Ile mogę Mu dać
fot. pawel czerwinski 5Hj / UNSPLASH.COM

Modlitwa musi się stać odruchem bezwarunkowym. Czekanie, aż mi się zachce, jest bardzo złe. Nie mam czasu, jednak dzień musi być przeplatany krótkimi, ale intensywnymi spotkaniami z Panem Bogiem. Inaczej się nie da.

Katarzyna Kolska, Roman Bielecki OP: Co to jest modlitwa?

Michał Zioło OCSO: Oddawanie Bogu przynależnej mu czci.

A nie można czcić Boga bez modlitwy?

Czcimy Go całym sobą. Naszym ciałem, ruchem, pisaniem, czytaniem, pracą fizyczną. Wszystko jest na chwałę Boga, ponieważ jesteśmy Jego stworzeniami. Jeśli wykonujemy – powiedziałbym metaforycznie – to, co należy do naszej pracy, naszego powołania, nawet jeśli o tym nie wiemy, to oddajemy cześć Bogu. Tak robią nieświadomie zwierzęta, drzewa, rośliny. Bardzo lubię taki piękny fragment z Posiewu kontemplacji Thomasa Mertona, mówiący o tym, że łosoś oddaje cześć Panu Bogu dlatego, że jest łososiem, a drzewo dlatego, że jest drzewem.

To jest jakaś poezja.

Bo to jest poezja. Modlitwa jest poezją. Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Modlitwa to bycie tym, kim się jest. Bez udawania.

W potocznym rozumieniu nikt jednak nie myśli o oddawaniu czci. Mamy się modlić rano i wieczorem. I ludzie się spowiadają z tego, że zaniedbują modlitwę.

To bardzo dobrze, że się z tego spowiadają. Bo to oznacza, że uświadamiają sobie swoje zaniedbania. A z czego one wynikają? Z tego, że wyobrażają sobie modlitwę nie tylko jako obowiązek czy prawo, ale również jako intymność. I w związku z tym bardzo szybko od modlitwy odchodzą, ponieważ oczekują czegoś, co im się – przynajmniej na początku – w pewnym sensie nie należy.

Dlaczego?

Dlatego że przyjaźń jest pewnym procesem, drogą. Nie można się zaprzyjaźnić natychmiast. Wymaga to wzajemnego poznania się.

W Liście do Tesaloniczan są takie słowa, które wydają się trudne: Nieustannie się módlcie. Kto z nas jest w stanie nieustannie się modlić? Robimy przecież tysiąc innych rzeczy.

Mnisi.

Czyli te słowa są skierowane tylko do was?

Nie, ale my chcemy je realizować. Stąd te wszystkie monastyczne próby zanurzania się w modlitwę, oczywiście z pewnym niedosytem.

List do Tesaloniczan jest skierowany także do zwykłych ludzi i ktoś może powiedzieć: Jak to mam się nieustannie modlić? Muszę chodzić do pracy, mam mnóstwo obowiązków w domu, dziećmi trzeba się zająć, zakupy zrobić, wyprać. Ledwie to ogarniam…

Rzeczywiście. Dla mnie ten tekst jest ogromnie ważny i myślę, że nie należy go rozwadniać i interpretować zbyt pochopnie, chociaż, tak jak powiedziałem, w historii monastycyzmu byli ludzie, którzy na różne sposoby próbowali zrozumieć, co to znaczy modlić się nieustannie. Myślę więc, że trzeba to zostawić w zawieszeniu, żeby każdego z nas te słowa w jakimś sensie niepokoiły, uwierały, i żebyśmy sobie zadawali pytanie: Jak ja mam się modlić? I wtedy rodzi się modlitwa.

A jak mam się modlić?

Od

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się