Solidarność na rozdrożu

Solidarność na rozdrożu

Kłopot z Solidarnością jest pochodną kłopotów z III Rzeczpospolitą. Brakuje nam konkretnego zdarzenia, które w sposób niepodlegający dyskusji tworzyłoby mit założycielski III RP. Nieporównywalny z niczym w historii bezkrwawy rozpad najkrwawszego imperium w dziejach świata, w którym czynny udział wzięło polskie społeczeństwo, nie został przez Polaków doceniony. Problem polega na tym, że agonia sowieckiego imperium, z historycznego punktu widzenia bardzo szybka, trwała blisko dekadę. Data porozumień sierpniowych czy też data pierwszych niesfałszowanych wyborów w PRL są powoli coraz bardziej doceniane. Ponieważ jednak przejście od zwasalizowanego państwa do niepodległej Rzeczpospolitej odbywało się również ewolucyjnie, nie mamy w Polsce ani faktu, ani daty, z którymi jednoznacznie można by wiązać wielki sukces Solidarności i wielki sukces Polski.

Dodać do tego należy nawarstwiające się szybko w wolnej Polsce konflikty w obozie Solidarności. Rozwiązanie komitetów obywatelskich i „wojna na górze”, odejście wielu działaczy związku do różnych obozów politycznych i ich wzajemne skłócenie, a także włączenie się samego NSZZ Solidarność w bieżącą politykę, przesłoniły historyczne osiągnięcia. Polityka i związane z nią emocje, aż do jubileuszu 25-lecia Solidarności, całkowicie uniemożliwiały świętowanie wielkich osiągnięć, które były udziałem tego społecznego ruchu.

Kolejny powód to głęboki szok transformacji, a raczej rewolucji. Czym bowiem, jak nie rewolucją, jest dokonana zaledwie w ciągu paru miesięcy zmiana całego systemu politycznego, ekonomicznego i – w znacznej mierze – kulturowego? Gwałtowne przeobrażenie warunków życia całego społeczeństwa, do których nikt nie był przygotowany, a których najbardziej widzialnymi symptomami były rosnące lawinowo bezrobocie i jeszcze szybciej narastająca inflacja, spowodowały wzrost niepewności, nieufności i agresji w całym społeczeństwie

Największy polski sukces

Trzeba jednak – w imię prawdy – opowiadać o największym polskim sukcesie w historii, który przebija bitwę pod Grunwaldem, wiktorię wiedeńską, a także cud nad Wisłą.

Trzeba też o tym mówić, bo przykłady mają moc pociągającą. Czy nie lepiej by było, żeby wnuczek zamiast mówić do babci – jak to dowcipnie ujął satyryk, rysując oboje na tle Muzeum Powstania Warszawskiego – „Babciu, kiedy dorosnę, też chciałbym zginąć w powstaniu”, mówił do niej: „Gdy dorosnę, też chciałbym budować solidarność”.

I jes

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się