Antykomunista, agent i filozof
fot. edoardo busti / UNSPLASH.COM

Antykomunista, agent i filozof

KUL przetrwał dzięki Krąpcowi, KUL mógł się dzięki Krąpcowi normalnie rozwijać. On płacił za to cenę, która… Nie wiem, czy go dręczyła. Nie jestem w stanie wejść w głąb duszy człowieka.

Włodzimierz Bogaczyk: Napisał pan książkę Wielka odmowa o agencie, antykomuniście i filozofie. Pierwszy to Edward Kotowski, muzealnik z Lidzbarka Warmińskiego, który został oficerem Służby Bezpieczeństwa. Drugi – Janusz Krupski, twórca lubelskich „Spotkań”, pisma ukazującego się poza peerelowską cenzurą. I trzeci – dominikanin Mieczysław Krąpiec, filozof i rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. To trzej bardzo różni ludzie. Polubił pan któregoś z nich?

Dariusz Rosiak: Nie namówi mnie pan, żebym dokonywał wiwisekcji swoich bohaterów. Nie jestem od tego, żeby ich oceniać. Ta książka jest spojrzeniem na ich życie, zresztą w przypadku Janusza Krupskiego i ojca Mieczysława Krąpca dokonanym głównie za pośrednictwem ludzi, którzy ich znali.

Napisał pan: „W tej historii ludzie będą różnie oceniać postępowanie Krąpca. Ja te oceny pozbieram i uporządkuję w poszukiwaniu sensu wydarzeń, które zostały w pamięci i słowach”.

Właśnie tak widzę swoją rolę. Choć oczywiście w książce są postaci bliższe mi i dalsze.

Jako czytelnik muszę się z autorem zgodzić. Po przeczytaniu Wielkiej odmowy szalenie polubiłem Krupskiego. A ojca Krąpca po tej lekturze, moim zdaniem, polubić nie sposób. I wcale nie dlatego, że pan jest w swojej książce jednostronny, bo jest w niej wiele opowieści ludzi, którzy mówią o nim bardzo dobrze. Wymowa jest jednak taka, że antykomunista i student KUL-u miał w swoich wyborach dużo więcej racji niż jego rektor.

Janusz Krupski jest postacią niedocenioną. A przecież właśnie tacy ludzie wywalczyli Polsce wolność. To człowiek pierwszej Solidarności, obdarzony tymi wszystkimi szlachetnymi cechami, których dziś tak bardzo nam brakuje w życiu publicznym – przyzwoitością, uczciwością, pewnego rodzaju idealizmem. Był jednocześnie postacią, która nie do końca odnalazła się w świecie po 1989 roku. Ani w polityce, ani nawet, choć był tak bardzo oddanym Polsce patriotą, w systemie i instytucjach państwa polskiego.

Dlaczego tak się stało?

Bo Polska po 1989 roku to nie jest kraj dla szlachetnych ludzi. Zwłaszcza w latach 90. taką nie była.

Nie pasował do niej Krupski, który w latach 70. poprosił matkę, żeby wypłaciła pieniądze z jego książeczki mieszkaniowej, bo nie było za co kupić papieru na nielegalne druki. A mieszkał wtedy, jak w książce opowiadają jego koledzy, „w pokoiku tak małym, że jak się rozłożyło wersalkę, to żeby dostać się do okna, trzeba było po niej przejść”.

Mam nadzieję, że takie anegdoty pokazują, jak żyli niektórzy ludzie w tamtych czasach, co było dla nich istotne. Najwidoczniej dla Krupskiego wydanie kolejnego numeru podziemnych „Spotkań” było ważniejsze niż wymarzone przez wielu M3.

Mówi pan, że nie chce oceniać wyborów swoich bohaterów. Ale już motto książki zdradza pańską ocenę.

Dla niektórych ludzi prz

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się