Dlaczego wieprz? (II)
fot. matthew t rader / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Triduum Paschalne. Przewodnik

1 votes
Wyczyść

W pierwszej części moich rozważań o wieprzu wspominałam o różnych interpretacjach żydowskich praw pokarmowych – tzw. praw kaszrutu. Jako jedną z najczęściej spotykanych, zarówno w czasach nowożytnych, jak i starożytnych, wymieniłam tę, która dotyczy zdrowia i według której mięso pewnych zwierząt jest zakazane, ponieważ są one brudne i żywią się padliną. W przypadku wieprza takie właśnie uzasadnienie dawał m.in. Majmonides, jeden z największych autorytetów w dziedzinie prawa żydowskiego.

Mimo to większość uczonych w biblijnym prawie żydowskim odrzuca taką interpretację jako bezpodstawną. Ale żadna z wielu innych teorii na ten temat też nie spotyka się z powszechną akceptacją. Być może – jak sugerowałam miesiąc temu – jedyna słuszna interpretacja wskazuje, że stosując się do tych praw, jesteśmy posłuszni Bogu. Jednak każdy, kto lubi snuć rozważania na ten temat, ma swoją ulubioną interpretację tych praw lub jakiegoś ich ważnego elementu; moja dotyczy nie tylko kwestii wieprza, lecz także tego aspektu prawa, które zakazuje mieszania pokarmów mlecznych z mięsnymi.

Biblia hebrajska zabrania gotowania koźlęcia w mleku jego matki. Zostało to zinterpretowane jako ogólny zakaz mieszania potraw mlecznych z mięsnymi, ale mimo to zawsze się zastanawiano, jakie były tego przyczyny. Podczas gdy najpopularniejsze interpretacje ogólnego prawa kaszrutu dotyczyły zdrowia, w tym wypadku związane były raczej z moralnością: jest coś okropnego, okrutnego, nieludzkiego, odstręczającego w gotowaniu zwierzęcia w mleku jego matki. Podobnie można powiedzieć o świni. Wśród niezliczonych uzasadnień zakazu jedzenia wieprzowiny najbliższe jest mi to, które mówi, że Pan Bóg widział coś złego – okrutnego, nieludzkiego – w hodowaniu zwierzęcia tylko po to, żeby je zabić. Z istnienia innych zwierząt i ptactwa domowego czerpiemy różne korzyści: mamy mleko, jajka, wełnę. Ze świni jest tylko mięso i skóra.

Skąd więc taka nienawiść do wieprzy? Od wieków trwają na ten temat dyskusje. Jest wiele praktycznych (w odróżnieniu od moralnych) wyjaśnień. Niektórzy uważali, że wieprzowina jest po prostu zbyt smaczna i że należy jej unikać, by nie wpaść w grzech łakomstwa. Woody Allen żartował, że Panu Bogu chodziło tylko o unikanie wieprzowiny w niektórych restauracjach. Ale w kilku miejscach w Talmudzie pojawia się ciekawe i zabawne wytłumaczenie, bardziej moralne niż praktyczne, zwalające wszystko na wredną naturę wieprza. Wieprz bowiem (piszą rabini), gdy się kładzie, wyciąga kopyta; kopyta zaś wieprz ma rozdwojone. Należy w tym miejscu przypomnieć o dwóch warunkach, jakie muszą spełniać zwierzęta koszerne: muszą mianowicie mieć rozdwojone kopyta i przeżuwać. Otóż wieprz, wyciągając kopyta, chce – twierdzili niektórzy dawni rabini – zmylić ludzi ich widokiem i przekonać, że jest koszerny, choć nie jest, bo nie przeżuwa. Kopyta wieprza są zatem kojarzone z oszustwem i nieuczciwością. I przez te kopyta wieprz wygląda na koszernego, ale koszerny nie jest. Stąd ponoć stare powiedzenie, że ktoś jest „koszerny jak kopyto świni”: to znaczy, że udaje pobożnego, ale tak naprawdę praw kaszrutu (ani żadnych innych) nie przestrzega. 

Nasuwa się jednak tytułowe pytanie, do którego wreszcie dochodzimy: Dlaczego w takim razie Pan Bóg stworzył świnię? Jest wredna i nieuczciwa; nie wolno jej jeść, jest droga w utrzymaniu, a pożytku z niej żadnego nie ma.

Odpowiedzi jest dużo, zwłaszcza u ojców Kościoła. Święty Tomasz powiedziałby, że ten najlepszy z możliwych światów z definicji musi zawierać wszystko, co może istnieć. W tym świnię. I krokodyla. Ale krokodyl – śmiem twierdzić – to nie to samo, co świnia. Także pod względem, że tak powiem, powodów do istnienia. Krokodyl jest okrutny, ale taka jest jego natura; i Pan Bóg w Księdze Hioba (40,25–41,22) jest z niego niezmiernie dumny, słusznie zauważając, że „Jego kichanie olśniewa blaskiem”. (Nie wszystkie uwagi Boga na temat Jego stworzeń są równie trafne; na przykład, pytanie: „Kto ibisowi dał mądrość, a rozum dał kogutowi?” – Hi 38,36 – należy może do mniej fortunnych). Ale świnia – jeśli przyjmujemy moje ulubione uzasadnienie zakazu jedzenia wieprzowiny – zachęca nas do okrucieństwa; można powiedzieć, że samo istnienie świni jest związane z ludzkim okrucieństwem.

Słowo „zachęca” naprowadza na pewien ciekawy trop – ale wskutek dygresji o krokodylu znów nie ma miejsca, by o tym napisać. Dlatego ciąg dalszy za miesiąc.

Dlaczego wieprz? (II)
Agnieszka Kołakowska

urodzona w 1960 r. – polska filozof i filolog klasyczny, tłumaczka i publicystka. Agnieszka Kołakowska jest autorką cyklu felietonów pt....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze