Świadek czystego Światła

Świadek czystego Światła

Oferta specjalna -25%

List do Galatów

0 opinie
Wyczyść

Jeden z ostatnich umysłów encyklopedycznych. Porównywano go z Leonardem da Vinci, Leibnitzem czy Pascalem. Nie sposób ogarnąć wszystkich dziedzin wiedzy, w których był specjalistą.

Paweł Aleksandrowicz Florenski, którego 120. rocznica urodzin przypada w tym roku, to jeden z ostatnich umysłów encyklopedycznych. Za życia porównywano go z Leonardem da Vinci, Leibnitzem czy Pascalem. Wasilij Rozanow określał go po grecku noumen (rozum, sens). Wśród dziedzin wiedzy, w których był specjalistą, są: matematyka, fizyka, teologia, filozofia, biologia, estetyka, archeologia, etnografia, filologia, hagiografia, poezja, elektrotechnika, malarstwo, muzyka. Florenski był wielbicielem Bacha, Beethovena i kompozytorów sobie współczesnych. Był też poliglotą, swobodnie władał językiem łacińskim i starogreckim, większością współczesnych języków europejskich, a także językami Kaukazu, Iranu, Indii.

Historiae martyris splendor

Paweł Florenski urodził się 21 stycznia 1882 roku w rodzinie inżyniera, budowniczego kolei zakaukaskiej. Ojciec był Rosjaninem, matka — Ormianką. Dzieciństwo spędził w Tbilisi i Batumi. Atmosfera domu rodzinnego bardziej sprzyjała rozwojowi humanitas niż religiositas każdego z jej członków. Idąc za przykładem swego ojca — Aleksandra, sam rozbudował „ścianę nieufności”, która oddzielała go od religii. Florenski, który ani w dzieciństwie, ani we wczesnej młodości nie był w cerkwi, napisze potem, że był to okres wstrzymania rozwoju jego uczuć religijnych. Jednak w okresie gimnazjum Paweł przeżył duchowy kryzys, w wyniku którego zrozumiał niewystarczalność światopoglądu racjonalistycznego.

W latach 1900–1904 studiował matematykę na Uniwersytecie Moskiewskim. Jego praca pt. Mnimosti w gieometrii (Fikcje w geometrii) była rozwinięciem teorii względności Einsteina. Florenskiemu zaproponowano asystenturę na uniwersytecie, której nie przyjął, wybrawszy studia teologiczne na Moskiewskiej Akademii Duchownej. Tam również dał się poznać jako osobowość nieprzeciętna, znakomity naukowiec, ogromny erudyta. Na jego wykłady przychodziły tłumy słuchaczy. W roku 1911, będąc pod wpływem swego ojca duchownego bpa Antoniego Florensowa, porzucił myśl o wstąpieniu do monasteru i zawarł związek małżeński z Anną Giacintow. Wkrótce też przyjął święcenia kapłańskie.

W tym okresie powstała jego rozprawa doktorska pt. O duchowoj istinie (O prawdzie duchowej), która w roku 1914 zostanie rozbudowana i wydana drukiem jako Stołp i utwierżdienije istiny (Filar i podpora prawdy). Praca ta, nawiązując tytułem do fragmentu Pawłowego listu 1 Tm 3,15 będącego określeniem tajemnicy Kościoła, miała trudny do ocenienia wpływ na inteligencję rosyjską. Pisał o niej z uznaniem m.in. Mikołaj Łosski: „Książka ta wpłynęła na mój stopniowy powrót do Kościoła i w 1918 roku stałem się znowu wierzącym człowiekiem” 1. Natomiast Mikołaj Bierdiajew, który nie podzielał całokształtu poglądów Florenskiego, ocenił ją takimi słowami:

Jego wspaniała książka Filar i podpora prawdy w pewnych kręgach i na pewnych ludzi wywarła znaczny wpływ, choćby na Sergiusza Bułgakowa (…). Wyczuwa się w niej melancholię jesieni. Napisana w formie listów do przyjaciela, ma w sobie coś z filozofii egzystencjalnej 2.

Paul Evdokimov porównywał twórczość Florenskiego do melanżu słynnego rosyjskiego kompozytora Andrieja Nikołajewicza Skriabina próbującego połączyć muzykę, taniec, efekty świetlne, grę kolorów i pełną kontemplacji ciszę. Pragnieniem tego kompozytora było napisanie symfonii, której wykonanie przez największych artystów tamtego czasu miałoby ostatecznie dowieść faktu istnienia bądź też nieistnienia Boga. Skriabin nie zdążył — napisał jedynie preludium do swej symfonii. Zginął nagle na skutek porażenia piorunem. 15 kwietnia 1915 roku ojciec Florenski uczestniczył w jego nabożeństwie pogrzebowym. Wówczas to, stojąc nad trumną zmarłego kompozytora, wyznał jednemu ze swoich przyjaciół, iż Skriabin wyeliminowany został przez moce ciemności i okultyzmu. Florenski dodał także, że za trzydzieści trzy lata, co dzisiaj wydaje się bardziej liczbą symboliczną, podobne siły dojdą do głosu, powodując ogólnoświatowe poruszenie i śmierć niewinnych. Od takich mocy miał w przyszłości zginąć o. Paweł Florenski. Ów uczony i kapłan okazał się także prorokiem nadchodzących rewolucji i wojen światowych, które wstrząsnęły XX wiekiem.

Po wybuchu rewolucji październikowej Florenski działał bardzo aktywnie. W latach 1918–1920 był sekretarzem naukowym w Komisji ochrony zabytków i historii sztuki Ławry troicko–sergiejewskiej. Pracował także w fabryce „Karbolit”. Był fizykiem i elektrotechnikiem, dlatego uczestniczył w planach i pracach elektryfikacyjnych ZSRR. Był tak znakomitym specjalistą w dziedzinie elektryczności, że nawet do więzienia przysyłano mu do opracowywania hasła do Wielkiej Radzieckiej Encyklopedii Technicznej (1922–1936). W latach dwudziestych opatentował 12 wynalazków w dziedzinie chemii i elektrotechniki, np. w roku 1927 wynalazł olej do maszyn, który bolszewicy dla uczczenia 10 rocznicy rewolucji nazwali Dekanitem.

W latach ogromnego zamieszania spowodowanego dyktaturą proletariatu Florenski pozostał wierny patriarsze Tichonowi i nie poparł probolszewickiego ruchu w łonie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Ruch ten wsławił się m.in. tym, że poprzez osobę metropolity Aleksandra Wwiedieńskiego uznał rządy Lenina za ucieleśnienie ducha Ewangelii. Ojciec Paweł zawsze nosił sutannę i prawosławny krzyż, nawet podczas zebrań i konferencji, na których występował wobec sowieckich władz i gremiów naukowych. Z wielką delikatnością i chrześcijańską miłością odnosił się do przedstawicieli środowisk marksistowskich i ateistycznych. Nigdy nie skierował do nich słowa, które mogłoby kogoś urazić. Oparł się także naciskom władzy radzieckiej nakłaniającej go do porzucenia kapłaństwa. Ojciec Florenski był natomiast zaciekle atakowany, np. w redagowanym przez Włodzimierza Majakowskiego czasopiśmie „Lef. Żurnał Lewowo Fronta”. Pisano wówczas, że grupa popa Florenskiego „talmudzi” głowy studentów nieużytecznymi problemami. Inne natomiast pisma, np. „Bolszewik” oskarżały go o zacofanie i religijną ciemnotę oraz udział w czarnej sotnii prawosławia 3.

Po raz pierwszy Florenskiego aresztowano w 1928 roku. Spędził parę miesięcy na zesłaniu w Niżnym Nowogrodzie. Na krótki czas powrócił na wolność, ale już w 1933 roku został zesłany do Kraju Zabajkalskiego, a następnie na Wyspy Sołowieckie. Nawet na zesłaniu był stale inwigilowany. Los Florenskiego wpisuje się w przypadający na lata 1937–1938 największy z trzech strumieni (potoków) prześladowań w ZSRR sprzed II wojny światowej, o których pisał Aleksander Sołżenicyn w Archipelagu Gułag:

Kiedy teraz wyrzeka się nadużycia epoki kultu, to rozmowa sprowadza się w końcu zawsze do osławionych lat 1937–1938. Zaczyna to już być tak stałym odruchem pamięci, jakby nie wsadzano ludzi ani przedtem, ani później, a tylko w 1937 i 1938.

Przez długi czas autorzy piszący o Florenskim podawali różne daty jego śmierci, przechodząc do porządku dziennego nad jej przyczynami. Tak np. jeszcze w 1984 roku piszący notę o autorze do Ikonostasu i innych szkiców Pawła Florenskiego zanotował:

25 lutego 1933 roku Florenski został aresztowany (…) W latach 1935– –1937 zajmował się (…) na Wyspach Sołowieckich sprawą uzyskania jodu z wodorostów morskich. Tam też 15 grudnia 1943 roku umiera. Postanowieniem sądu moskiewskiego z dnia 5 maja 1958 roku zostaje pośmiertnie rehabilitowany 4.

Co prawda to ostatnie zdanie z lekka uchyla rąbka tajemnicy jego śmierci, ale aby ostatecznie skorygować zarówno datę, jak i okoliczności jego śmierci, trzeba było czekać aż do ujawnienia części archiwów KGB w latach 90. XX wieku 5. Dzięki temu wiemy, że jedną z najbardziej bezpośrednich przyczyn śmierci Florenskiego oskarżonego o działalność kontrrewolucyjną była reorganizacja obozu, która pociągnęła za sobą liczne egzekucje. Skazano go pod koniec listopada 1937 roku — rozstrzelano kilka dni później: 8 grudnia.

Sofia — „wielki korzeń całego stworzenia”

W tradycji rosyjskiego prawosławia powoływanie się na Sofię zazwyczaj wywoływało niemałe kontrowersje. Na przykład Mikołaj Bierdiajew oskarżał sofiologów o zamęt, który wprowadzają w umysły i serca wiernych. Ludzie wierzą w Sofię — twierdził — nie wierzą w Chrystusa. Z tych m.in. powodów obecność Florenskiego w oficjalnym prawosławiu nie była łatwa. Uznając jego wielkość, G. Florowski pisał o jego nieortodoksyjności i pewnym nieprzystawaniu do prawosławia: „I nie iz prawosławnych głubin ischodit Florenski” 6. Kiedy indziej Bierdiajew zarzucał Florenskiemu, iż w niektórych dziedzinach wydaje się bardziej prawosławny niż samo prawosławie. Niektórzy badacze wskazują, że na kartach jego dzieł przejawia się ukierunkowanie ekumeniczne, a niekiedy także sympatia do rzymskiego katolicyzmu.

We właściwym odczytaniu Florenskiego niemało trudności sprawia jego nauka o Sofii jako czwartej hipostazie. Naukę tę można wielorako interpretować. Sprzyja temu jej aspekt mistyczny, a zarazem znaczny stopień jej skomplikowania. Według Florenskiego, Sofia jest „wielkim korzeniem całego stworzenia…”, „pierwotnie stworzoną naturą stworzenia, twórczą miłością Boga…” 7. Sofia to rzeczywistość kosmiczna, zebrana w jedno przez miłość Boga i oświecona pięknem Ducha Świętego. Można ją rozpatrywać pod wieloma aspektami. Będąc jedną i jedyną, przejawia się ona w różnych formach. Np. w relacji do osób Trójcy Świętej jest ona podstawą w naszych odniesieniach do osoby Ojca, rozumem w odniesieniu do Syna i świętością w relacji do Ducha Świętego 8.

Uprawniona jest także interpretacja utożsamiająca Sofię z osobą Matki Bożej:

Jeśli Sofia jest Kościołem Świętych, to duszą i sumieniem Kościoła Świętych — protektorką i orędowniczką stworzenia przed Słowem Bożym sądzącym świat i rozcinającym go na dwoje — jest Matka Boża, „świata oczyszczenie”, a więc znowu przede wszystkim Sofia 9.

Atmosfera prawosławia sprzyjała takiej interpretacji. Czci ono bowiem i uznaje za cudowne ikony Matki Najświętszej o całej palecie imion, takich jak Nieoczekiwana radość, Pocieszenie, Radość wszystkich strapionych, Odnalezienie zaginionych, Zmiękczenie złych serc, Mur niezachwiany.

Współistotność albo sztuka współistnienia

Główna idea Florenskiego — współistotność (consubstantialité) wyrażona została już w tytułowej ilustracji Stołp i utwierżdienije istiny. Jego frontyspis przedstawia dwa anioły stojące na piedestale z napisem finis amoris ut duo unum fiant. Według tej idei, każda osobowość współistnieje z inną, ponieważ jest tworem Trójcy Świętej, której Boskie światło odzwierciedla.

Skoro koncepcja współistotności jest prawdziwa, to grzech jawi się jako jej zaprzeczenie. Królestwo grzechu znajduje się bowiem na przeciwstawnym biegunie do Królestwa Trójcy Świętej (Osób Współistotnych niejako par excellence). Żyjąc w grzechu, człowiek nie wychodzi poza obszar własnego „ja”. W takim stanie górę bierze miłość własna nielicząca się ze światem rzeczy, innych ludzi oraz Tym, który jest Totus Alius. Grzech to obszar, przestrzeń ciemności przeciwstawiająca się przestrzeni światła:

Grzech polega na niechęci do wyjścia poza własną tożsamość, z ja = ja, lub ściślej z Jaźni (…) Innymi słowy, grzech jest usilnym zachowywaniem siebie jako takiego, co prowadzi osobę do samoubóstwienia (…) Tymczasem, pragnąc własnego ubóstwienia, osoba nie jest już podobna do niej samej, lecz dzieli się, rozkłada, rozdrabnia w swej wewnętrznej walce. Zło jest ze swej natury królestwem podzielonym wbrew sobie 10 .

Egoistyczna koncentracja na sobie samym prowadzi osobę do jej rozczłonkowania. Człowiek zamiast harmonijnie się rozwijać zamyka się w ciemnościach. Ostatni stopień koncentracji na samym sobie prowadzi człowieka do stanów neuropatycznych. Florenski, podzielając punkt widzenia niektórych psychologów, np. Mikołaja J. Osipowa, wskazywał na usprawiedliwione w pewnym stopniu próby sprowadzenia chorób psychicznych do wad moralnych.

Na pytanie, czy jest wyjście z grzechu, Florenski odpowiadał — „tak!”. Droga prowadzi poprzez uzdrawiający sakrament pokuty. W nim to grzeszna przeszłość zostaje raz na zawsze osądzona i oddzielona przez moc Miłości od duszy grzesznika kierującego się do Boskiego Miłosierdzia.

Ojcu Pawłowi dane było przeżyć mistyczne doświadczenie ciemności grzechu:

Pewnego dnia w czasie snu przeżyłem ten stan z całą konkretnością. Nie było żadnych obrazów, a były jedynie przeżycia czysto wewnętrzne. Otaczała mnie ciemność bez żadnej światłości, prawie materialnie gęsta. Jakieś siły ciągnęły mnie ku pewnej granicy i poczułem, że jest to granica bytu Bożego, że poza nią jest absolutna Nicość. Chciałem krzyknąć, ale nie mogłem. Wiedziałem, że jeszcze chwila i zostanę wrzucony w ciemności zewnętrzne. Ciemność zaczęła wlewać się w całą moją istotę. Świadomość została częściowo utracona i wiedziałem, że jest to absolutna likwidacja metafizyczna. W ostatecznej rozpaczy zawołałem nie swoim głosem: „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, Panie usłysz mój głos!”. Wtedy w tych słowach wylała się moja dusza. Jakieś ręce mocno pochwyciły mnie, tonącego, i gdzieś odrzuciły, daleko od otchłani. Wstrząs był nagły i pełen mocy. Nagle ocknąłem się w zwykłym otoczeniu, zdaje się w swoim pokoju, i z mistycznego niebytu trafiłem do zwykłego bytu życiowego. Wtedy natychmiast poczułem, że jestem przed obliczem Boga, i obudziłem się, cały mokry od zimnego potu 11.

Logos, czyli w kierunku syntezy eucharystycznej

Jednym z najważniejszych zadań, które stawiał przed sobą Florenski, było opracowanie światopoglądu integralnego, a przynajmniej wytyczenie drogi ku powstaniu takiego światopoglądu w przyszłości. W tym celu próbował przezwyciężyć owo rozproszenie, którym jest specjalizacja nauk, i dokonać swoistej syntezy tego, co głosi Kościół, i tego, co mówi świat nauki. Ojciec Paweł pisał:

Moje badania matematyczne i fizyczne doprowadziły mnie do uznania formalnych możliwości opracowania ogólnoludzkiego światopoglądu religijnego (teoria funkcji, idea przerywności, teoria liczb). Przekonałem się, pod względem filozoficznym i historycznym, że można mówić nie o religiach, ale o religii, i że jest ona stałą cechą ludzkości, chociaż przybiera nieskończone formy 12.

Podstawowe problemy filozoficzne (co to jest prawda? jak się rzeczy mają?) Florenski wiązał z dogmatem trynitarnym i ideą współistotności. Twierdził, że między trynitarnym Bytem a nicością jedyną zasadę bytu stanowi troistość. Myśl ludzka, przyjmując objawienie, niejako krzyżuje samą siebie, aby odrodzić się w świetle trójsłonecznej prawdy, która jest radykalnie transcendentna wobec wszelkiej koncepcji filozoficznej. Jak spora część myślicieli rosyjskich, Florenski z pewnym dystansem odnosił się on do możliwości poznawczych ludzkiego ratio.

O Prawdzie wyrażał się językiem antynomii i paradoksu. Prawdy bowiem nie należy redukować do sfery intelektualnej. Jest ona absolutną rzeczywistością realizowaną na bazie miłości, gdyż miłość oznacza wyjście z izolacji ku współistotności:

Jeśli Prawda jest, to musi być realną rozumnością i rozumną realnością; jest skończoną nieskończonością i nieskończoną skończonością albo też, posługując się językiem matematyki, aktualną nieskończonością, nieskończonością rozumianą jako harmonijna jedność… 13 

W opisie rzeczywistości Florenski wychodził od podstawowego prawa termodynamiki — prawa entropii, czyli rozpraszania się energii. W dialektyce ojca Pawła symbolem tego procesu jest chaos. Równolegle do tego prawa funkcjonuje jednocześnie prawo ektropii polegające na jednoczeniu tego, co ulega rozproszeniu. Chodzi zatem o ideę rekapitulacji wszystkiego w Chrystusie, jak to wyraża św. Paweł, „aby wszystko zjednoczyć na nowo w Chrystusie jako Głowie” (Ef 1,10). Symbolem tego procesu jest syntetyzujący Logos–Chrystus obecny w sposób najpełniejszy w eucharystii. W języku Florenskiego oznacza to z kolei eucharystyczną integrację wszystkich energii w jednoczącej energii Ducha Świętego, co dokonuje się w liturgii Kościoła. Pozwala ona także zrozumieć wartość kultury ludzkiej, która znajduje przecież swój początek i usensowienie w kulcie Boga. Liturgia jest owym locus, w którym kultura ludzka zostaje ukierunkowana ku niebieskiemu Wschodowi, geniusz zaś ludzki leżący u praprzyczyn kultury jest śladem Królestwa Bożego 14.

Wychodząc od związków semantycznych, Florenski z upodobaniem przeprowadzał analizy i szukał powiązań między płaszczyznami wiary, prawdy, istnienia. Udowadniał on m.in., że rosyjskie istinia (prawda) — pochodzi od czasownika jest’ (być). Zauważalna jest więc bliskość obszarów istinaestina. Zatem to, co jest — jest prawdą. Podobnie, według Florenskiego, będący odpowiednikiem łacińskiego veritas (prawda) — grecki termin aletheia akcentuje niezniszczalność prawdy. Z kolei łacińskie veritas (prawda) ma ten sam rdzeń co rosyjskie wierit’ (wierzyć) 15. Tu zaś istnieje przejście do biblijnego zapisu: „JESTEM, KTÓRY JESTEM” (Wj 3,14).

* * *

W ostatnich latach w dość krótkim odstępie czasu Jan Paweł II raz jeszcze odniósł się do myśli Pawła Florenskiego. Miało to miejsce w liście na Rok Jubileuszowy do artystów, do tych, „którzy z pasją i poświęceniem poszukują nowych »epifanii« piękna, aby podarować je światu w twórczości artystycznej”. W punkcie ósmym papieskiego listu, w szerokim kontekście sztuki chrześcijańskiej, pojawiają się następujące słowa Florenskiego:

Złoto grubiańskie, ociężałe, bezużyteczne w pełnym świetle dnia w drżącym blasku lampy albo świecy ożywa, tryska w różne strony tysiącami iskier i pozwala domyślać się istnienia innych, nadziemskich świateł, które wypełniają przestrzeń nieba.

Ojciec Paweł Florenski był świadkiem czystego Światła. Patrząc na tę postać w świetle jego życia i śmierci, można domyślać się istnienia tych „innych, nadziemskich świateł”.

Potwierdzeniem owocności tego rodzaju więzi [między teologią a filozofią] jest osobiste doświadczenie wielkich chrześcijańskich teologów, którzy wyróżnili się także jako wybitni filozofowie, pozostawili bowiem pisma spekulatywne tak wielkiej wartości, że wolno ich porównywać do mistrzów filozofii starożytnej. Dotyczy to zarówno Ojców Kościoła, wśród których trzeba wymienić przynajmniej imiona św. Grzegorza z Nazjanzu i św. Augustyna, jak i Doktorów średniowiecznych, zwłaszcza wspaniałej triady św. Anzelma, św. Bonawentury i św. Tomasza z Akwinu. Przejawem owocnej relacji między filozofią a słowem Bożym są też śmiałe poszukiwania podjęte przez myślicieli bliższych nam w czasie, spośród których chciałbym wymienić takie postaci, jak John Henry Newman, Antonio Rosmini, Jacques Maritain, Étienne Gilson i Edyta Stein w świecie zachodnim, a w kręgu kultury wschodniej uczonych formatu Władimira S. Sołowjowa, Pawła A. Florenskiego, Piotra J. Czaadajewa, Władimira N. Łosskiego. Oczywiście, powołując się na tych autorów, obok których można by wymienić jeszcze innych, nie zamierzam bynajmniej wyrazić aprobaty dla całokształtu ich poglądów, ale jedynie wskazać ich jako znamienne przykłady pewnego typu refleksji filozoficznej, która wiele zyskała dzięki konfrontacji z prawdami wiary. Jedno jest pewne: zapoznanie się z drogą duchowego rozwoju tych myślicieli przyczyni się do postępu w poszukiwaniu prawdy i pozwoli lepiej wykorzystać osiągnięte rezultaty w służbie człowiekowi. Wypada sobie życzyć, aby ta wielka tradycja filozoficznoteologiczna znalazła dzisiaj i w przyszłości kontynuatorów i badaczy dla dobra Kościoła i ludzkości.

Fides et ratio, 74

1 M. Łosski, Historia filozofii rosyjskiej, Kęty 2000, s. 198–199.
2 Cyt. za: Nota o autorze, s. 237.
3 Por. H. Paprocki, Święty jako symbol świata innego, w: P. Florenski, Sól ziemi, Białystok 1996, s. 120–122.
4 Nota o autorze, w: P. Florenski, Ikonostas i inne szkice, Warszawa 1984. s. 235–236.
5 Por. J–F. Roussel, Paul Evdokimov. Une foi en exile, Montréal 1999, s. 86.
6 Por. G Florowski, Kijów 1991, s. 497.
7 Cyt. za: M. Łosski, s. 204.
8 Por. G. Cioffari, Florenskij Pavel, w: Dizionario enciclopedico dell’Oriente cristiano, Rzym 2000, s. 307–308.
9 Cyt. za: M. Łosski, s. 205.
10 Cyt. za: T. Spidlik, Myśl rosyjska. Inna wizja człowieka, Warszawa 2000, s. 302.
11 Cyt. za: M. Łosski, s. 208.
12 Cyt za: H. Paprocki, s. 115.
13 Cyt. za: M. Łosski, s. 202.
14 Por. P. Evdokimov, Le Christ dans la pensée russe, Paryż 1986, s. 176–177.
15 Por. M. Łosski, s. 200.

Świadek czystego Światła
Piotr Przesmycki SDB

urodzony w 1965 r. – salezjanin, doktor teologii moralnej, były wicerektor i wykładowca WSD Towarzystwa Salezjańskiego w Łodzi, były wykładowca na Katedrze Filozofii Prawa i Etyki SWSEiZ. Zajmuje się myślą etyczną autorów...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze