W gościnie u (eks)inkwizytorów
fot. patrick midot / UNSPLASH.COM

W gościnie u (eks)inkwizytorów

Gościłem niedawno przez dni kilka w pewnym domu zakonnym, w którym co wieczór, po zakończeniu rekolekcyjnej spowiedzi, toczyliśmy ożywione dyskusje o Sprawach Wielkiej Wagi. W czasie jednej z takich dyskusji zadano mi pytanie, które brzmiało mniej więcej tak: „Co jest obecnie największym problemem doktrynalnym w polskim Kościele?”. Na takie pytanie dusza dogmatyka wielce się raduje, a jej inkwizytorska część aż podskakuje z radości.

Powściągając zatem objawy zadowolenia, zacząłem w myślach przebiegać różne aktualne spory – od problemu „spowiedzi furtkowych” po nauczanie ruchu intronizacyjnego. Radosny galop od problemu do problemu przerwała mi myśl, z której wyrasta niniejszy tekst. Że to wszystko powierzchnia tylko – rysy może i dokuczliwe, ale w istocie niegroźne. Że prawdziwym problemem są tlące się nadal stare wielkie herezje. Nikt nie głosi ich już wprost, bo w czwartym i piątym wieku Kościół dokonał jasnych i definitywnych rozstrzygnięć. Ale jeśli zajrzeć pod powierzchnię deklarowanych ortodoksyjnie formuł wiary, do rzeczywistej świadomości wielu wierzących, okazuje się, że w najlepsze trwają popularne przekonania niezgodne z tymi formułami. Czyli to, co w technicznym języku dogmatyków zwiemy „herezją materialną” (w odróżnieniu od formalnej – głoszonej świadomie).

Zostało Ci jeszcze 69% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się