Szczęście czy sukces?

Paweł Kozacki OP: Banałem wydaje się stwierdzenie, że ludzie sukcesu – aktorzy, sportowcy, biznesmeni – często nie odnajdują szczęścia. Czytamy o kolejnych rozwodach, przedawkowaniu narkotyków, kłopotach z prawem… Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ich sukces nie przekłada się na szczęście?

Bogdan de Barbaro: Ten przykład wskazuje na coś bardziej dramatycznego. Te gwiazdy nie tylko nie osiągają szczęścia, ale tracą równowagę. Nasuwa się podejrzenie, że sukces je przerósł, że nie umiały go wykorzystać. Nie dziwi mnie to, bo tego rodzaju spektakularne osiągnięcia sportowe czy artystyczne przydarzają się niejednokrotnie osobowościom niedojrzałym. Jeśli sportowiec ma dwadzieścia kilka lat, zdobywa puchary i dostaje bardzo dużo pieniędzy, to nie wie, co sensownego z nimi zrobić. W przypadku ludzi sukcesu społecznego przekucie go na szczęście jest tym trudniejsze, że z tego rodzaju sukcesem jest jak z jedzeniem. Można się najeść, ale za jakiś czas znów jesteśmy głodni. Podobnie ktoś, kto osiąga sukces, gdy się już nim nasyci, potrzebuje kolejnego. To rodzaj pułapki. Niewiele jest osób, które stojąc przez jakiś czas na podium, potrafią przełożyć to na nową formułę, czując się nadal spełnione i pełne radości życia.

Czyli chwilowy sukces może być raczej pułapką niż szansą?

Tym bardziej, im bardziej zależy od zewnętrznych warunków. Sukces rozumiemy zwykle jako coś zewnętrznego, społecznego, choć może oznaczać też rzeczywistość wewnętrzną. Jeśli to będzie pokonanie nałogu, to może się wpisać we własny rozwój. A jeśli będzie zależał od poklasku, to o szczęście będzie trudniej. Los sportowca może być metaforą ludzkiej kondycji. Jeśli biegam dookoła Błoń, to ważna jest odpowiedź na pytanie, co dla mnie jest ważne, czy to, że mam lepszy wynik niż miesiąc temu, czy też to, że pokonam rywala. Ta pierwsza satysfakcja mobilizuje na dłużej.

Moja znajoma przez wiele lat pracowała w Brukseli jako dziennikarka, miała poczucie, że uczestniczy w czymś ważnym, miała poczucie misji, a gdy Polska weszła do UE, poczuła pustkę. Jak sobie poradzić z czasem po euforii?

Tu dochodzimy do pytania o sens. Antoni Kępiński, słynny polski psychiatra, wiele lat temu pisał o syndromie domku jednorodzinnego. Ludzie żyją i pracują, by taki domek kupić czy zbudować, a gdy im się to uda, stają przed pytaniem: co dalej? Gdy sens naszemu życiu nadają rzeczy materialne, przyziemne, wpadamy w ciąg łapczywości, chcemy coraz więcej. To prowadzi na drogę konsumpcj

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się