górski krajobraz
fot. Casey Horner / Unsplash

Rdz 2,18–24 / Ps 128 / Hbr 2,9–11 / Mk 10,2–16

[3 października 2021 / XXVII niedziela zwykła]

– Nic nie rozumiem – powiedział jeden z tych, którzy chodzili za Nim. – Najpierw rygoryzm w sprawie rozwodów; wszystko uporządkowane. A gdy biegające dzieci robią hałas i rozgardiasz, to nie widzi problemu!
– I mówi, że do takich jak one należy Królestwo! – dorzucił drugi.
– A wydawało się, że już Go rozumieliśmy – skwitował trzeci.

Gdy w życiu codziennym zawiedzie nas intuicja, możemy sobie to wytłumaczyć brakiem doświadczenia czy pochopnym osądem. Natomiast gdy chodzi o życie wiarą, bywa, że trudniej przychodzi nam pogodzenie się z tym, że „poznanie duchowe” zawiodło. Być może jest tak dlatego, że skoro życie duchowe jest „we mnie”, wydaje się bardziej „moje” – a przez to mam większe prawo do tego, co się w obrębie owego świata wewnętrznego dzieje. Stąd już tylko krok, by z własnego osądu zrobić dekret: tak ma być i koniec.

Jeśli w podążaniu za Jezusem kierujemy się najczęściej przeczuciem – z naciskiem na „czucie” – możemy dojść do momentu, w którym będzie nam z Nim nie po drodze. Szczególnie wtedy, gdy Chrystus wskaże dłuższą drogę, bardziej wymagającą i do tego czasem krętą. Intuicja podpowiada, by szukać skrótu, bocznej furtki – tylko po to, by się przekonać, że to, co miało pomóc, zaprowadziło nas na rozdroża. Wtedy może się pojawić wołanie: Jak dobry Bóg mógł na to pozwolić?! Wydawało mi się, że dobrze idę!

Choć trzeba słuchać wewnętrznego głosu, to musimy również pamiętać, że jest Ktoś, kto potrafi być bliżej mnie niż moje życie duchowe, kto zna mnie od samego początku. I – mówiąc najogólniej – zdania o mnie nie zmienił. Mieszkanie w niebie dalej mam przygotowane, nawet jeśli nie czuję się godny, by tam wejść.

Gdy to przeczucie przesłania nam drogę, gdy zatwardziałość serca spycha na manowce, Jezus, stając naprzeciw, mówi: Na początku stworzenia… Ten, który istniał przed początkiem rzeczy, przypomina, że droga powrotu zaczyna się od spojrzenia na początek naszej drogi – na Niego, który jest Miłością i zawsze pozwala do siebie przyjść. By po raz kolejny się przekonać, że z Nim jest zawsze lepiej niż po swojemu.

Artykuł pochodzi z miesięcznika W drodze W drodze 2021, nr 10. Kup cały numer.

|
Wyczyść
Prze-czucie
Grzegorz Kuraś OP

urodzony w 1984 r. w Tarnobrzegu – dominikanin, rekolekcjonista, duszpasterz, sekretarz redakcji miesięcznika „W drodze” (2017-2020), zakochany w Apokalipsie. Świecenia prezbiteratu z rąk ks. bpa Grzegorza Rysia otrzymał 2...