Zaczynamy od nowa…

Zaczynamy od nowa…

Jesteśmy małżeństwem szukającym Boga, a zarazem odchodzącym od Niego. Tutaj zobaczyłem, jak słaby jest człowiek, a jednocześnie jak mocny może być z Bogiem.

Jola: Było inaczej, niż się spodziewałam. Zorganizowano mi czas od piątku wieczorem do niedzieli po południu. Czas, który mogłam spędzić z moim mężem. Było to coś bajecznego.

Wcześniej narastało we mnie mnóstwo wątpliwości. Wiele faktów z naszego życia małżeńskiego zaczęło szarzeć i pokrywać się grubą warstwą kurzu. Właśnie ten czas z dala od codziennych, domowych trosk, od garów, szkół, kontrabasu i fletu pokazał nam, że mamy do siebie wiele zaufania, że wiele rzeczy cenimy w sobie nawzajem bardziej, niż nam się to wydawało. Sporo spraw postawiliśmy przed zwykłym, a nie krzywym zwierciadłem. I jeszcze jedna sprawa, którą udało mi się nie tyle odkryć, co nazwać. Mianowicie, nawet najwznioślejsze przeżycia, najdoskonalsze przemiany, których doświadczałam sama bez udziału Grzegorza, często nie tylko nie wnosiły wiele w budowanie wspólnego życia, ale nieraz stawały się murem, który wyrastał niepostrzeżenie i budził nowe rozłamy, trudności i zahamowania we wspólnym porozumieniu.

Zauważyłam, jak ważna i wcale nie obojętna jest dla mnie forma codziennego, zwyczajnego przekazywania mi uczuć, i jak bardzo potrzebuję aprobaty mojej osoby przez Grzegorza.

Grzegorz: Parokrotnie już przekonałem się, że doświadczenia i rozwiązania dobre dla innych osób nie są odpowiedzią na nasze problemy. Dlatego odstraszały mnie formułowane odnośnie tego reguły i stereotypy zachowań.

Tutaj tak nie było. Nikt nie podawał nam gotowych rozwiązań ani nie stawał w pozycji autorytetu. Każdy problem, zwierzenie czy podzielenie się radością zamykało się w trójkącie: Bóg, Jola i ja. Owocem tych spotkań było określenie naszego małżeńskiego credo — naszych pragnień, marzeń, trosk i obaw. Potrzeba otwarcia i zaufania, będącego podstawą naszego zauroczenia się sobą. Mimo krótkiego stażu naszego małżeństwa i nie najgorszej przecież jego kondycji wiele było rzeczy, które wymagały wyjaśnienia i odkrycia. Bardzo pomogły mi słowa akceptacji ze strony Joli oraz nadziei, jaką we mnie pokłada. Poczułem się jak świeżo podlany kwiatek, a wyświechtane wyznanie „kocham cię” znów nabrało wręcz młodzieńczego blasku.

Ja już z naszego małżeństwa zrezygnowałem. Po ostatniej awanturze latem tego roku, postanowiłem wyjechać do rodziców i zacząć życie od nowa. Znajomi namówili nas jednak na ten weekend. Było nam bardzo trudno w nim uczestniczyć i włączyć się w program, ale wyjeżdżamy pełni nadziei. Myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że po raz pierwszy od 15 lat przystąpiliśmy do sakramentów.

Mąż znikał na całe tygodnie… Ja tylko na policji próbowałam sprawdzać, czy żyje. Modliłam się. On pojawiał się, znikał. Przyprowadził go wreszcie do domu kolega, mówiąc, że mąż ma przed sobą trzy miesiące życia… Tak miał zniszczony organizm. Usiadł. Po dziesięciu latach po raz pierwszy usiedliśmy przy stole. Zapytałam go, czy chce zupę, bo miałam w garnku. Kiwnął głową. Zjadł. Jesteśmy małżeństwem, które zatraciło umiejętność prowadzenia dialogu, bo nie miało go kiedy prowadzić. Zaczynamy od nowa… Nigdy nie jest za późno. Mąż żyje, więc może uda się nam coś odbudować.

Jedną z wartości Spotkań było zrozumienie, jak ważne jest dzielenie się na co dzień drobnymi gestami radości, uśmiechem, przytuleniem, tym, czego zawsze mamy bardzo dużo w stosunku do naszych dzieci, a tak często skąpimy sobie nawzajem.
Gdy jako uczestnicy jechaliśmy na nasz pierwszy weekend, wydawało nam się, że jesteśmy wyjątkowo złym małżeństwem. Byliśmy sobą rozczarowani, nastawieni do siebie niechętnie, nawet wrogo. Spotkania Małżeńskie pozwoliły nam spojrzeć na siebie samych i na siebie nawzajem jako na ludzi w gruncie rzeczy dobrych, pozwoliły nam wyrwać się z kręgu ciągłej negacji siebie, beznadziei. Zobaczyliśmy w sobie także dobro i poczuliśmy, że to dobro może owocować. Zapragnęliśmy dzielić się z innymi tym doznaniem dobra i dlatego z radością przyjęliśmy propozycję przystąpienia do kręgu prowadzących.

Materiały pochodzą z Archiwum Spotkań Małżeńskich.