Kuj żelazo, póki gorące

Kuj żelazo, póki gorące

Charakter, reż Mike van Diem, Holandia, 1997

Czy nie jest tak, iż bohaterowie „Charakteru” cierpią na całkowitą nieumiejętność wyrażenia swoich uczuć, naturalnych dla człowieka, na niemożność wypowiedzenia miłości przenikającej się z koniecznością ciągłego przebaczania?

Wielowątkowość filmu van Diema — zdobywcy zeszłorocznego Oscara za najlepszy zagraniczny obraz — wskazuje już sam tytuł Charakter. Ten z pozoru samotny wyraz, który przekazuje myśl pozbawioną jakichkolwiek dookreśleń — czyj, jaki charakter — skłania, byśmy to my uzupełnili jego znaczenie. Jedno słowo, a jakże pojemne. Każe nam zwrócić się na zewnątrz, wymaga odszukania osób, rzeczy czy zjawisk, których charakter chcemy opisać czy zrozumieć. Ten otwarty na naszą interpretację i refleksję tytuł zarazem jednoznacznie i ze stanowczością zapowiada niebłahy temat…

Ktoś jednak zapyta, czemu te skojarzenia wokół tytułu wskazują na wieloznaczność filmu. Zauważmy, że czasem opis charakteru człowieka bądź wydarzenia sprowadzamy do wymienienia kilku jego cech. Nieraz zatrzymujemy się dłużej nad którąś z nich lub też nie wychodzimy poza zaszufladkowanie, może nawet trafne, interpretowanych osób czy rzeczy. Natomiast dogłębne zrozumienie czyjegoś charakteru wymaga wkroczenia na jego obszar, poznania wnętrza człowieka…

Film van Diema można odczytać jako prostą fabułę, w której podczas przesłuchania poznajemy dzieje życia młodego Jacoba Katadreuffa, aresztowanego pod zarzutem morderstwa ojca. Z kolei puentę tej historii, którą reżyser oparł na podstawie książki F. Bordevijka Karakter, moglibyśmy sprowadzić do walki charakterów na śmierć i życie, toczonej między… matką, synem i nie mieszkającym z nimi ojcem. Zacięta niezgoda panuje w każdej z możliwych konfiguracji: między matką i ojcem, ojcem a synem, synem a matką…

Podążając w ślad za ambitnym reżyserem w stronę bogatej psychiki człowieka, odkrywamy, że każda z postaci skrywa w sobie niespełnioną przestrzeń osobowości. Pod maską milczenia i surowości, ambicji i pracowitości, mściwości i gniewu, bohaterowie pieczołowicie pielęgnują, może nawet nie do końca uświadomioną, tęsknotę do ciepła, serdeczności, przyjaźni, a przede wszystkim miłości. Diaboliczny komornik Dreverhaven, ojciec Jacoba, pod porażająco zimnym wyrazem twarzy, okrutnym zachowaniem może chroni jakąś swoją złotą myśl, na przykład, by kuć żelazo, póki gorące, zatem, by hartować charakter swojego młodego syna…

W jednym z licznych tekstów o tym filmie, autorka porównuje bolesne doświadczenia Katadreuffa z historią Hioba, podkreślając jednak zasadniczą różnicę, iż próba, na jaką w filmie ojciec wystawia syna, nie jest próbą miłości. Istotnie, wszelkie zewnętrzne zdarzenia na to wskazują. Czy jednak bohaterowie Charakteru nie cierpią na całkowitą nieumiejętność wyrażenia swoich uczuć, naturalnych dla człowieka, na niemożność wyartykułowania bezgranicznej miłości przenikającej się z koniecznością ciągłego przebaczania?

Snując takie domysły, pozostajemy wobec chłodnych, niedostępnych dla siebie nawzajem, często milczących postaci.

Taki stan ich duszy doskonale oddają filmowe ujęcia, które przywołują na myśl dawne malarstwo niderlandzkie, i które nagrodzono rok temu Złotą Żabą na Festiwalu Sztuki Operatorskiej w Toruniu. Co ciekawe, zdjęcia częściowo kręcono w Polsce. Mroczne podwórka, obskurne kamienice „trójkąta Bermudzkiego” we Wrocławiu odegrały w filmie rolę biednych dzielnic Rotterdamu lat dwudziestych, w którym dorastał młody Jacob. Kadry przedstawiające srogie lub smutne twarze, ciemne ulice i wnętrza oddają wypaczony, trudny do uchwycenia charakter bohaterów i zdarzeń…

Van Diem, nie ułatwia nam zrozumienia zachowań postaci, ludzkich postaw, pozostawia z refleksjami i pytaniami, które mogą powracać w nas i żyć jeszcze długo po obejrzeniu tego niepokojącego, zaskakującego filmu…

Kuj żelazo, póki gorące
Malwina Radomińska

urodzona w 1974 r. – absolwentka studiów filmoznawczych na UJ. Mężatka. Mieszka w Krakowie....