„Odpuśćcie…”

„Odpuśćcie…”

Ksiądz–malwersant, ale gratka dla ówczesnych rosyjskich Barańskich i Urbanów… A do tego obrony starca podjął się znakomity adwokat Fiodor Nikiforowicz Plewako. Sala sądu okręgowego w Jarosławiu pękała dosłownie w szwach, jedni przyszli zobaczyć na własne oczy „triumf sprawiedliwości nad obłudą i ciemnogrodem”, inni zaś wysłuchać oratorskich popisów złotoustego adwokata. Ale oto niespodzianka: proces trwa już drugi dzień, podsądnego i świadków w kluczowy ogień pytań wzięli sędzia i prokurator, znakomity zaś moskiewski obrońca milczy jak zaklęty.

Moja córka marzy o swojej profesji: chciałaby w przyszłości być adwokatem. Adwokatura to służba konkretnemu człowiekowi i prawdzie. Bardzo chciałbym, żeby moja córka nim została — prawdziwym Adwokatem przez duże A, tak jak Abraham Lincoln, tak jak Aniela Steinsbergowa i Władysław Siła–Nowicki, tak jak mój kolega Piotr Andrzejewski, tak jak Fiodor Nikiforowicz Plewako, wielki rosyjski adwokat z czasów, kiedy Rosja podejmowała próby budowania elementarnych podstaw państwa prawa. Właśnie epizod z jego praktyki chcę dziś przedstawić.

Kiedy w Jarosławiu aresztowano pod zarzutem sprzeniewierzenia parafialnych pieniędzy starego batiuszkę, ojca Kudriawcewa, libertyńscy pismacy ówczesnej Rosji uczynili z nieszczęścia starego kapłana sensację. Jeszcze większą sensacją miał być proces…

Ksiądz Kudriawcew przepracował w jednej i tej samej jarosławskiej parafii ponad trzydzieści lat, nigdy dotąd nie czyniono mu jakichkolwiek zarzutów, a trzeba pamiętać, że cerkiew prawosławna w Rosji od czasów Piotra Wielkiego była bezwzględnie podporządkowana państwu, status proboszcza był więc w określonym wymiarze równy statusowi urzędnika państwowego. I oto na starość trafia do więzienia pod zarzutem finansowych malwersacji. Ksiądz–malwersant, ale gratka dla ówczesnych rosyjskich Barańskich i Urbanów… A do tego obrony starca podjął się sławny i znakomity adwokat Fiodor Nikiforowicz Plewako. Sala sądu okręgowego w Jarosławiu pękała dosłownie w szwach, jedni przyszli zobaczyć na własne oczy „triumf sprawiedliwości nad obłudą i ciemnogrodem”, inni zaś wysłuchać oratorskich popisów złotoustego adwokata. Ale oto niespodzianka: proces trwa już drugi dzień, podsądnego i świadków w kluczowy ogień pytań wzięli sędzia i prokurator, znakomity zaś moskiewski obrońca milczy jak zaklęty. Siedzi spokojny, wpatrzony w twarze przysięgłych — tak, był wtedy w Rosji sąd przysięgłych — miejscowych kupców, drobnych sklepikarzy i rzemieślników, porządnych i uczciwych obywateli.

Oskarżony jest już bez szans, już sam przyznał się do winy: uległ pokusie wzbogacenia siebie, ale bodaj jeszcze bardziej parafii, zainwestował nieumiejętnie, stracił wszystko…

Prokurator triumfował, wygłosił długą mowę o pasterzu, co to wykorzystał i bezczelnie zawiódł zaufanie swojej pastwy: społeczeństwo ma prawo i obowiązek bronić się przed takimi osobnikami, dlatego domaga się zadośćuczynienia, a najlepszą jego formą będzie kilka lat syberyjskiej katorgi… Mecenas Plewako wciąż jeszcze milczy…

I tylko kiedy nadeszła kolej na jego ostatnią mowę obrończą, podniósł się z miejsca. Sala zamilkła w oczekiwaniu kwiecistej mowy. Potoku słów jednak nie było. Całe wystąpienie obrońcy nie trwało nawet dwóch minut.

„Wielce Szanowni Panowie Przysięgli! Od ponad trzydziestu lat, przynajmniej raz w roku, przychodziliście do spowiedzi. Słuchał Was kapłan i mocą kapłańskiej władzy odpuszczał Wam grzechy. Ileż to było razy? Obecnie jedyny raz w przeciągu tych ponad trzydziestu lat przyszedł do Was on: skruszony i pokutujący z prośbą o przebaczenie. Odpuśćcie i Wy ten jedyny raz jego grzech popełniony. Odpuśćcie…”

Przysięgli udali się na naradę i dokładnie po upływie minuty powrócili na salę rozpraw. Wtedy to na pytanie sędziego o winę obywatela Kudriawcewa ich starosta odpowiedział: „Nie, niewinny!” Co się stało? Przecież nawet oskarżony się przyznał…? Winę przecież udowodniono…?

Mecenas Plewako i sędziowie przysięgli pamiętali List świętego Jakuba, w szczególności zaś ten jego fragment: „Mówcie i czyńcie tak, jak ludzie, którzy będą sądzeni na podstawie Prawa Wolności. Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia: miłosierdzie odnosi triumf nad sądem”. Rosja była jeszcze wtedy chrześcijańska.

„Odpuśćcie…”
Zdzisław Nowicki

(ur. 17 grudnia 1951 r. w Pile – zm. 6 czerwca 2006 r.) – polski dyplomata, ekonomista, senator I kadencji, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukrai...