Ślubu nie będzie
fot. elen aivali / UNSPLASH.COM

Dojrzałe decyzje bardzo często związane są z tym, że kogoś i siebie stawiamy w trudnej sytuacji. W życiu trzeba szukać tego, co jest słuszne, a nie komfortowe.

Katarzyna Kolska: Czy myśli ojciec, że sakramenty nam spowszedniały, że przestaliśmy dostrzegać ich wartość i moc?

Paweł Gużyński OP: Nie nazwałbym tego spowszednieniem, jest to raczej poczucie, że życie można urządzić satysfakcjonująco bez obecnego w nim pierwiastka sacrum. Dodatkową jego warstwę, która wykracza poza takie kategorie jak wygoda, zysk, korzyść, przyjemność, traktujemy obecnie – znacznie częściej niż dotąd – jako coś, co nie jest nam potrzebne, bo nie wnosi niczego konkretnego w nasze życie, nie ma wymiaru pragmatycznego, namacalnego, wymiernego, takiego, jakie mają wysokość konta w banku, przyjemności, których możemy doświadczyć, wygoda, w której możemy osadzić swoje życie. Wszystko, co związane z aktywnością duchową – z sakramentami – jest ponadstandardowe, więc po co się wysilać, skoro żadna wyczuwalna potrzeba do tego nie skłania?

José Ortega y Gasset już dawno napisał, że współczesne społeczeństwa składają się przede wszystkim z ludzi typu masowego, a oni bez gwałtownego zewnętrznego przymusu nie zrobią nic ponad to, co trzeba. W ich oczach osoby zadające sobie trud bez przymusu to prawdziwi giganci.

Z jednej strony trudno się z ojcem nie zgodzić, ale gdyby to odnieść do płaszczyzny pozaduchowej, to można powiedzieć: Cała Polska biega, choć nikt nikomu tego nie nakazał i nikt nikomu nie przykłada pistoletu do głowy. Tyle wysiłku w to wkładamy, żeby dobrze wyglądać, mieć dobrą sylwetkę, muskuły.

To nieprawda, że nikt tego od nas nie wymaga. Społeczeństwo tego wymaga. Jesteśmy w tym wypadku pretensjonalni i konformistyczni. No i chcemy przecież pożyć jak najdłużej.

A może nasze problemy z sakramentami biorą się stąd, że traktujemy je jako coś magicznego. Zapominamy, że to widzialny znak niewidzialnej łaski.

Niewątpliwie człowiek to homo religiosus, ale to wcale nie znaczy, że jego religijność będzie religijnością chrześcijańską.

Przyjrzyjmy się historii Izraela: Mojżesz wspina się na górę po tablice przymierza, a lud u jej podnóża odlewa cielca z metalu. Bóg żywy i prawdziwy jest wymagający. Potrzeba wiele wysiłku, także w obrębie samej religijności, żeby się pozbyć magicznych skłonności. To nie jest wcale takie rzadkie, że po chrzcie rodzice wychodzą ze swymi dziećmi z kościoła, a mamusie chwilę później przywiązują czerwoną kokardkę w wózeczku – tak na wszelki wypadek, bo nie zaszkodzi…

Wielu ludzi myli dzisiaj różne formy religijności z wiarą, która pochodzi od Chrystusa. Z chrześcijańskiego punktu widzenia jest to religijność pogańska, synkretyczna

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się