Noc

Noc

, 0 recenzji

W 1988 roku Henryk Mikołaj Górecki w dyskusji podczas sympozjum poświęconemu muzyce religijnej powiedział m.in.: „dla mnie muzyka jest rezultatem religijnej koncentracji i medytacji… Zobaczyć czystą wodę, zieloną ziemię, zdrowe lasy, odetchnąć czystym powietrzem. Widzieć Stwórcę wszystkiego – i Jemu pisać”.

Twórczość tego polskiego kompozytora jest od początku, od zawsze, bardzo mocno zanurzona w sacrum. W wierze. Głęboko, czysto, prawdziwie… Wystarczy spojrzeć na tytuły utworów (Ad Matrem albo Beatus Vir, albo chóralne: Amen, Miserere, Pieśni Maryjne, Na Anioł Pański, Totus Tuus). Wystarczy posłuchać niektórych z nich. Choćby kwartetów smyczkowych.

Kwartet „Już się zmierzcha” trwający około kwadransa zaczyna się eterycznie, seraficko. Muzyka rozwija się, rośnie, jakby chciała już wznieść się do nieba. Nagle przestrzeń przecina kilka uderzeń. Góralska kapela? II Kwartet „Quasi una fantasia” jest znacznie dłuższy, trwa prawie czterdzieści minut. Jest jak trans, mistrzowsko polifoniczny, wielobarwny. III Kwartet „Pieśni śpiewają” to niespełna godzinna niekończąca się modlitwa. Nasycona, wiecznotrwała. Jak czyste górskie źródło.

Kwartet powstał w 1988 roku, Górecki wykorzystał w nim XVI–wieczną pieśń Wacława z Szamotuł (Już się zmierzcha…). W II Kwartecie (1991) słyszymy choćby kolędę Cicha noc. III Kwartet (1995, prawykonanie 2005) w tytule nawiązuje do jednego z wierszy Wielimira Chlebnikowa. Wszystkie trzy kwartety smyczkowe Górecki napisał dla jednego z najlepszych zespołów na świecie, amerykańskiego Kronos Quartet.

Zaklina naturę

Po pieśń Wacława z Szamotuł (do słów XVI–wiecznego poety protestanckiego Andrzeja Trzecieskiego) kompozytor sięgnął po raz trzeci – po Chorale w formie kanonu na kwartet smyczkowy (1961) i Muzyce staropolskiej (1969). W I Kwartecie tenorowy głos renesansowej pieśni staje się źródłem kunsztownej polifonicznej rozgrywki czterech instrumentów. Eteryczna powłoka kwartetowego kanonu (jakby anieli śpiewali, kołysząc do snu) co chwila jest przerywana ostrymi, dysonansującymi akordami.

W środkowym Allegro poznajemy źródło tego „hałaśliwego” muzykowania: Górecki przywołuje tu brzmienie góralskich kapel smyczkowych, choćby z podzakopiańskiego Zębu (gdzie na co dzień mieszka), które, jak tradycja przekazuje, grywały do późnej nocy – szczególnie wtedy, gdy zła pogoda nie pozwalała na pracę w polu.

Muzyka Kwartetu intensywnieje, jakby zaklinała naturę. Wreszcie powracają pierwsze myśli, otwierające frazy. Powraca pieśniowy kanon. „Już się zmierzcha, nadchodzi noc, / Poprośmy Boga o pomoc, / Aby On naszym stróżem był, / Od złych czartów nas obronił, / Którzy najwięcej w ciemności / Używają swej chytrości”. Koniec znów kołysze, znów unosi. Wypełnia łagodnym światłem. Bezpiecznie.

Uspokojenie fal

II Kwartet Quasi una fantasia” jest czteroczęściowy. Pierwsza część, Largo, to lament, zatrzymany na płaczących figurach (motywy–łkania) i obsesyjnie powtarzanej basowej pedałowej nucie (e). Druga część, Deciso. Energio, jest tańcem (podobnie czwarta); początkowo bardzo agresywnym, wręcz brutalnym. Znów ostinato (tercja e–g), z którego wyłaniają się – jak ze spiętrzonej wody – motywy–fale (mające źródło w muzyce ludowej); ciągle rwane, jakby nie mogły ułożyć się w jedną trwałą melodię.

Ostatnie takty tej części przynoszą uspokojenie, wytchnienie. Jakby zapowiadały już liryczne Arioso, w którym jednak nie brak dramatycznych splotów, intensyfikacji emocji. Najważniejszym elementem jest tu harmonia, rozpięta między jasnym i ciemnym (słodycz–gorycz), zmierzająca do wyciszenia, światła. Do eufonii. Finał (Allegro) to kolejny taniec: niepokojąco zmienny, gwałtowny, niepohamowany. Słyszymy w nim m.in. nawiązania do pierwszej części, także początek kolędy Cicha noc. Górecki zaczął pisać II Kwartet w dniu św. Mikołaja, dniu swoich imienin; kilkanaście dni później nie tylko Podhale śpiewało o cudzie narodzin Boga…

„To dzięki Beethovenowi mogłem napisać kwartety” – powiedział kompozytor Adrianowi Thomasowi, autorowi monografii o jego twórczości (PWM, Kraków 1998). Przecież z Beethovena zaczerpnięty jest choćby tytuł…

Zaklinanie czasu

III Kwartet „Pieśni śpiewają” wiele zawdzięcza twórczości Karola Szymanowskiego – środkowe Allegro oparte jest na akordzie z jego II Kwartetu. Muzykolog i krytyk muzyczny Marcin Gmys („Zeszyty Literackie” 2006 nr 3) w III Kwartecie zauważa jeszcze echa konduktu chaconny z VII Symfonii Beethovena, tworzące funeralną aurę dzieła (chaconna jest przecież tańcem śmierci…).

Jednak główną, choć pozamuzyczną inspiracją, był dla Góreckiego wiersz rosyjskiego futurysty Wielimira Chlebnikowa z 1911 roku.


Gdy umierają rumaki – dyszą,
Gdy umierają zioła – schną,
Gdy umierają słońca – nagle gasną,
Gdy umierają ludzie – śpiewają pieśni.

(przeł. Adam Pomorski)

Znów zaczyna się spokojnie, modlitewnie, w głąb. Krótkie motywy łączą się we frazy, w melodie, w tle pobrzmiewa głuchy, ostinatowy rytm. Druga część jeszcze bardziej spowalnia wewnętrzne „dzianie”, choć wydawałoby się, że bardziej już nie można zakląć czasu. Górecki w niezwykły sposób potrafi go zawiesić, zniwelować materię, przekroczyć formę. Dokonać przeistoczenia. A jeśli choć raz tak głęboko wsłuchamy się w piątą część dzieła (Largo. Tranquillo), nic już nie będzie takie samo. Także nasze życie czy śmierć.

Wezwanie do medytacji

Każdy kwartet Góreckiego jest w jakiś dziwny sposób zanurzony w nocy. Pierwszy chce odegnać nocne moce i złe duchy (Już się zmierzcha jest nazywana „modlitwą, gdy dziatki spać idą”); drugi, przez kolędowy cytat, przypomina jedną z dwóch najcudowniejszych nocy świata; trzeci odsyła do wiersza Chlebnikowa, chociażby do jego trzeciej „ciemniejącej” strofy („Gdy umierają słońca – nagle gasną”).

Noc… Nocą przychodzi złodziej. Noc jest niebezpieczna, ciemna, tajemnicza. To siostra snu, kuzynka śmierci (także i jej symbolem jest czerń). Jest związana z nieświadomością; jest symbolem płodności, potencjalności; nie będąc dniem, zapowiada go i przygotowuje. „Noc – pisze Adam Zagajewski – ma dwa oblicza: jest »cudzoziemką«, która wzywa nas do medytacji, lecz jest także porą absolutnej obojętności, porą snu, a sen domaga się radykalnego wygaszenia ekstazy” (Obrona żarliwości, Wydawnictwo a5, Kraków 2003).

„Nocne” kwartety Góreckiego przede wszystkim wzywają do medytacji, do modlitwy. Same są modlitwą. Są też gorące, frenetyczne, chwilami nawet dionizyjskie, ale nie chcą sprawić żadnej krzywdy. Dobra, Piękna i Prawdziwa Muzyka nigdy nie zrobi nam nic złego. Najwyżej zabierze sen.

Jeszcze Górecki: „Tarkowski powiedział kiedyś, że sztuka jest modlitwą. Zgadzam się, ale jest to bardzo trudne… Dla wielu ludzi modlitwa to recytacja »Zdrowaś Maryjo«, ale niektórzy, powtarzając to wiele razy, nigdy nie będą się modlić”. Kiedy słucham jego kwartetów, mam głębokie poczucie, że modlą się nie tylko instrumenty. I że „noc jak dzień zajaśnieje” (Ps 139,12), i „odtąd nocy nie będzie” (Ap 22,15). Już…

Noc
Tomasz Cyz

urodzony w 1977 r. w Tarnowie) – polski publicysta literacki i muzyczny, eseista, współpracownik „Zeszytów Literackich” i „Didaskaliów”. Był dramaturgiem Teatru Wielkiego Opery Narodowej za kadencji Mariusza Trelińskiego....