„Przykazania” Singera

„Przykazania” Singera

Peter Singer w swej pracy O życiu i śmierci. Upadek etyki tradycyjnej z niejaką satysfakcją i zadowoleniem obwieszcza załamanie się etyki zachodniej — zbudowanej w oparciu o wartości chrześcijańskie, wśród których szczególne miejsce zajmuje przeświadczenie o uprzywilejowanej pozycji człowieka w świecie oraz dogmat o świętości jego życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Chwianie się zasad rządzących etyką zachodnią zauważamy na co dzień, jednak do jej zupełnego upadku nie doszło i nie wydaje się, by w niedalekiej przyszłości dojść mogło; tytuł jest więc jedynie projekcją myślenia życzeniowego Singera, u którego wyraźnie widoczny jest głęboki uraz do etyki zachodniej. Celami obranymi przez Autora są: wykazanie niespójności obecnych norm etycznych, obalenie zasad moralnych dotychczas obowiązujących (poprzez przytoczenie jednostkowych przykładów, w których normy zostały naruszone) oraz zaproponowanie własnej nowej etyki. Projekt nowych zasad moralnych, zdaniem Autora, ma doniosłość przewrotu kopernikańskiego i właśnie taką miarę należy doń przykładać.

Singer, uznając zasady starej etyki za niespójne, nie nadążające za coraz nowszymi dylematami, powstałymi chociażby w wyniku rozwoju medycyny, postuluje, by zamiast „łatać ciągle pojawiające się dziury”, stworzyć zupełnie inne zasady moralne, które byłyby na tyle elastyczne, by nadążyć za rozwojem nauki i techniki. Autor „nie aprobując żadnej wyrytej w kamieniu etyki”, przedstawia projekt nowych norm, który ma na celu zmianę myślenia o zagadnieniach dotyczących życia i śmierci. Nowe myślenie ma być wolne od — wielce szkodliwych, zdaniem Autora — wpływów religii.

Peter Singer proponuje pięć nowych zasad. Pierwsza: „Uznaj, że wartość ludzkiego życia się zmienia”. Jakość życia określana jest głównie przez fakt posiadania świadomości. Jeśli kontakt z otoczeniem jest ograniczony, należy utylitarystycznie zmierzyć sumę cierpienia obok ewentualnych korzyści, zależnie od tego, co przeważy — odebrać lub przypisać wartość życiu. Świadomość jest podstawowym kryterium, ale nie bez znaczenia są również: zdolność do nawiązywania szeroko pojętych kontaktów społecznych, chęć do kontynuowania własnej egzystencji oraz życzenia, co do trwania istnienia kogoś wyrażane przez osoby trzecie 1. Człowiek dla Singera przestaje być wartością samą w sobie, jego znaczenie warunkują czynniki zewnętrzne. Wartość życia ludzkiego nie tylko zmienia się, ale istnieją również okoliczności, gdy życiu odebrana jest wszelka wartość, co, zdaniem Autora, ma miejsce w przypadku głęboko upośledzonych noworodków. Ocena jakości życia jest już, jak sądzi Singer, dość często spotykana w etyce tradycyjnej 2, choć jawnie nikt się do tego nie przyznaje, zazwyczaj ukrywając fakt wartościowania pod orzeczeniami stricte medycznymi. Jednym z przykładów kamuflowania orzeczeń wartościujących jest definicja śmierci mózgowej 3 będąca dla Singera jedynie sofistycznym wybiegiem, akceptowanym tylko ze względu na swoje praktyczne zastosowanie.

Drugie nowe „przykazanie” to: „Bierz odpowiedzialność za konsekwencje własnych decyzji”. Głównym celem wprowadzenia tej zasady jest wskazanie na brak różnicy między zaniechaniem a dokonaniem czynu. Singer uważa, że lekarz, który podaje śmiertelną dawkę leku, i lekarz, który odłącza respirator, jest w takim samym stopniu odpowiedzialny za śmierć pacjenta. Przy czym, jeśli letalna dawka leku ograniczyłaby cierpienia i skróciła nieodwracalny proces umierania, lekarz jest również odpowiedzialny za jej niepodanie i za cierpienia, które spowodował. Nie ma, zdaniem Autora, znaczącej różnicy między zabiciem a przyzwoleniem na nadejście śmierci.

Trzecie „przykazanie”: „Szanuj pragnienie śmierci lub życia innej osoby”. Kluczowym dla tej zasady jest pojęcie osoby, które Singer przyjmuje za Lockiem — zatem osobami są jedynie ci, którzy są świadomi faktu, że żyją, chcą żyć i mają plany na przyszłość. Definicja ta wyklucza spośród osób noworodki i ludzi upośledzonych umysłowo. Autor twierdzi, że nie jest jednakowo złe zabicie osoby i istoty, która nią nie jest — konsekwencją takiego myślenia jest przyzwolenie, a nawet aprobata Singera dla dzieciobójstwa. Zdaniem twórcy nowej etyki: „Jeśli zaś chodzi o dzieciobójstwo, właśnie nasza kultura powinna się uczyć od innych, szczególnie teraz, gdy — jak one — musimy ograniczyć liczebność rodziny”. W związku z tym „przykazaniem” pojawia się określenie „prawo do życia”, które przysługuje jedynie osobom. Człowiek, przychodząc na świat, nie ma jeszcze prawa do życia; prawo to zostanie mu przyznane, jeśli spełni określone warunki. Pierwszym i podstawowym jest zgoda rodziców, by ich dziecko na tym świecie pozostało. Jeśli dziecko nie odpowiada rodzicom — dzięki arbitralnej decyzji autora — może być „zwrócone” do dwudziestego ósmego dnia po urodzeniu. Oczywiście dotyczy to głównie noworodków z defektami, ale należy cały czas pamiętać, że „noworodek nie jest osobą w sensie etycznie znaczącym”, nikt więc nie będzie robił wyrzutów z powodu zabicia istoty, która nie jest osobą. Brak sprzeciwu wobec eutanazji wynika sam przez się z treści owego przykazania.

„Sprowadzaj na świat dzieci tylko wtedy, gdy są chciane” — to czwarte „przykazanie” Singera, zasadniczo będące jedynie rozwinięciem poprzedniego. Embrion, płód i noworodek nie posiadają cech osoby, nie mogą „ujmować siebie myślą, jako samych siebie”, zabicie ich jest o wiele mniejszym złem moralnym niż zabicie osoby, a zatem w obliczu katastrofy przeludnienia świata — może być nawet czymś chwalebnym. Dla Autora moment narodzenia niczego nie zmienia w statusie płodu, jest to granica wyznaczana w sposób zupełnie arbitralny — szeroko przyjęta tylko ze względu na swą „spektakularność”. Jeżeli dziecko było chciane, tzn. zaplanowane i oczekiwane z radością, natomiast po urodzeniu okazałoby się, że nie odpowiada rodzicom, bo np. urodziło się z zespołem Downa, to oczywiście rodzice nie muszą mu się poświęcać — czego, w jakimś stopniu, wymaga wychowywanie takiego dziecka (poświęcenie, to pojęcie, którego Singer bardzo nie lubi). Decyzja o tym, czy dziecko ma żyć, powinna być oparta na ocenie jakości jego przyszłego życia i na korzyściach, jakie może ono przynieść innym. „Mieć dziecko z zespołem Downa to doświadczenie zupełnie różne od wychowywania normalnego dziecka. Może to być nadal doświadczenie ciepła i miłości, ale nasze oczekiwania wobec dziecka muszą być niższe. Dla Singera jest oczywiste, że mamy prawo mieć w stosunku do dziecka takie same oczekiwania, jak do innych rzeczy, które posiadamy — jednym słowem dzieci powinny mieć „odpowiednio wysokiej jakości wartość użytkową”.

Piąte „przykazanie” brzmi: „Nie dyskryminuj na podstawie przynależności do gatunku”. Gatunek, zdaniem Singera, jest cechą moralnie znaczącą. Autor twierdzi, że gatunkowizm jest taką samą formą dyskryminacji jak rasizm czy seksizm. „Zwierzęta o najwyższym stopniu inteligencji mają życie umysłowe i emocjonalne pod każdym względem takie samo lub nawet przewyższające życie najbardziej upośledzonych umysłowo ludzi”. Czyli, życie najbardziej inteligentnych zwierząt znajduje się jedynie na poziomie ludzi upośledzonych, i to ze znacznym stopniem upośledzenia. Trudno uznać, by był to dowód „równouprawnienia” zwierząt. Przytoczony wyżej argument Singer wykorzystuje na poparcie projektu zabijania dzieci bardzo głęboko upośledzonych — skoro zabijamy zwierzęta, które są na takim samym poziomie intelektualnym, a emocjonalnie może nawet wyższym niż owe dzieci — zatem niczym się od nich nie różnią, w mniemaniu Autora, to czemu nie mielibyśmy również zabijać dzieci.

Twierdzenie o wyższości ludzkiego gatunku, zdaniem Singera, uwarunkowane jest jedynie przez religię i nie ma racjonalnych podstaw; jest autorytarne, wynika z egoizmu gatunkowego i ludzkiej arogancji. „Miło jest nam myśleć o sobie jako o ulubieńcach wszechświata. Nie chcemy myśleć o sobie jako o gatunku zwierzęcym. Ale naprawdę między nami i innymi zwierzętami nie ma przepaści nie do przekroczenia.”

Singer jest utylitarystą, jest to fakt powszechnie znany i O życiu i śmierci jeszcze raz to potwierdza. Nie znajdziemy tu innych motywów niż egoistyczna troska o partykularne szczęście, dbanie wyłącznie o własne dobro i własne korzyści. Etyka jako zespół norm moralnych, w ujęciu Singera, w jakimś sensie traci swą uniwersalność, chociażby gdy chodzi o zakres, w którym normy winny obowiązywać. „Etyka, by mogła zostać zaakceptowana, chyba musi być nieco stronnicza, czyniąc ustępstwa na rzecz nas samych, naszych rodzin i przyjaciół”. Co oznacza stronniczość etyki — większą troskę o interesy własne i kręgu osób najbliżej z nami związanych. Singer uporczywie i z upodobaniem, potępiając egoizm gatunkowy, sam nie wychodzi poza egoizm osobniczy — co wedle Piageta nie świadczy o wysokim stopniu rozwoju moralnego. Moralność, o której pisze Autor, to zespół zwyczajów obowiązujących w jakimś określonym środowisku, to coś zastanego i powszechnie praktykowanego, to moralność tylko w znaczeniu opisowym. Porzucanie noworodków w starożytnej Grecji jest również przejawem moralności, w sensie używanym przez Singera. Jego nowa etyka jest raczej planem zmian prawnych — sam Singer dla poparcia swych tez często przytacza werdykty sądów w konkretnych sprawach. W moim odczuciu, w omawianej pracy zatarły się różnice między normami prawnymi a moralnymi, normy moralne zostały zniesione i utożsamione z przepisami prawa. To już nie jest Upadek etyki tradycyjnej, to upadek etyki w ogóle. Odbierając pojęciu moralności jego aksjologiczne znaczenie, niszczymy etykę jako dziedzinę, której przedmiotem są swoiste zasady, różne od norm prawnych. Wymagając od ludzi, by kierowali się jedynie egoistycznymi pobudkami, cofamy się do samego początku rozwoju moralnego. Nawet po rozszerzeniu zakresu poczucia odpowiedzialności moralnej na rodzinę i bliskich znajomych znajdziemy niewielkie usprawiedliwienie, gdyż do tej pory uważa się za patologię niespełnianie owych wymagań. Być może ograniczenie się i aprobata jedynie do minimalistycznych norm są uzasadnione ułomnością natury ludzkiej, wcale nieskłonnej do heroizmu; ale również być może, że człowieczeństwo polega na pokonywaniu ułomności własnej natury i że wyzbycie się egocentryzmu jest tym, co o człowieczeństwie stanowi. Jeśli będziemy żyć tak, jak nam Singer proponuje, to rzeczywiście przestaniemy się czymkolwiek różnić od zwierząt, bo prawie tym samym jest ludzki egoizm, czyli troska wyłącznie o własne interesy, co zwierzęcy instynkt.

Zarzucając starej etyce niespójność, Singer buduje własną — równie niespójną. Jego definicja osoby jest bardziej „naciągana” niż, jak w mniemaniu Autora, ma to miejsce z określeniem śmierci mózgowej. „(…) W miarę rozwoju swoich zdolności i możliwości dziecko traktuje życie coraz bardziej serio, aż znajduje to kulminację wtedy, gdy stanie się w pełni osobą”. Zdanie to w żadnej mierze nie pozwala określić, kiedy dziecko staje się osobą — raczej każe przypuszczać, że nie jest to jeden, uchwycony w czasie moment, lecz długotrwały proces; pozwala również wyciągnąć wniosek, że warunkiem bycia osobą jest konieczność traktowania poważnie swego życia — co nie jest szczególnie precyzyjnym wyrażeniem.

Argumenty przytaczane przez Autora często nie wychodzą poza retorykę lub demagogiczne manipulowanie czytelnikiem. Na stronie 146 Autor pisze o „istnieniu szerokiej aprobaty dla medycznego dzieciobójstwa”, na poparcie przytaczając wyniki jednej ankiety przeprowadzonej wśród anglojęzycznych pediatrów oraz zdanie opinii publicznej odnoszące się do dwu konkretnych przypadków. Podważając trafność ogólnie przyjętej definicji śmierci człowieka, czyli nie zgadzając się z koncepcją tzw. śmierci mózgowej — Singer przedstawia dwa przypadki, w których śmierć mózgu była ewidentnie stwierdzona, natomiast w sztuczny sposób podtrzymywano przy życiu ciała kobiet, by mogły się w nich rozwijać płody. Przykłady te miały świadczyć o generalnej fałszywości przyjętego przez lekarzy rozwiązania, przy czym sam Autor informuje nas, że w jednym z przypadków podjęto decyzję o utrzymaniu ciąży tylko po to, by poprawić samopoczucie niedowartościowanych lekarzy, którymi dzięki owemu „cudowi medycyny” zaczęły interesować się media. Jakkolwiek można się zgodzić, że definicja śmierci mózgowej jest umowna i stworzono ją, by „ułatwić” procedurę transplantacji ludzkich narządów, to równie niezaprzeczalne jest, że śmierć mózgu to proces nieodwracalny, i że nie można samodzielnie (bez sztucznie, z zewnątrz podtrzymywanego krążenia i oddychania) żyć po tym, jak umrze mózg. Singer odrzuca wspomnianą definicję jedynie z przyczyn ideologicznych — wyodrębnia ona bowiem ludzi spośród innych żywych istot 4, co jest sprzeczne ze sposobem myślenia Autora — nie potrafiąc podważyć jej merytorycznej adekwatności. Często używa argumentów mających bardziej charakter perswazyjny i emocjonalny niż racjonalny i obiektywny; stwierdzenie typu: „argumenty za niejedzeniem ryb są o wiele (podkreślenie moje — I.P.) od argumentów przeciwko aborcji” 5 — wydaje się dobrym tego przykładem. „O wiele silniejsze”, to subiektywna ocena, którą Singer próbuje sugerować czytelnikom, wcale nie popierając jej wystarczająco dobitnymi faktami. Jedyny argument to ten, że połów ryb odbywa się w okrutniejszy sposób niż aborcja, co nie jest prawdą zwłaszcza w krajach o niskim poziomie usług medycznych. „Powody, z których kobieta przerywa ciążę, są zawsze znacznie poważniejsze niż te, dla których większość ludzi z krajów rozwiniętych woli ryby niż tofu”. To kolejny przykład „nieścisłości” wypowiedzi, nie zawsze istnieją wystarczająco poważne powody do usunięcia ciąży, chyba że za taki uznamy obawę przed utratą smukłej figury.

„Ocena moich poglądów nie powinna zależeć od tego, jak bardzo są one niezgodne z panującymi przekonaniami moralnymi, lecz od argumentów wysuniętych na ich obronę” — zdanie to Wydawca umieścił na okładce książki i zachęca ono do przeczytania całości, po czym, oceniając jakość argumentów, trudno zrozumieć dobre samopoczucie Autora i niezachwianą pewność towarzyszącą wypowiadanym przezeń twierdzeniom. Pewne uwagi krytyczne Singera są słuszne: etyka tradycyjna przeżywa kryzys i rozwój medycyny przysparza jej coraz to nowych problemów, zdarza się, że bezmyślnie wykorzystujemy osiągnięcia techniki, kierowani jedynie niskimi pobudkami — ale nie są to prawdy przez Singera odkryte. Powodem napisania tej książki było pragnienie, by etyczne problemy dotyczące życia i śmierci przemyśleć po raz kolejny; by myśleć, każdy powód jest dobry.

1 Czynnikami wpływającymi na pozytywne orzeczenie o wartości życia są również: fakt posiadania rodziny bądź zajmowanie znaczącej pozycji społecznej. Cechy te mają dla Singera sens etyczny i „nie pozostają bez wpływu na względy i szacunek, jaki powinniśmy mieć dla tej istoty (s. 209).
2 „Termin «przynoszące korzyści lecznicze», podobnie jak określenie «daremne», służy zamaskowaniu faktu, że mówiąc na przykład, iż «nie przynosi korzyści leczniczych» utrzymywanie na respiratorze noworodka, który nigdy nie uzyska świadomości, dokonuje się oceny jakości życia” (s. 127). Pozostaje jednak pytanie czy można utożsamiać ocenę medyczną z oceną moralną.
3 Jeśli chcemy wyznaczyć moment śmierci, nim ciało ostygnie i zesztywnieje (albo — by uniknąć wszelkiego ryzyka — nim zacznie gnić), to wydajemy sąd o charakterze etycznym (s. 42); „Czułem, że już pojęcie śmierci jako śmierci całego mózgu było trochę oszukańcze — etyczny wybór w przebraniu faktu medycznego” (s. 61).
4 „Pogląd, że ktoś jest martwy, gdy martwy jest jego mózg, jest co najmniej dziwny” (s. 29). (…) „Śmierć mózgowa” jest zastrzeżona dla ludzi. Czyż nie dziwne, że aby uznać, iż umarł człowiek, potrzebne jest inne pojęcie śmierci niż to, które stosujemy do pozostałych istot żywych? (s. 31).
5 Dz. cyt. s. 229.