Wyśnione miasta
fot. souro souvik Zp / UNSPLASH.COM

Są z nami tak długo, jak marzenia i wyobrażenie przyszłości. Budując je, ludzkość złożyła samej sobie obietnicę lepszego jutra. Ale zawarła też kontrakt zbiorowy, przekraczający indywidualne życie.

Skąd się wzięło miasto? Nawet nie to pierwsze, historycznie udowodnione, ale sam jego zaczyn, pragnienie? Odpowiedź brzmi: Z przyszłości. Z marzenia o panowaniu nad czasem, który jeszcze nie nastąpił. Z pragnienia jutra. Najstarszy znany tekst dotyczący miasta jest zarazem najstarszym tekstem w dziejach całej ludzkości. Epos o Gilgameszu w fascynujący sposób łączy odwieczne w człowieku pragnienie nieśmiertelności z tym, co jest tej nieskończoności najbliższym wyrazem – miastem. Epos narodził się w Mezopotamii jako opowieść ustna około dwóch tysięcy lat przed Chrystusem. Miał wiele wersji, najczęściej przytaczana jest ta, którą dopiero w XIX stuleciu znaleziono wykutą w glinianych tablicach w miejscu, gdzie kiedyś istniała Niniwa – asyryjskie miasto. Jej władca kazał utworzyć jedną z pierwszych w dziejach bibliotekę; pozostałości kamiennego księgozbioru drzemią dziś bezpiecznie w zasobach British Museum.

Gilgamesz, główny bohater tej historii, był na poły człowiekiem, na poły bogiem. Kiedy na skutek choroby utracił najbliższego przyjaciela, podążył za nim w zaświaty – przede wszystkim po to, by zyskać nieśmiertelność. Trudna to była przeprawa, pełna zadań i zagrożeń, a skończyła się połowicznym sukcesem. Gilgamesz zrozumiał, że nieśmiertelność jest poza jego zasięgiem, ale powrócił do zbudowanego przez siebie miasta Uruk i odtąd cenił je jako najtrwalsze ze swych osiągnięć. Miasto miało przeżyć jego i kolejne pokolenia. Uruk istniało naprawdę (dziś to iracka Warka), jest wśród archeologów głównym kandydatem do miana pierwszego miasta w dziejach. Tam się narodziła miejskość: życie gęste, skondensowane, przyspieszone i indywidualne. Mieszkańcy Uruk sygnowali dokumenty osobistymi pieczęciami, produkowali jednorazowe naczynia, żyli w masie – było ich aż osiemdziesiąt tysięcy.

Wiecznie niezjedzone ciastko

W istnienie miasta wpisana jest liczba mnoga – to zawsze wykwit zbiorowej wyobraźni, potrzeb, czasem – wspólnej wielu ludziom konieczności lub desperacji. I w tym sensie miasto jest najwspanialszym naszym osiągnięciem: pomnikiem wystawionym wspólnotowości i współpracy, dowodem na unikatową dla homo sapiens umiejętność współdziałania, która dała nam przewagę nad tak wieloma gatunkami. Współczesność daje miastu niekwestionowaną, dominującą pozycję, choć – gdyby uważnie spojrzeć na mapę globu – tereny zurbanizowane są wciąż jedynie plamkami na zielonej planecie. Jednak nie rozmiar, a usieciowienie stanowi o prawdziwej potędze miast. To, że są ze sobą w kontakcie, dogadują się, naśladują, wzajemnie napędzają i uczą. Do

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się