„Piano Concertos 17 & 20” Wolfganga Amadeusa Mozarta

„Piano Concertos 17 & 20” Wolfganga Amadeusa Mozarta

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Łukasza

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Wolfgang Amadeus Mozart, Piano Concertos 17 & 20, Scottish Chamber Orchestra, Piotr Anderszewski (piano & dir.), Virgin Classics 2006

To drugie podejście Anderszewskiego do Mozarta. W 2001 roku wraz z Sinfonią Varsovią nagrał fantastyczne koncerty fortepianowe numer 21. i 24. Teraz przyszła kolej na 17. i 20. W obu sytuacjach utwory nie zostały umieszczone według katalogu czy chronologii. Anderszewski szuka zawsze wymarzonego układu, idealnej dramaturgii całości.

Koncert nr 20 d–moll (KV 466) Alfred Einstein opisuje trzema słowami: namiętność, patos, dramatyczność. I rzeczywiście, chwilami słychać tu grozę Don Giovanniego, nieubłagany temat Komandora. Pisze też: „Orkiestra reprezentuje anonimową groźną potęgę, a instrument solowy wymowną skargę jednostki”.

Jest jakaś tajemnicza lekkość w Anderszewskim, która pozwala nie przeciążać historii, nadając najciemniejszym nawet fragmentom, nieznośne śmiertelnym, poczucie nieważkości. Poza tym nie ma żadnych wątpliwości, że ten wielki pianista jest też już wybitnym muzykiem. I nie zdziwiłbym się, gdyby zechciał kiedyś zadyrygować Mozarta w operze. Kiedy bowiem namiętnie gra kadencję pierwszej części napisaną przez Beethovena, to przypomina się genialna interpretacja Wariacji Diabellego. Zwłaszcza tej Leporella (Notte e giorno faticar). Anderszewskiego można słuchać w dzień i w nocy.

Koncercie nr 17 G–dur (KV 453) nie napiszę nic więcej ponadto, że powstał w podobnym czasie co Wesele Figara. Już wystarczy, można słuchać. Choćby środkowej, wolnej części (Andante), która ot tak urasta do rozmiarów wspaniałego traktatu o czasie, świecie (jego różnorodności), o prawdzie, szczęściu, miłości, smutku, melancholii… Tak, Anderszewski musi być miłośnikiem adagia, tego wyjątkowego stanu muzyki, kiedy można stracić świadomość, żeby zyskać objawienie.

Jeśli ktoś chciałby mnie spytać, która płyta wydana w Roku Mozartowskim jest pierwsza – Minkowskiego czy Anderszewskiego – nie odpowiem. I za dziesięć, dwadzieścia lat też nie chcę wiedzieć.

A na pytanie, dlaczego w tym miejscu piszę (na razie) tylko o muzyce instrumentalnej Mozarta – a nie o tej, która bezpośrednio kieruje w stronę wiary, odpowiadam: od 250 lat „bezpośrednio” muzyki Mozarta słuchają w niebie. Aniołowie, cherubini i serafini, i wszyscy inni święci. Zwłaszcza cherubini.

„Piano Concertos 17 & 20” Wolfganga Amadeusa Mozarta
Tomasz Cyz

urodzony w 1977 r. w Tarnowie) – polski publicysta literacki i muzyczny, eseista, współpracownik „Zeszytów Literackich” i „Didaskaliów”. Był dramaturgiem Teatru Wielkiego Opery Narodowej za kadencji Mariusza Trelińskiego....