Po ziemi nikt nie będzie płakał

Po ziemi nikt nie będzie płakał

To będzie piękny koniec świata – donoszą afisze reklamujące najnowszy film Larsa von Triera. Czy rzeczywiście piękny? Owszem, tytułowa planeta Melancholia ma uwodzicielski urok. Jest to jednak piękno niebezpieczne, które może zwieść, a nawet zabić.

Melancholia – główna bohaterka tego obrazu – występuje tu w podwójnej roli. Jako niezwykła planeta oraz jako ludzka przypadłość czy może raczej wyjątkowa cecha ludzkiej osobowości.

Nic, które boli

Czym jest melancholia? Według Zygmunta Freuda u jej podstaw leży doświadczenie braku, straty. Nieokreślonej i nienazwanej straty czegoś, czego melancholik nigdy nie odnajdzie. Marek Bieńczyk w swym znakomitym eseju Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty przypomina znaną definicję: „Nic, które boli”. Nie oznacza to wcale, że nie ma żadnego konkretnego powodu do bólu. Więcej. Owo „nic” to także nicość, pustka, samotność, wyobcowanie. Ponieważ cierpię bez wyraźnego i jasnego dla otoczenia powodu, zostaję naznaczony odmiennością i niezrozumieniem. To z kolei skutkuje pustką dookoła, a to znowu boli. I koło się zamyka.

W takim właśnie świecie żyje Justine, bohaterka Melancholii. Na pierwszy rzut oka jest młodą i piękną kobietą, właśnie wyszła za mąż i udaje się na własne przyjęcie weselne do malowniczo położonej posiadłości. Jednak kilka drobnych, nieprzyjemnych wydarzeń, do których dochodzi podczas tego przyjęcia, sprawia, że stopniowo zamyka się w sobie i zatapia w czarnej żółci (słowo melancholia pochodzi od greckiego melaine koina, co oznacza czarną żółć).

Melancholik nie zawsze tkwi w melancholii – przekonuje wspomniany Bieńczyk w innej swojej książce pt. Przezroczystość. Bywają dni i okresy wolne od „czarnej żółci”, ale w melancholię melancholika niezwykle łatwo wprowadzić. To może być błahe z pozoru wydarzenie, krótkie nieporozumienie czy nawet lekki dysonans. Tak właśnie dzieje się z Justine.

Kobieta próbuje z tym walczyć, trzymać się jakoś, ale nie daje rady. Bardzo dzielnie pomaga jej siostra Claire, która najwidoczniej dobrze zna przypadłość Justine, ale nic z tego nie wychodzi, bo jest już za późno. Wszystko teraz zmierza ku katastrofie.

Mówi się, że melancholia to choroba widzenia rzeczy takimi, jakie są. Bolesna prawda, którą w mig chwyta melancholik, lub przeczucie czegoś,

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się