Tu nie chodzi o samochód proboszcza
fot. alejandro morelos / UNSPLASH.COM

Tu nie chodzi o samochód proboszcza

Mówi się, że państwo ma dosyć płacenia na kler, że nie ma świętych krów, że „oni” są i tak bogaci. Postawienie sprawy w ten sposób to intelektualne pomieszanie. Mówię to jako homo sapiens, a nie jako ksiądz.

Słowniczek przydatnych pojęć:

Fundusz Kościelny – powołany w 1950 roku fundusz państwowy, dziś przede wszystkim opłacający składki ZUS nieubezpieczonym osobom duchownym. Tworzą go wypłaty z dochodów uzyskanych ze skonfiskowanych przez państwo dóbr kościelnych.

Zero trzy – 0,3 procent podatku (PIT), który zgodnie z pomysłem rządu można by przekazać na Kościół lub związek wyznaniowy. Pieniądze te mają zastąpić Fundusz Kościelny i zostać użyte na opłacenie składki ZUS duchownych, którzy nie pracują na etacie i nikt nie odprowadza za nich składek do ZUS.

Składka ZUS – składka emerytalna i składka zdrowotna. Dzięki opłaceniu tych dwóch składek mamy prawo do emerytury oraz opieki zdrowotnej.

Nie będziemy klękać – „Nasz rząd nie będzie się kłaniał związkowcom ani klękał przed księdzem”. Premier Donald Tusk na konwencji PO w Gdańsku.

Piotr Świątkowski: Od kogo mogę się dowiedzieć, ile zarabia mój proboszcz?

Maciej Zięba OP: Są księgi parafialne. Proboszcz powinien zapisywać w nich swoje przychody. Przysługują mu ofiary za chrzty, pogrzeby, śluby i intencje mszalne. Dochód z tacy z założenia jest przeznaczany na utrzymanie kościoła, potrzeby parafii, inwestycje, remonty.

Może cała dyskusja wokół pieniędzy Kościoła i na Kościół bierze się z tego, że są one niejawne? Gdyby proboszcz wieszał bilans parafii na drzwiach kościoła, byłoby wiadomo, że ze ślubów jest tyle, za pogrzeby tyle…

Oczywiście, że przydałoby się więcej jawności. Ale ta dyskusja jest sterowana. Chodzi przede wszystkim o podgrzewanie resentymentów. Niech państwo da przykład i się rozliczy z Funduszu Kościelnego – co zabrano Kościołowi, ile to przynosi dochodu.

Państwo pewnie tego nie wie. W latach pięćdziesiątych wrzucono wszystko do wspólnego worka.

Można to bardzo porządnie oszacować. Skoro premier i ministrowie mówią, że państwo wiele dawało Kościołowi, to niech najpierw policzą, ile to państwo zabrało. Odnoszę niestety wrażenie, że władzy nie zależy na merytorycznej rozmowie na temat Funduszu Kościelnego, a jedynie na podrzuceniu medialnego tematu w momencie wprowadzania reformy emerytalnej i spadku popularności rządu.

Mówi się, że państwo ma dosyć płacenia na kler, że nie ma świętych krów, że „oni” są i tak bogaci. Postawienie sprawy w ten sposób to intelektualne pomieszanie. Mówię to jako homo sapiens, a nie jako ksiądz. To urąga regułom logicznego myślenia. Fundusz Kościelny nic nie daje za darmo, tylko płaci Kościołowi za dobra zabrane w latach pięćdziesiątych.

Mówimy o kwocie ok. 80 mln zł. W skali państwa to zaledwie ułamek promila. Obniżenie zasiłku pogrzebowego dało miliard złotych oszczędności w skali roku. Wzrost zatrudnienia w administracji za rządów obecnej koalicji to corocznie dodatkowy wydatek ok. 1,6 mld zł. Ale nawet tak duże sumy niewiele znaczą w budżecie całego państwa.

Kościół mógł się spodziewać, że sprawa funduszu w którymś momencie zostanie wyciągnięta przez polityków, i przygotować się na ten atak. Na przykład ujawnić dochody księży.

Ale każdy proboszcz ma inne dochody.

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się