Szafranowy chłopiec
fot. muhammad osama Mj_Z / UNSPLASH.COM

Na pewną bogatą kobietę, Marię, napadli zbójcy i ukradli wszystko, co miała w spichlerzu. Kobieta powiedziała wtedy do swego niemowlęcia, że nie chce, aby wpadło w ręce Rzymian. Po czym zabiła je i ugotowała.

Maciej Müller: Sądziłem, że po „zupie ze św. Tomasza”, o której rozmawialiśmy nie tak dawno, ze świecą szukać bardziej makabrycznego tematu. Tymczasem, jak się okazuje, makabryczny wątek pojawia się też w biografii wielkiego dominikańskiego świętego Wincentego Ferreriusza…

Tomasz Gałuszka OP: Chodzi o cud, który szokował tak w XV wieku, jak i dziś.

Ferreriusz pojawił się już w naszych rozmowach – w tej o schizmie zachodniej, kiedy to Kościół był rozdarty między papieży rzymskich i awiniońskich.

Cóż, zarówno jego losy, jak i cud, o którym chcę opowiedzieć, są ściśle związane ze schizmą. Dzisiaj trudno nam sobie wyobrazić, co przeżywali ludzie pod koniec średniowiecza w podzielonym Kościele. Wtedy nie było niewierzących: chrześcijaństwo było oczywistą płaszczyzną myślenia, porozumienia – a tu nagle zwornik tego systemu, czyli władza papieska, zostaje poruszony. Trudno szukać porównań: może gdyby wyrzucono do kosza Deklarację Praw Człowieka, poczulibyśmy się podobnie?

Od 1378 roku urzęduje dwóch papieży: Urban VI w Rzymie i Klemens VII w Awinionie, Europa dzieli się na tzw. obediencje. Ten podział dotyka zakony, wspólnoty, rodziny. Dominikanie mają dwóch generałów. A w 1409 roku dochodzi trzeci papież, pizański, Aleksander V. Panuje powszechna bezradność, nikt nie wie, jak temu zaradzić. I w tym trudnym momencie pojawia się Wincenty Ferreriusz, rocznik 1350, pochodzący z Walencji. W wieku 17 lat wstępuje do dominikanów.

Zakon przeżywał wtedy wielki kryzys.

Pierwszy w swoich dziejach. Dopiero niedawno przeminęła dżuma i mała epoka lodowcowa, przez Hiszpanię przetoczyła się wojna stuletnia. Klasztory są spustoszone przez klęski żywiołowe i wojny, następuje załamanie życia zakonnego, do klasztorów przyjmuje się byle kogo. Nikt nie dba o jakość powołań i życia – celem jest biologiczne przetrwanie. Ludzie świeccy zaczynają stronić od klasztorów, rozwijają nową religijność zwaną devotio moderna.

Pojawiały się głosy za reformą?

Tak, ale nikt nie miał gotowej recepty. Nietrudno jest napisać i rozesłać dekret o powrocie do konstytucji – ale jak sprawić, żeby bracia się do niego zastosowali? Do ser

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się