Zachwyt bez końca

Roman Bielecki OP: Jeśli przyjrzeć się kościelnej liturgii, można powiedzieć, że Wielki Post jest dopracowany nieźle, ale okres paschalny to już nie bardzo. Mamy świetnie rozwinięte pieśni i nabożeństwa pasyjne, poruszające psalmy pokutne i rekolekcje, natomiast w okresie zmartwychwstania wszystko wydaje się mało przekonujące i trąci wymuszoną radością – „Chrystus zmartwychwstał, cieszcie się!”.

Paweł Krupa OP: Dzieje się tak z bardzo prostej przyczyny. Doświadczenie nieszczęścia, cierpienia, klęski, grzechu czy tragedii jest nam znane i umiemy je zwerbalizować. Nie potrafimy natomiast wyrazić szczęścia religijnego, które przybliżałoby nam rzeczywistość życia wiecznego. Brakuje nam słów na opisanie tego, co przekracza granice codziennego doświadczenia szczęścia. Nie mamy takiego wyobrażenia, bo go nie doświadczamy wprost. Z drugiej strony widzimy je we fragmentach, w przebłyskach życia. Brakuje w Kościele ich pielęgnowania i zwracania ludziom uwagi na chwile, w których czują, że to, czego w danym momencie doświadczają, to taka sekunda nieba.

Zdarzyło mi się kiedyś coś takiego. Poszedłem w góry. Był piękny, wiosenny dzień. Niebo bezchmurne, świeża zieleń drzew. Położyłem się obok strumyka. Zielony mech, woda szumiąca koło ucha. Leżę. Patrzę w niebo. Sosny się kiwają nad głową. I w którymś momencie pomyślałem, że to jest właśnie raj. Ale jednocześnie dotarła do mnie myśl, że za chwilę słońce zajdzie, zrobi się zimno, a ja poczuję głód. I ta chwila zadowolenia skończy się i przeminie.

A w raju ten moment nigdy się nie skończy, bo w raju słońce nigdy nie zajdzie, nigdy się nie zrobi zimno, nigdy nie będziemy głodni. Wejdę do raju, zrobię „ach!” na wdechu, jak wtedy, gdy człowiek czymś się zachwyca, i na tym wdechu pojadę całą wieczność. Zachwyt bez końca!

To piękne, co mówisz, ale to wszystko nastąpi „kiedyś”, natomiast „tu i teraz” etos chrześcijański podpowiada, że trzeba się umartwiać i podejmować ascezę. Po co się męczyć? Nie lepiej sobie zwyczajnie pożyć i korzystać z uroków życia?

Wizja szczęścia, o którym mówię, to wizja pewnego stanu, a nie zewnętrznych okoliczności. Nie chodzi o to, co udało mi się zrobić, co dało mi satysfakcję. Szczęście to jest wejście w stan. Ono nie jest związane bezpośrednio z działaniem, ale raczej z poznaniem. Odwołam się w tym miejscu do świętego Tomasza, który w pierwszej kwestii Sumy teologii stawia pytanie, czy teologia jest nauką praktyczną czy teoretyczną, to znaczy, czy teologia powinna się zajmować moralnością, wychowaniem człowieka i przygotowaniem go do życia chrześcijańskiego, czy raczej przedstawieniem osoby Boga i wchodzeniem w Jego tajemnicę. Na tak postawione pytanie święty Tomasz odpowiada, że teologia jest oczywiście i praktyczna, i teoretyczna, ale nacisk należy kłaść raczej na ten drugi element, z bardzo prostego powodu. Wszystko, co dotyczy praktyczności teologii, czyli moralność i przykazania, skończy się w dniu naszej śmierci, natomiast nasze poznanie Boga będzie trwało w

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się