Początek i koniec życia ludzkiego
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Jana

0 opinie
Wyczyść

Rozwój nauki i techniki przebiega w ostatnich dziesięcioleciach w tempie niespotykanym do tej pory w dziejach ludzkości. Taki właśnie rozwój stawia współczesne społeczeństwo — z jednej strony — przed nowymi możliwościami i niesie ze sobą — z drugiej strony — określone problemy gospodarcze i ekonomiczne. Aby ostać się na rynku produkcyjnym, należy stale racjonalizować, co konkretnie znaczy: wprowadzać do produkcji maszyny komputerowe następnej generacji. Kto nie reaguje na odkrycia i nowe możliwości, ten po prostu wypada z gry.

Rozwój nauki i techniki w medycynie niesie ze sobą nowe możliwości i niespotykane do tej pory problemy etyczne i prawne. Nie tylko tzw. człowiek z ulicy, ale również specjaliści wysokiej klasy nie są na nie przygotowani. Można postawić tezę, że myślenie etyczne nie nadąża za myśleniem technicznym. Człowiek współczesny posiada w ręku takie moce i siły, w których jedni dostrzegają szczęście i przyszłość ludzkości, a drudzy — jej nieszczęście i zagładę. Pierwsi twierdzą, że tylko nauka potrafi podjąć skuteczną walkę z głodem i chorobami, drudzy uważają, że niekontrolowana interwencja nauki i techniki w środowisko naturalne i życie człowieka stanowi ich zagrożenie, a nawet śmiertelne niebezpieczeństwo. Z rozwojem nauki i techniki wiążą się nadzieje na lepszą przyszłość oraz lęki przed nieznanymi i nieobliczalnymi konsekwencjami.

Pole naszych rozważań, stawiania pytań, ograniczymy do analizy sytuacji początku i końca ludzkiego życia. W tych momentach, decydujących o byciu i nie–byciu człowieka, stan nauki i techniki odgrywa znaczną, jeśli nie decydującą, rolę: poczęte i kończące się życie „wydane” jest w ręce lekarza, a właściwie grupy ludzi bezpośrednio i pośrednio zainteresowanych przyszłością przychodzącego na świat lub schodzącego z tego świata życia człowieka. Ponieważ problematyka dotycząca początku, jak i końca ludzkiego życia jest złożona, dlatego wymaga wspólnego, interdyscyplinarnego namysłu. W wielu ośrodkach naukowych i większych szpitalach na Zachodzie powstają tzw. grupy robocze, podejmujące zagadnienia etyczne wywołane przez rozwój nauki i techniki. Dla przykładu, taka grupa została zainicjowana przez Europejską Akademię Nauki i Sztuki oraz uniwersytet w Salzburgu 1. Należą do niej: lekarze, antropolodzy i biolodzy, prawnicy, teolodzy, filozofowie i psycholodzy. Wspólny zamysł i jego wyniki są niezwykle cenną pomocą dla służby zdrowia oraz dla rodziny, chociaż przedstawiciele każdej z tych grup muszą podjąć własną, osobistą decyzję, zgodną z ich zawodowym etosem i sumieniem.

Wybrane problemy dotyczące początku życia

Rozwój pre– i perinatalnej medycyny zaznacza się między innymi spadkiem tzw. śmiertelności okołoporodowej. Ciągle doskonalone metody diagnostyczne pozwalają stwierdzić już w pierwszych stadiach życia możliwe zagrożenia dla życia dziecka i matki, oraz podjąć odpowiednią terapię lekarską. Co jeszcze przed kilkoma laty wydawało się rzeczą niemożliwą, jest dzisiaj faktem nawet w krajach o przeciętnym rozwoju ekonomicznym, np. utrzymanie przy życiu wcześniaków urodzonych w 25. tygodniu życia płodowego. Nie chodzi przy tym o bicie rekordów, lecz o dobro, życie i zdrowie dziecka i matki.

Ciągle doskonalone możliwości diagnostyczne i terapeutyczne pozwalają poczęte życie utrzymać i nim manipulować. Zasygnalizujemy tylko niektóre, wybrane z tymi możliwościami, zagadnienia. Komórka jajowa nie musi być zapłodniona nasieniem męża, względnie partnera kobiety, lecz również anonimowego dawcy, o wybranym przez kobietę wyglądzie i cechach charakteru. Dziecko przychodzi na świat, lecz kto jest jego ojcem? Czy dziecko nie ma prawa do posiadania ojca? Zapłodniona komórka jajowa nie musi być implantowana właścicielce, lecz kobiecie, która za taką „przysługę” otrzymuje odpowiednie wynagrodzenie. Mamy zatem sytuację, w której „matka genetyczna” nie jest identyczna z „matką brzemienną”. Która z nich jest „cielesną matką” dziecka? Aby sytuację skomplikować — nie tylko teoretycznie — należy wspomnieć w tym miejscu jeszcze o tzw. „matce zlecającej” całą procedurę zastępczego macierzyństwa, która też jest „matką zatroskaną o dziecko”. Która z tych matek jest prawdziwą matką? Czy dziecko nie ma prawa do posiadania matki? Zrozumiałe jest życzenie par małżeńskich posiadania (własnych) dzieci. Przy jakich założeniach zastępcze macierzyństwo jest etycznie, prawnie, psychologicznie dozwolone?

Inny aspekt możliwości nauki i techniki w medycynie. Przy zapłodnieniu in vitro pozostaje cały masa „zbędnych” ludzkich embrionów. Czy można pozostałe zniszczyć, kiedy jeden spełnił pokładaną w masie nadzieję? Czy można je „wykorzystać” dla eksperymentów naukowych? Czy można ich użyć do „produkcji” ludzkich organów, na które od lat czekają chorzy? Cudzysłowy wydobywają głębię takich pojęć–rzeczywistości, jak: zbędność, korzyść, produkcja. (Nie)postrzeżenie świat techniki wnika w świat (między)ludzki i w świat przyrody, kiedy na tym samym poziomie mówimy o „produkcji” ludzi, trzody chlewnej, zielonki oraz produkcji samochodów osobowych, lodówek i komputerów. Etyka i humanistyka muszą pozostać na wysokości powierzonego im zadania.

Życie ludzkie zdane jest coraz bardziej na naukę i technikę, wydaje się nawet, że jest sprawą techniki (genami). Jeśli życie człowieka jest dziełem techniki, to można sobie wyobrazić — nie jest to fikcja — że szczęśliwi rodzice w najbliższej przyszłości będą zamawiać szczęśliwe dzieci: córki o urodzie modelki Schiffer, sportowych możliwościach Graf i inteligencji Curie oraz synów o wyglądzie Lindy, możliwościach fizycznych Levisa i intelektualnych Einsteina. Jeśli są takie możliwości, to dlaczego z nich nie skorzystać dla dobra jednostki i ludzkości. Na ile etyczna jest „produkcja dzieci na życzenie” o określonych przymiotach fizycznych, psychicznych i duchowych?

Możliwości nauki i techniki budzą myśli i tęsknoty za światem pięknym, zdrowym i inteligentnym. I człowiek żywi się takimi myślami i tęsknotami. Z badań socjologicznych przeprowadzonych na jednym z niemieckich uniwersytetów wynika, że 20% ankietowych kobiet w zasadzie godzi się na przerwanie ciąży w przypadku stwierdzenia przez prenatalną diagnostykę genetycznie uwarunkowanej nadwagi oczekiwanego dziecka. O ile wzrośnie procent kobiet gotowych do przerwania poczętego życia, jeśli pytania ankiety poszerzy się o płeć dziecka i kolor oczu itd.?

Współczesna biologia człowieka twierdzi, że moment zapłodnienia stanowi początek ludzkiego życia, gdyż wtedy jest obecny cały genetyczny program. Ludzkie życie zaczyna się z chwilą poczęcia. Stwierdzenie i powszechna akceptacja tego faktu jest niezmiernie teoretycznie i praktycznie ważna. Należy odrzucić wszelkie teorie — począwszy od Arystotelesa, przez św. Tomasza, skończywszy na Haecklu — przyjmujące stopniowe „dochodzenia” człowieka do siebie. Według tych teorii istnienie człowieka jest nastę-pstwem organizowania się materii pod wpływem form przyrodniczych, ostatecznie duszy ludzkiej, która istnieje istnieniem złożonej całości, bądź samo-dzielnie jako stworzona przez Boga w odpowiednim czasie dla danego ciała. Współczesna biologia nie mówi nic o istnieniu przedludzkiej formy w poczętym życiu człowieka.

Jeśli nawet współczesna biologia mówi o początku życia ludzkiego wyznaczonym przez zapłodnienie, to wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, np. ile czasu potrzeba do całkowitego złączenia się, „zlania się w jedno” komórki męskiej z żeńską?

Życie ludzkie poczyna się z chwilą zapłodnienia. Ale co z nienaruszalnością tego życia? Godność ludzkiego życia polega między innymi na jego nienaruszalności od samego początku. Niektórzy jednak rozróżniają między początkiem życia i jego ochroną. Uważają oni, że poczęte życie podlega ochronie od pewnego punktu czasowego lub pewnego stopnia rozwoju płodu, np. jako punkt czasowy przyjmują oni trzeci miesiąc, jako punkt rozwojowy początek życia mózgu, tworzenie się pierwszych organów. Zwolennicy czasowo–rozwojowej regulacji uważają, że przed tym wskazanym przez nich czasem, przed wskazanym przez nich rozwojem poczęta istota nie ma aktualnego interesu własnego życia, dlatego — z punktu widzenia etyki interesów — nie ma etycznych przeciwwskazań, jeśli chodzi o usunięcie ciąży, jak i eksperymentowanie z zapłodnionymi komórkami. Na czym polega aktualny interes własnego życia?

Czy opowiedzenie się za życiem w chwili zapłodnienia i jego ochroną od pierwszej chwili nie dopuszcza jednak wyjątków? Życie w całym jego bogactwie niesie ekstremalne sytuacje. Czy etyczna jest obrona każdego poczętego ludzkiego życia tak długo, jak tylko możliwe i za każdą cenę, jaka tylko jest możliwa? Człowiek ma tylko jedno życie. Czy ktoś „z zewnątrz” ma prawo nim dysponować? O jakich wyjątkach jest mowa?

W modelu wskazań można rozróżnić cztery powody prowadzące do przerwania poczętego życia: a) wskazania medyczne — dotyczą zagrożenia życia lub zdrowia matki, b) wskazania genetyczne — odnoszą się do dziecka, które przyjdzie na świat z ciężkimi, nie do usunięcia upośledzeniami, prowadzącymi w krótkim czasie do śmierci dziecka, c) wskazania kryminologiczne — pojawiające się w takich przypadkach, kiedy do ciąży doszło na skutek gwałtu, d) wskazania trudnego położenia — uwzględniające ekonomiczną, fizyczną, psychiczną sytuację matki i rodziny, np. ciąże kobiet chorych psychicznie, niezdolnych do samodzielnych decyzji.

Oto tylko niektóre pytania dotyczące bycia i nie–bycia człowieka. Nawet po interdyscyplinarnym namyśle decyzja należy i zależy od lekarzy i rodziców, często od samej matki, która z podjętą decyzją musi dalej żyć.

Wybrane problemy dotyczące końca życia

Rozwój nauki i techniki zmienia w sposób radykalny obraz społeczeństwa europejskiego. Wzrastają oczekiwania od życia, tak co do jego długości, jak i jakości. Społeczeństwo europejskie starzeje się, wzrasta przeciętna długość życia. Ale ze wzrastającym wiekiem wzrasta podatność na choroby i słabości. W przeważającej większości ludzie starsi absorbują lekarzy, personel medyczny i sprzęt, lekarstwa.

Rozwój nauki i techniki prowadzi do tabuizacji śmierci. Większość nie umiera w domu, wśród najbliższych, lecz w szpitalach, na oddziałach intensywnej terapii, gdzie — w dosłownym sensie — toczy się walka „na śmierć i życie” pacjenta. Ostatecznie zawsze zwycięży śmierć, ale współczesny człowieka nie poddaje się, jest w staje przedłużyć życie o godziny, tygodnie, miesiące, a w szczególnych przypadkach nawet lata. Taka walka kosztuje. Czy nie lepiej inwestować w życie tych, którzy mają jeszcze życie przed sobą, a nie w tych, którzy przeżyli już swoje życie lub znaczną jego część? Ale to przecież ludzie starsi wypracowali i opłacili te nowe, doskonałe możliwości terapii. Kto i jakim prawem może teraz odmówić im pomocy?

Medycyna współczesna wiele potrafi i może. Na ile jednak jest etycznie usprawiedliwione przedłużanie życia za wszelką cenę? Czy człowiek nie ma prawa do własnej śmierci? Kto, kiedy, w jakim przypadku może, powinien wyłączyć maszynę podtrzymującą życie pacjenta?

Człowiek powinien umierać jak człowiek. Nikt nie ma prawa zabierać człowiekowi tego, co najbardziej należy do niego. Zrozumiała jest modlitwa, aby każdy umierał swoją własną śmiercią. Ale co to znaczy: pozwolić drugiemu umrzeć jego własną śmiercią? Zaniechać terapii i opieki? Zgodzić się na jego świadomy wybór śmierci? Akceptować decyzję o rozstaniu z ży-ciem podjętą w bólu i przerażeniu? Spełnić prośbę i podać truciznę?

Obowiązkiem lekarza i najbliższych jest strzec dobrze rozumianych interesów pacjenta, wyczerpując możliwości diagnostyczne i terapeutyczne. Chodzi przy tym nie tylko o zniesienie lęku i zmniejszenie bólu, lecz również o przedłużenie życia. Ale czy „przedłużenie życia” nie jest często „przedłużeniem umierania”, konania kończącego się śmiercią? Czy przedłużając życie, nie wydajemy drugiego na męki nie do zniesienia? Czy nie bywa tak, że zdecydowane zmniejszenie bólu chorego jest równoznaczne z jego zaśnięciem na wieczność?

Współczesna medycyna potrafi utrzymać przy życiu śmiertelnie chorych. Potrafi również reanimować, „przywracać życiu” tych, którzy stracili świadomy kontakt z otoczeniem. Pojawia się pytanie: kiedy człowiek „naprawdę” umarł? Kiedy lekarz może przerwać — z punktu widzenia współczesnej medycyny — zabiegi reanimacyjne, gdyż już nic nie można zrobić dla życia pacjenta?

Za decydujące kryterium śmierci człowieka przyjmuje się dzisiaj śmierć jego mózgu. Ma ona miejsce wtedy, kiedy w mózgu nastąpiły nieodwracalne zmiany, nie pozwalające pacjentowi na powrót do uprzedniego, świadomego życia. Życie człowieka dobiegło końca wtedy, kiedy umarł mózg. Inne organy, np. serce, płuca, nerki żyją jeszcze pewien czas. Kwestią czasu jest naruszenie ich stanu. Tylko żywe organy nadają się do transplantacji. Jakkolwiek brutalnie to brzmi, medycyna rozróżnia między ciepłymi i zimnymi zwłokami. W tym rozróżnieniu nie chodzi o uczucia, lecz o życie. Śmierć nie jest momentem, lecz — tak samo jak życie i umieranie — procesem: od śmierci mózgu człowieka do śmierci ostatniej jego komórki mijają godziny. Śmierć mózgu pacjenta jest dla najbliższych pożegnaniem z życiem.

Umieranie i śmierć to nie to samo. Umieranie kończy się w śmierci, ale przynależy do życia. Śmierć nie przynależy do życia, ona bazuje na życiu. Człowiek tak długo umiera, jak długo żyje. Moment poczęcia i śmierci wyznacza czas jego bycia.

Kilka uwag

Nikt nie próbuje, gdyż każdy zdaje sobie z tego sprawę, że nic i nikt nie jest w stanie zatrzymać postępu nauki i techniki. Granicę postępu stanowią pojawiające się możliwości, urzeczywistnione możliwości otwierają perspe-ktywy możliwości nieurzeczywistnionych. Nauka zmierza do osiągnięcia wszystkiego, co jest do osiągnięcia. Zadanie jest oczywiste i nie budzi wątpliwości. Postęp — w tym sensie — jest etycznie neutralny.

Nauka i technika rozwijają się przez człowieka i w środowisku człowieka, stanowią w coraz większym stopniu o jego bycie. Nie wszystko, co naukowe, możliwe jest etycznie dozwolone, do przyjęcia. Wydaje się, że niektóre możliwości naukowe ze względów etycznych nie powinny zostać urzeczywistnione. Należy przemyśleć etyczne konsekwencje prenatalnej diagnostyki i terapii, intensywnej terapii, działań i zachowań związanych ze śmiercią człowieka.

Rozmowy dotyczące problematyki początku i końca życia muszą być prowadzone w grupach złożonych z przedstawicieli różnych dyscyplin, w których musi być również miejsce dla samych, śmiertelnie chorych pacjentów, rodziców dzieci poczętych oraz rodziców nie narodzonych dzieci. Każdy winien podjąć analizowany problem z własnej perspektywy i starać się zrozumieć argumentację wywodów drugiego. Tak zwana „zimna” naukowa wiedza musi być dopełniona wiedzą „gorącą” pacjentów czy rodziców. Należy przyjąć, że inne jest emocjonalnie stanowisko lekarza względem pacjenta mu nieznanego i względem jego własnego dziecka, nawet wtedy, kiedy on z takim samym oddaniem troszczy się o życie nieznanego pacjenta i życie pacjenta–dziecka.

Celem prenatalnej diagnostyki i terapii jest służba zdrowiu i życiu nie narodzonego dziecka oraz psychologiczne przygotowanie rodziców na jego przyjęcie. Prawo do życia nie narodzonych nie może być przedmiotem dyskusji. Życie nie narodzonych nie jest i nie może być do dyspozycji osób drugich i trzecich 2. Żaden człowiek nie ma prawa powiedzieć do drugiego człowieka: „Tyś nie powinien żyć!”

Zadaniem służby zdrowia jest troska o zdrowie i służba zdrowiu. Czy tego zatroskania i służby nie należy przenieść na całe społeczeństwo? Jakie jest społeczne nastawienie dla „panienek z dzieckiem”? Jakie jest społeczne nastawienie do ludzi upośledzonych? Czy jest dla nich miejsce w społeczeństwie? Czy społeczeństwo jest zainteresowane stworzeniem takiego miejsca? Czy społeczeństwo nie powinno ludzi upośledzonych integrować, miast ich fizycznie i psychicznie odgraniczać od siebie?

W dobrze rozumianym interesie chorego i jego najbliższych lekarz nie musi ratować życia za wszelką cenę i wbrew życzeniom chorego. Tak jak jest prawo do życia, tak jest i prawo do śmierci. Godność życia mówi również o godności śmierci. Możliwości przedłużenia życia nie powinny prowadzić do przedłużania umierania.

A kiedy śmiertelnie chory wyrazi życzenie śmierci? Czy wystarczy konsultacja z jednym lub dwoma lekarzami, aby stwierdzić jego autentyczność i zasadność, aby to życzenie spełnić? W każdym przypadku, z chrześcijańskiego punktu widzenia, tzw. aktywna, bezpośrednia eutanazja jest niedozwolona, etycznie budzi ona poważne wątpliwości.

Społeczeństwo współczesne jest społeczeństwem sukcesu. Na pytanie: „Jak ci się powodzi?” nie można na Zachodzie publicznie odpowiedzieć inaczej, jak: „Dobrze! Doskonale!” Komu powodzi się źle, ten nie nadaje się do współczesnego społeczeństwa. Społeczeństwo sukcesu wywiera określoną presję na swoich członków. Tej presji wydani są zwłaszcza ludzie śmiertelnie chorzy, w podeszłym wieku, upośledzeni fizycznie i psychicznie. Nie może jednak tak być, aby społeczeństwo sukcesu, społeczeństwo ludzi pięknych, zdrowych i inteligentnych wywierało taką presję, aby pozostali byli gotowi dobrowolnie pożegnać się z życiem. Argument finansowania, że społeczeństwa nie stać nie utrzymywanie słabych, nie może stać się wyrokiem śmierci dla chorych, starych i upośledzonych. Najpierw i najbardziej dla człowieka winien liczyć się człowiek. Człowiek dla człowieka powinien być najwyższą wartością 3.

Coraz więcej ludzi opowiada się za śmiercią w domu lub schronisku (hospicjum). Dom i schronisko są synonimami troski o bycie całego człowieka. W nich doświadcza człowiek a) potrzeby pomocy, gdyż sam nie może zaradzić potrzebom i b) przyzwolenia na pomoc, kiedy pozwala sobie pomóc. W domu–schronisku człowiek może być takim, jakim jest, może do końca zachować swoją indywidualność. Rodzina, przyjaciele, najbliżsi starają się — na ile to jest tylko możliwe — spełniać jego życzenia i utrzymywać jakość jego życia. Szpital jest miejscem (agresywnego) działania, zmierzającego do polepszenia zdrowotnej sytuacji pacjenta.

Człowiek staje się człowiekiem wśród ludzi. Ludzkie istnienie jest istnieniem z drugim i dla drugiego. Ten moment współbycia z innymi jest niezmiernie ważny w ostatnich dniach życia człowieka. Nic tak nie przeraża chorego i najbliższych, jak wydanie nowoczesnej, obojętnej na losy człowieka, technice. W domu–schronisku jest zawsze ktoś, kto z ciężko chorym może porozmawiać o życiu i śmierci, o szczęściu i nieszczęściu, ktoś, kto weźmie do swej ręki rękę umierającego, aby w ten sposób zasygnalizować mu swoją obecność i przekazać odrobinę ciepła. Czy nie powinniśmy się zastanowić, porozmawiać z najbliższymi — kiedy jeszcze na to pozwalają czas oraz fizyczne i psychiczne siły — w jakich warunkach i okolicznościach chcielibyśmy spędzić nasze ostatnie dni?

Rezygnacja z intensywnej terapii i decyzja o przejściu do domu czy hospicjum nie jest równoznaczna z „załamaniem się”. Taka decyzja może być pragnieniem intensywnego i świadomego przeżycia ostatnich dni, spotkania się ze sobą samym i najbliższymi. Umiera się tak, jak się żyło. Umieranie należy do życia, a nie do śmierci. Czy taka decyzja nie jest jednak szansą, aby odnaleźć siebie, aby przyjść do siebie, aby pójść ze sobą poza granice śmierci?

Pisarz H. Böll wystąpił z Kościoła katolickiego. Na pytanie: „Co sądzi o chrześcijaństwie?”, odpowiedział: „Nawet najgorszy świat chrześcijański przedkładam ponad najlepszy świat pogański, ponieważ w świecie chrześcijańskim istnieje przestrzeń, jakiej nie zna świat pogański, przestrzeń dla ludzi ułomnych i chorych, starych i słabych. Oprócz przestrzeni jest w tym świecie dla nich: miłość, która dla świata pogańskiego i bezbożnego była i jest bezużyteczna” 4. Chrześcijańska miłość Boga objawia w miłości człowieka. Bóg jest przyjacielem (życia) człowieka.

Zakończenie

Rozwój nauki i techniki budzi w społeczeństwie określone oczekiwania i nadzieje, ludzie reagują na to, co zostało osiągnięte, i na to, co jest do osią-gnięcia. Co zostało osiągnięte, staje się oczywistym i nie budzi uczuć. Co nie jest osiągnięte, wywołuje uczucia buntu i sprzeciwu. Analizując rozwój współczesnej medycyny, filozof O. Marquard mówi o „syndromie księżniczki na ziarnku grochu”. Na czym on polega? Marquard pisze:

Tam, gdzie postęp — zwłaszcza w medycynie — jest rzeczywisty i rzeczywiście przezwycięża różne choroby i dolegliwości człowieka, tam też rzadko budzi uznanie. Osiągnięcia stają się czymś oczywistym. Cała uwaga koncentruje się na tym, co jeszcze człowiekowi dolega, odpowiednio do prawa wzrastającej penetracji tego, co pozostało. Im więcej znika ze świata różnego rodzaju zła, tym bardziej daje znać o sobie to, które pozostaje. Kto na skutek postępu mniej cierpi, ten bardziej cierpi, dlatego że jeszcze musi cierpieć. Nazywam to „syndromem księżniczki na ziarnku groszku”: ona nie mogła zmrużyć oka, ponieważ przeszkadzało jej ziarnko groszku będące pod którymś tam materacem. 5

Współczesny człowiek ma do swojej dyspozycji — z aktualnego punktu widzenia — ogromną wiedzę i wspaniałą technikę. Trzeba mieć nadzieję, że myślenie etyczne nie tylko nadąży, lecz wyprzedzi myślenie techniczne, że człowiek nie zwróci się z tym, do czego doszedł, przeciw samemu sobie. W nauce i technice jest przyszłość i zagrożenie bycia człowieka.

1 H. Ganthaler, O. Neumaier, Anfang und Ende des Lebens. Beträge zur Medizinischen Ethik, Academia Verlag — Sankt Augustin 1997, s. 246.
2 B. Sill, Pränatale Diagnostik auf dem Prüfstein, Pastoralblatt 10/1997, s. 291.
3 Zob. J. Harris, Der Wert des Lebens. Eine Einführung in die medizinische Ethik, Akademie Verlag — Edition Philosophie, Berlin 1995, s. 33–60.
4 H. Böll, Eine Welt ohne Christen, w: K. Deschner, Was halten Sie vom Christentum? 18 Antworten auf eine Umfrage, München 1957, s. 21.
5 O. Marquard, Medizinerfolg und Medizinkritik. Die modernen Menschen als Prinzessinnen auf der Erbse, w: tenże, Skepsis und Zustimmung. Philosophische Studien, Stuttgart 1994, s. 99.

Początek i koniec życia ludzkiego
ks. Jerzy Machnacz

urodzony 10 stycznia 1949 r. we Wrocławiu – polski filozof i ksiądz katolicki, były salezjanin, profesor nauk teologicznych, przedstawiciel tomizmu fenomenologicznego.W 1968 roku ukończył naukę w Lotniczych Zakładach Nauk...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszykKontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze