Dziesięć najlepszych
fot. jonathan borba / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Dlaczego? Biblijne podstawy katolicyzmu

0 votes
Wyczyść

Liczba? Tradycyjnie złota dziesiątka. Kryteria doboru? Jak przed rokiem – na listę mogły trafić zarówno obrazy, które miały swoją polską premierę kinową, jak i festiwalową. Choć dawno minęły już czasy cenzorskich filtrów, które skutecznie wstrzymywały większość zachodnich produkcji przed wyświetlaniem ich w Polsce, to – co ciekawe – ich rolę przejęli poniekąd sami dystrybutorzy, z sobie tylko znanych powodów nie wpuszczając do rodzimych kin najważniejszych premier festiwali w Cannes, Wenecji, Berlinie czy na Sundance. Na szczęście miejsce dla większości tych filmów znajduje się na rosnących w siłę polskich festiwalach. Rosnących nie bez przyczyny; widz dobrze wie, że ulubione przez organizatorów imprez filmowych hasła typu: „Tego nie zobaczysz nigdzie indziej” są prawdziwe.

A zatem, jaki to był rok w polskich kinach? Frekwencyjnie – znakomity, czego dowodem jest milionowa widownia na 50 twarzach Greya, Minionkach czy Spectre. Artystycznie – jeszcze lepszy, skoro tylko w lutym polskie obrazy otrzymały Oscara (Ida) i Srebrnego Niedźwiedzia (Body/Ciało). Na stałym poziomie utrzymały się blockbustery; poza oczywistymi wpadkami (Avengers: Czas Ultrona) trafiały się naprawdę perełki, kto bowiem mógłby się spodziewać tak triumfalnego powrotu Mad Maxa? Nieźle trzymało się kino niszowe z wielkim hitem – Dzikimi historiami (ponad 200 tysięcy widzów w polskich kinach!) na czele. A przecież i tak wszyscy mówili tylko o Gwiezdnych wojnach…

Premiera tego filmu jest jeszcze przed nami, skupmy się więc na dziesiątce niezwykle ciekawych obrazów wyświetlanych na polskich ekranach – czasem na jednym pokazie, czasem przez wiele miesięcy.

10. Coś za mną chodzi, reż. David Robert Mitchell

Fani filmów grozy dobrze wiedzą, że najciekawszych pozycji gatunku należy szukać nie w głównym nurcie, a w kinie niezależnym. Potwierdził to znakomity ubiegłoroczny Babadook, potwierdza to Coś za mną chodzi, z jednej strony umiejętnie przeszczepiający tradycje kina lat 80. do współczesnej produkcji, z drugiej – wykorzystujący znany z horroru motyw upiornego łańcuszka, dodając do tego komentarz na temat moralnej kondycji współczesnej młodzieży. Historia dziewczyny padającej ofiarą klątwy w wyniku seksu z nieznajomym to mocny głos w sprawie nastolatków, pozostawionych przez dorosłych samotnie w poszukiwaniu wiedzy na temat życia intymnego. To jedno. Ale jaki zarazem ten film ma niesamowity „analogowy” klimat… Pierwszy seans jest jak odkrycie kasety wideo z zapomnianym odcinkiem Miasteczka Twin Peaks.

9. W głowie się nie mieści, reż. Pete Docter

Byli wśród polskich krytyków tacy, którzy po tegorocznej edycji festiwalu w Cannes rozpływali się nad dziełem Pete’a Doctera, nazywając je jedną z najlepszych dziecięcych animacji w dziejach. To oczywiście gruba przesada, ale już w 2015 roku W głowie się nie mieści w swoim gatunku nie miało sobie równych. Film opowiada o emocjach, tyle że… namacalnych, ucieleśnionych pod postaciami małych ludzików, sterujących życiem 11-letniej dziewczynki. Opowieść jest na tyle uniwersalna (to nie Shrek, w którym część żartów była możliwa do rozszyfrowania tylko przez dorosłych), że odczytają ją także najmłodsi, co zresztą było największym wyzwaniem dla studia Pixar. Inteligentna, wzruszająca, czuła i absolutnie zabawna. W głowie się nie mieści, jak dobry to film!

8. Turysta, reż. Ruben Östlund

Tak, to znakomite studium powolnego rozpadu małżeństwa, który zaczął się od zwykłego incydentu, gdy mąż tak się wystraszył spadającej lawiny, że uciekł, nie zwracając uwagi na żonę i dzieci. Ale nie tylko. Siłą Turysty jest bowiem jego komizm. Sceny sporów małżeńskich głównych bohaterów z rodzinnej psychodramy skręcają w stronę Mrożka. A przy tym reżyser nie śmieje się z ich nieszczęścia. Zachowuje się niczym pozaziemski przybysz, który staje z boku, przygląda się i konstatuje: „Wy, ludzie, to jednak jesteście śmieszni”. Niełatwo we współczesnym kinie o tak oczyszczający dystans. I trochę szkoda, że Turysta w oczach Akademii nie zasłużył nawet na nominację do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

7. Rok przemocy, reż. J.C. Chandor

Ten film idealnie opisuje przymiotnik „dostojny”. Jest bowiem coś niezwykle eleganckiego w tym, jak reżyser J.C. Chandor prowadzi historię swoich bohaterów, bogatych przedsiębiorców, którzy w obliczu zagrożenia wynikającego z systematycznych napadów na ich pracowników, zaczynają się zastanawiać nad własnymi wyborami moralnymi. Scenariusz autorstwa samego Chandora – precyzyjny. Zdjęcia Bradforda Younga – wyśmienite, doskonale oddające złego ducha Nowego Jorku, wielkiej, pożerającej własne dzieci metropolii. Tajemnicą pozostaje tylko to, dlaczego dystrybutor nie zdecydował się na wpuszczenie tego zbierającego świetne recenzje filmu do polskich kin.

6. Pokój, reż. Lenny Abrahamson

Punkt wyjścia jest co najmniej przerażający; główni bohaterowie – młoda matka i jej kilkuletni syn – od wielu lat są więzieni przez psychopatę w tytułowym pokoju, będącym w rzeczywistości przydomową szopą. I są faktycznie w Pokoju sceny, w których atmosfera niemożności wyjścia poza własny kokon przypomina nieco Motyla i skafander Juliana Schnabla.

Obraz Lenny’ego Abrahamsona (znanego w Polsce z filmu Frank) jest piękną historią uczenia drugiej osoby – a zarazem samego siebie, tyle że na nowo – świata. Piękną i tak intymną, że widzowie czują się podczas seansu jak towarzysze podróży matki i jej syna. Podobno mają posypać się Oscary – nic dziwnego.

5. Mad Max: Na drodze gniewu, reż. George Miller

Absolutny szok. Nikt się nie spodziewał, że 72-letni George Miller będzie umiał wycisnąć ze swojej najsłynniejszej serii filmów cokolwiek nowego, tymczasem wyszedł mu najlepszy film w karierze! Wizualnie Mad Max łączy w sobie cyberpunkową dzikość z postapokaliptycznymi wizjami rodem z europejskich powieści graficznych lat 70. Poszczególne sceny ogląda się niczym obrazy – Max prowadzący konwój przez opuszczoną krainę, szalona niczym średniowieczna trupa cyrkowa kawalkada z niewidomym gitarzystą na czele… Ale, co ważniejsze, treściowo to już nie jest science fiction, lecz jak najbardziej realna wizja świata, w którym ludzie będą walczyć o dostęp do świeżej wody. Z tym większym dreszczem ogląda się najnowszy film Millera.

4. Earl i ja, i umierająca dziewczyna, reż. Alfonso Gomez-Rejon

Zwycięzca festiwalu Sundance to film z tej samej szuflady co Życie jest piękne Roberta Benigniego. Niby Earl… porusza temat, z którego nie można się śmiać (choroba nowotworowa młodej dziewczyny), a jednak jest opowiedziany z takim wyczuciem i smakiem, że hasło „komedia o raku” traktujemy w tym wypadku jako coś zupełnie normalnego. To próba pogodzenia się z odejściem w sposób czysto humanistyczny, przy jednoczesnym korzystaniu z otaczającego świata na tyle, na ile można. Oczywiście do pewnego momentu. Bo Alfonso Gomez-Rejon nawet nie próbuje ukryć, że w chwilach ostatecznych do głosu zawsze dochodzi naturalny, ludzki strach. Właśnie dlatego to komedia pełną gębą, ale taka, której zakończenie przyprawia o łzy.

3. James White, reż. Josh Mond

Zdobywca nagrody publiczności na festiwalu Sundance w Polsce był pokazywany jedynie na dwóch seansach American Film Festival. Warto poczekać na ewentualne wejście filmu do regularnej dystrybucji, bo James White to emocjonalny pocisk. Opowiadany jest w narracji pierwszoosobowej; kamera praktycznie przez cały czas znajduje się tuż przed twarzą głównego bohatera. A jest on młodym nowojorczykiem, który niczym bohater Spirali Zanussiego znajduje ujście walki z chorobą w napadach wściekłości na świat i siebie samego. Tyle że tu chora jest jego matka. Bliskość, z jaką reżyser portretuje codzienne zmagania White’a z otoczeniem, dosłownie zawstydza. Widz czuje się jak intruz, bo świat jest tu do bólu realistyczny, dialogi – proste, jakby podsłuchane w metrze. Dlatego ten film jest tak przykry w odbiorze, ale trzeba podjąć wyzwanie, ponieważ James White to jedno z najwybitniejszych dokonań amerykańskiego kina ostatnich lat.

2. Anomalisa, reż. Charlie Kaufman, Duke Johnson

Znany coach przyjeżdża do Cincinnati. Na noc zatrzymuje się w wielkim hotelu – rano ma wygłosić kolejny wykład motywacyjny, zgarnąć pieniądze i wrócić do domu. Tymczasem po drodze przeżywa zauroczenie pewną kobietą, i to takie z gatunku niecodziennych. Tyle wystarczy na jeden z najciekawszych filmów roku. Siłą tej ekscentrycznej animacji jest… normalność. Bohaterowie zachowują się tak zwyczajnie, jak tylko można: mówią niedbale i prosto, ich próby zbliżenia się do siebie rażą nieporadnością. Ale właśnie te wszystkie niefilmowe ułomności są w Anomalisie najpiękniejsze. A ponieważ to film zaskakujący, więcej zdradzać nie można – poza tym, że paradoksalnie najbliższym realnego życia tytułem roku jest film wykreowany całkowicie w studiu animacyjnym.

1. Foxcatcher, reż. Bennett Miller

Nie czytać przed seansem niczego o głównych bohaterach (film Bennetta Millera jest oparty na faktach). Zresztą – najlepiej nie czytać niczego o filmie, tylko dać się owładnąć hipnotycznej narracji, przetykanej tu i ówdzie odgłosami zapaśniczych treningów. Foxcatcher skupia się bowiem na zdeprawowanej rywalizacji; choć odwrotnie niż poprzednie sportowe dzieło Millera Moneyball wierzy w siłę walki, a nie finalny wynik, to podkreśla, że sportowcy istnieją tylko po to, by spełniać oczekiwania innych – nawet te najbardziej szalone – a nie swoje. To film niezwykle kameralny, przepełniony ciszą, choć słychać w nim delikatne, podskórne uderzenia – tętno obłędu, jakim podszyta jest postać miliardera Johna Du Ponta, najważniejszej postaci Foxcatchera. Grający go Steve Carell dokonał sztuki niebywałej, stuprocentowo scalając się ze swoim bohaterem; przy napisach końcowych trudno uwierzyć, że Du Ponta grał ktokolwiek poza nim samym. Ale to domena najlepszych aktorów. I najlepszych filmów.

Dziesięć najlepszych
Jacek Sobczyński

urodzony w 1985 r. – absolwent filmoznawstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, był redaktorem prowadzącym miesięcznika „Film”, publikował m.in. na łamach pism „Przekrój”, „K MAG”, „Exklusiv”, „Polska Times” oraz na portalach Filmweb i Onet....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze