We wnętrzu biblijnego potwora
fot. nadiya ploschenko / UNSPLASH.COM

We wnętrzu biblijnego potwora

, 0 recenzji

Jeden z bohaterów Lewiatana dwa razy słyszy pytanie o to, czy wierzy w Boga. „Ja jestem prawnikiem, więc nie wierzę w Boga, tylko w fakty” – odpowiada. Co się jednak dzieje wtedy, gdy fakty zaczynają przemawiać przeciwko człowiekowi? Andriej Zwiagincew swym nowym filmem zaprasza nas do świata, w którym wszelka władza pochodzi od Stwórcy, ale ludzie nie pamiętają już Jego prawdziwego oblicza.

Rosyjski reżyser przyzwyczaił widzów do tego, że w swej pracy mierzy się z problemami najważniejszymi. Porównywany jest do Andrieja Tarkowskiego, szanowany i doceniany na światowych festiwalach, a zarazem niezbyt kochany w swojej ojczyźnie. No bo co z tego, że robi dobre kino, jeśli portretuje w nim rodaków z tej gorszej strony? Tylko że Zwiagincew maluje te duszne, a zarazem piękne obrazy, owszem z lokalnej perspektywy, ale przedstawia w nich człowieka jako takiego, w jego czystej postaci.

Choć używanie tu słowa „czysty” może być bardzo mylące. Gdy przypomnimy sobie poprzednie dzieła artysty, Powrót (2003) czy Elenę (2011), rzeczywiście odnajdziemy w pamięci piękne i krystaliczne kadry. Ale pod ich podszewką czai się ciche, z początku niewidoczne, brudne zło.

Nie inaczej jest w najnowszej produkcji. Daleka rosyjska północ, niezwykle malownicza nadmorska okolica. Nad uroczą zatoką, na wysokim nabrzeżu stoi drewniany dom, z którego okien rozciąga się bajeczny widok. Mieszka w nim Kola z żoną Lilą oraz nastoletnim synem Romą. Prowadzą normalne, codzienne życie. Jest zimno. To zresztą cecha, która powraca w filmach Zwiagincewa. Jego świat jest chłodny, nieprzyjemny, a wręcz nieprzyjazny. Jedyne miejsca, które mają w sobie coś ciepłego, to ludzkie dusze. Szczególnie te rosyjskie, z natury gorące, burzliwie kochające. Ale i tu od przyjemnego ognia do kłującego lodowatego powiewu tylko krok.

Naszych bohaterów poznajemy w momencie, gdy z dalekiej Moskwy przyjeżdża do nich Dmitri, przyjaciel, z zawodu adwokat. Ma pomóc Koli w sądowej batalii o utrzymanie prawa własności domu, w którym jego rodzina mieszkała od zawsze. Lokalna władza z nieznanych przyczyn próbuje odebrać nieruchomość położoną na atrakcyjnej działce.

Tu zaczyna się nasz dramat. Piszę świadomie „nasz”, ponieważ symbolicznie reżyser takim filmowym zabiegiem wprowadza widza w tajniki ludzkiej duszy. A tu z początku niepozornie, po cichu zaczyna si

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się