Porozmawiajmy ze sobą
fot. ahmet sali / UNSPLASH.COM

Porozmawiajmy ze sobą

Nie jestem ani za celibatem, ani przeciw niemu. Uważam jednak, że argumentem za zniesieniem celibatu, gdyby takie decyzje kiedykolwiek zapadły, nie powinno być to, że w ten sposób załatwimy wszystkie problemy księży, bo nie załatwimy.

Katarzyna Kolska: Na przestrzeni roku mogliśmy obejrzeć dwa filmy braci Marka i Tomasza Sekielskich dotyczące wykorzystania seksualnego dzieci przez osoby duchowne. Czy sądzi pani, że gdyby tych filmów nie było, rozmawialibyśmy tyle o tym problemie?

Ewa Kusz: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. O krzywdzie dzieci wykorzystywanych seksualnie, w tym także przez osoby duchowne, specjaliści mówią już od dawna. Filmy braci Sekielskich nic nie zmieniły. Dotyczy to również środowiska kościelnego. Na pewno nie przełożyło się to na powszechną troskę o ochronę dzieci i młodzieży, ale temat zaistniał w przestrzeni publicznej. Pojawia się pytanie, czy przełoży się to na realne działania prewencyjne.

Czy pani zdaniem Kościół, a raczej hierarchowie Kościoła w Polsce dojrzeli już do takiej rozmowy i stawienia czoła temu, co przez wiele lat było ukrywane?

Nie wiem. Ani Kościół rozumiany jako wspólnota, ani hierarchowie nie są monolitem. Aby zmierzyć się z problemem, trzeba uznać, że go mamy, i mieć chęć, aby coś zrobić, zmienić, włączyć w to osoby kompetentne.

Czy w społeczeństwie jest świadomość, że pedofilia to rodzaj zaburzenia seksualnego, a nie czyjś kaprys, by mieć kontakty seksualne z dzieckiem?

Odnoszę wrażenie, że w społeczeństwie – trochę pod wpływem przekazu medialnego – pedofilia jest równoznaczna z wykorzystaniem seksualnym. Dlatego się buntuję, gdy mówiąc o wykorzystaniu seksualnym, używa się pojęcia pedofilia.

A może to pani wytłumaczyć i rozgraniczyć?

Pedofilia to zaburzenie preferencji seksualnej polegające na tym, że dla człowieka dorosłego jedynym, albo głównym, obiektem seksualnym jest dziecko, które nie ma jeszcze rozwiniętych trzeciorzędowych cech płciowych, czyli nie zaczęło jeszcze dojrzewać. W wypadku starszych dzieci mówimy o czynach efebofilnych.

Jeśli osoba dorosła dopuści się obcowania seksualnego z dzieckiem, to mówimy o wykorzystaniu seksualnym. Trzeba to bardzo wyraźnie rozgraniczyć. Bo bywa tak, że dorosły człowiek zdaje sobie sprawę ze swojego zaburzenia, poddaje się terapii, zaczyna pracować nad sobą i nigdy nie wykorzysta seksualnie żadnego dziecka, choć do końca życia pozostanie pedofilem. Osób o skłonnościach pedofilnych jest w społeczeństwie kilka procent, w tym także kilka procent wśród duchownych. Niestety, w Polsce nie ma systemu pomocy takim osobom. A szkoda. Można by uniknąć wielu dramatów. Taką terapię prowadzi się na przykład w Niemczech, prosząc osoby o takich skłonnościach, by same się zgłaszały na leczenie.

Co jakiś czas wybuchają dyskusje dotyczące celibatu księży i związku między celibatem a wykorzystaniem seksualnym dzieci. Czy są jakiekolwiek badania, które mogłyby potwierdzić, że istnieje taki związek?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy odwołać się do statystyk. A statystyki mówią, że dwie trzecie ofiar zostało wykorzystanych w środowisku rodzinnym. Trudno zakładać, że akurat w tych rodzinach są sami celibatariusze. Jeśli chodzi o kapłanów, to jed

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się