Jestem z tych, co udają
fot. alexander schimmeck / UNSPLASH.COM

Jestem z tych, co udają

Przez większość życia myślałam, że taka po prostu jestem – smutna, nadwrażliwa, beznadziejna. Ale kiedy przestałam wstawać z łóżka, zrozumiałam, że coś jest naprawdę nie tak i muszę się tym zająć jak chorobą.

Wysłuchała Mika Dunin

Ledwo powłócząc nogami, bo w takim stanie nie masz w ogóle siły, poszłam pierwszy raz w życiu do poradni zdrowia psychicznego. Niby nic wielkiego – funkcjonowałam w otwartym inteligenckim środowisku – a byłam przestraszona i zawstydzona. Jeden wielki lęk. Wchodzę do gabinetu, mówię „dzień dobry”, psychiatra odpowiada, siadam i milknę, bo nie wiem, co dalej. Ona też się nie odzywa. I tak siedzimy czterdzieści pięć minut. Wyszłam i czułam, jakby mnie ktoś walił młotkiem po głowie. Może to była jakaś technika psychoterapeutyczna, może ona czekała, aż się otworzę, ale ja nie miałam pojęcia, czego ode mnie oczekuje.

***

Nie przestałam tak po prostu chodzić do pracy, nie mogłam sobie na to pozwolić. Bo co bym zrobiła bez pensji? Moje lęki zawsze miały podłoże materialne. Myślałam tylko obsesyjnie, jak bardzo nie mam siły, fantazjowałam, że nie idę. Ale jednak się gramoliłam i wychodziłam. Aż któregoś dnia nie wstałam. I to mnie przestraszyło.

Zmuszałam się do podstawowych rzeczy: wstać, ubrać się, umalować, przypiąć uśmiech do twarzy, wyjść z domu. Prowadziłam zajęcia taneczne dla dzieci w domu kultury, więc musiałam się wygłupiać i być superpanią. Potwornie męczące. Myślę, że zmuszanie się i udawanie to częste zachowania w depresji. Kojarzę plakat z uśmiechniętymi twarzami znanych osób, które popełniły samobójstwo. Na zdjęciach happy, w środku miazga. Wydaje mi się, że dzisiaj mało kto może sobie pozwolić na totalny odjazd, odmowę funkcjonowania. Wstaje, zaciska zęby, aż do momentu, gdy nie skoczy z okna albo nie pójdzie do lekarza po leki. 

W moim otoczeniu chyba mało kto wiedział. Nie epatowałam tymi stanami, nie użalałam się, nie siedziałam w stuporze, na co miałabym największą ochotę. Byłam po prostu smutną dziewczyną, która udaje, że jest wesoła. Gdy już nie miałam siły udawać, przestawałam wychodzić, potem się wygrzebywałam, wracałam w miarę do normy i znowu trzeba było

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się