku opisująca historię misji Asyryjskiego Kościoła Wschodu w Chinach. 
13 Świadczy o tym np. nazwa „Tora Bora” oznaczająca po syryjsku „jałową górę” – turo buro; metropolie Asyryjskiego Kościoła Wschodu istniały także w Heracie, Samarkandzie i Kaszgarze. 
14 Wskazują na to syryjskie inskrypcje nagrobne sprzed VII wieku na terenie dzisiejszej Francji. O międzynarodowych kontaktach handlowych Syryjczyków zamierzała opowiedzieć Nina Pigulewska w części III swojej książki Kultura syryjska we wczesnym średniowieczu (PAX, Warszawa 1989, s. 23, p. 1). 
15 Więcej przypadków zostało opisanych na http://www.arabia.alleluja.pl/tekst.php?numer=13544. Życiorys każdego męczennika z Al–Koszeh oraz inne szczegółowe informacje podaje U.S. Copts Association (Stowarzyszenie Koptów Ameryki) na swoich stronach internetowych. 
16 18 października 2006 roku radio BBC nagrało pięciominutową wstrząsającą relację jednej z irackich chrześcijanek, Ashuriny Khoshaby, która uciekła z Kurdystanu przed prześladowaniami. 
17 Jan Paweł II, Tertio millennio adveniente, III, p. 37.

Chrześcijanie w świecie muzułmańskim
Bartłomiej Grysa

dr arabistyki w Instytucie Orientalistycznym UAM w Poznaniu....