Wyznania fundamentalisty
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Marka

0 opinie
Wyczyść

Wpadł mi w rękę numer „The New York Timesa” z 30 stycznia tego roku. Znalazłem w nim notatkę mówiącą o tym, że pani Sultana Freeman, mieszkanka Florydy wytacza sprawę sądową temu stanowi. Powodem jest to, że władze odmówiły wydania jej prawa jazdy. Stało się tak, ponieważ Sultana Freeman, która jest muzułmanką, nie pozwoliła sobie zrobić fotografii z odsłoniętą twarzą. Wcześniej władze wydały jej prawo jazdy ze zdjęciem, na którym miała zasłoniętą twarz, mimo że przepisy amerykańskie mówią, że twarz ma być widoczna. Jednak po tym, jak syjoniści rozbili samoloty o światowe centrum handlu, aby obsmarować za to prawowiernych muzułmanów, Stany Zjednoczone wpadły w nieusprawiedliwioną antyislamską fobię i przepisy zaczęto egzekwować konsekwentnie. Gdy Sultana Freeman chciała prawo jazdy odnowić, nakazano jej odsłonić twarz do zdjęcia. Władze twierdzą, że są skłonne iść na częściowy kompromis i że mogą jej zrobić fotografię w muzułmańskiej chuście zakrywającej włosy, ale odsłaniającej twarz. Dla Sultany to za dużo. Uważa, że na zdjęciu powinna figurować w chuście kompletnie zasłaniającej oblicze.

Na sprawę rzucili się prawnicy krzyczący, że władze obrażają uczucia religijne muzułmanów, i domagający się, aby pani Freeman pozwolono dać się sfotografować z zasłoniętą twarzą. Oczywiście, zachowanie władz Florydy obraża uczucia religijne muzułmanów, ale bynajmniej nie dlatego, że nie chcą wydać muzułmance prawa jazdy.

Ostatecznie nawet w krajach muzułmańskich do zdjęcia w dowodzie osobistym musiałaby odsłonić twarz. Oczywiście, o ile dany kraj wydaje dowody osobiste kobietom. W Arabii Saudyjskiej kobiety dowodów osobistych do niedawna nie miały, bo są własnością mężów/braci/ojców czy legalnych opiekunów i nie są im do niczego potrzebne, gdyż i tak samotnie nigdzie im jeździć ani chodzić nie wolno. Parę miesięcy temu władze królestwa zdecydowały się na krok rewolucyjny — tak radykalny, że nie wiadomo, czym się to skończy — zgodziły się na wydawanie osobnych dowodów osobistych kobietom (oczywiście za zgodą męża). Zobaczymy, czy ta nowinka się przyjmie. Kobiety, które się starają o taki dowód osobisty, muszą na zdjęciu pokazać twarz. Fotografię robi kobieta, więc nie pokazuje jej mężczyznom, a samo zdjęcie umieszczane jest w niedostępnej bazie danych. Nie ma co ukrywać, że jest to przejaw upadku zdemoralizowanej i skorumpowanej dynastii Saudów. Dzisiaj wydają dowody osobiste kobietom, jutro pewnie zaczną wielbłądom, a pojutrze kozom. Gdyby Sultana prosiła o wydanie dowodu osobistego w Arabii Saudyjskiej, musiałaby twarz odsłonić. Nawet w Afganistanie rządzonym przez talibów kobiety musiały odsłaniać twarz do fotografii w dowodzie identyfikacyjnym.

Jej pretensje pod adresem stanu Floryda są bezpodstawne. Zachowanie władz Florydy jest skandaliczne, ale z innego powodu. Prawnicy pani Freeman powołują się na przepis mówiący, że government shall not substantially burden a person’s exercise of religion, czyli że władze nie powinny obywatelom utrudniać wyznawania religii.

Właśnie!

Sposób, w jaki potraktowano Sultanę Freeman, stanowi przykład odrażającego deptania uczuć religijnych muzułmanów!

Proszę pomyśleć, że są kraje muzułmańskie, w których kobietom nie wolno prowadzić samochodów! Nawet nie wolno im jeździć samochodem na przednim siedzeniu obok kierowcy. Gdyby Sultana Freeman w takim kraju poprosiła o prawo jazdy, wyśmiano by ją, a gdyby zaczęła podskakiwać — obito.

Oczywiście, nie we wszystkich krajach muzułmańskich panuje ład. Wiele z nich pozostaje jeszcze pod wpływem demoralizacji płynącej z chrześcijańskiego Zachodu i pozwala kobietom prowadzić auta. Jednak do czasu — wcześniej czy później zaprowadzimy tam porządek. Nie dopuścimy do takiego upadku jak w Europie, gdzie na każdym kroku widać gołe baby. W porządnym kraju rządzonym według naszych praw religijnych niemoralnie prowadzące się kobiety będziemy karać tak, jak nam religia nakazuje. Tak jak ostatnio tę dziwkę z Nigerii, którą skazaliśmy na śmierć przez ukamienowanie, bo została zgwałcona, a gwałciciela uniewinniliśmy. Nie możemy pozwolić na rozprzestrzenianie się zachodniej zgnilizny moralnej.

Wróćmy do sprawy pani Freeman. Rodzi się pytanie, dlaczego władze stanu Floryda podeptały uczucia religijne milionów muzułmanów i wydały jej prawo jazdy, a teraz jeszcze wdają się w pyskówki, czy do zdjęcia ma odsłonić twarz czy nie, zamiast ją wychłostać? Jeszcze niedawno świat był oburzony na to, że Amerykanie nie zaprzestali bombardowania Afganistanu w czasie ramadanu i w prasie pełno było opowieści o tym, jak wyznawcy Allaha cierpią z tego powodu. Czy ktoś pomyślał o tym, co muszą czuć ortodoksyjni muzułmanie, widząc taką zawoalowaną kobietę za kierownicą? Czy władze nie powinny wziąć pod uwagę, że narażanie ich na podobne tortury psychiczne, stanowi zbrodnię stokroć gorszą niż trzymanie przedstawicieli pokojowej religii w klatkach w Guantanamo? Nie mówiąc o tym, że jest to klasyczny przypadek kulturowego imperializmu narzucającego cywilizacjom nieeuropejskim zachodnie normy i wartości. Co będzie, jeżeli Sultana Freeman zacznie jeździć samochodem po Ameryce, dokąd zechce? Może nawet uznać, że skoro jest taka mądra, że odróżnia światło czerwone od zielonego, to i mąż jej nie jest potrzebny. Czyż to nie niszczy wysoko rozwiniętych kultur i systemów wartości? Może nawet pewnego dnia pani Sultana Freeman zacznie się modlić, dziękując Allahowi za to, że dał jej żyć w rządzonej przez niewiernych Ameryce, a nie wśród muzułmanów w gnoju Kairu, albo wręcz wypnie się na Allaha?

Oriana Fallaci w swoim głośnym artykule pisała, że „jeżeli są gdzieś mężczyźni tak głupi, aby nie pić piwa, to ich sprawa, ale nic im do nas. Jeżeli są gdzieś kobiety tak głupie, aby pozwalać sobie narzucać nakazy chodzenia z zasłoniętą twarzą — to ich sprawa, ale nic im do nas. A nam do nich”. Otóż nieprawda: kobiety, zamiast się awanturować po sądach, powinny siedzieć w domu, gdzie jest ich miejsce — i nie wychodzić na ulicę, aby nie obrażać uczuć religijnych prawdziwych muzułmanów.

Wyznania fundamentalisty
Tomasz Włodek

urodzony w 1965 r. – pracownik naukowy, przebywa w USA, publikował w miesięczniku „W drodze” oraz w polskiej prasie wydawanej poza granicami kraju. Autor cyklu felietonów pt....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze