Stworzenie (II)

Stworzenie (II)

Stworzenie świata Haydna otwiera sześciominutowe preludium Wyobrażenie chaosu. Po nim aniołowie Rafael (bas) oraz Uriel (tenor), na przemian z chórem (i z akompaniamentem orkiestry), opowiadają słowami Pisma, co się stało („Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię… widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności”).

Szczególnie słowo „Licht / Light” (światło) wywołuje muzyczną ekstazę. Pogrążona dotychczas w oczekiwaniu przestrzeń wypełnia się radosnym okrzykiem zachwytu. Ciemne cmoll przemienia się w radosne, niebiańskie, boskie Cdur (w XX wieku akord Cdur – akordsymbol – dopełnia choćby Gurrelieder Schönberga, Poemat ekstazy Skriabina, Śmierć i wyzwolenie Straussa, III Symfonię „Pieśń o nocy” oraz Króla Rogera Szymanowskiego, Polimorfię Pendereckiego…). Akord Wszechmogący. Ton Boga.

Koniec pierwszego dnia stworzenia podsumowuje arią (z chórem) Uriel; podsumowuje, opowiadając jednocześnie o upadku szatana i wygnaniu go z raju. Radość Bożego dzieła na chwilę przecina mrok Złego. Ciemne, dramatyczne frazy dynamizują obraz, dodają mu barw, intensywności. Zapowiadają jednocześnie, że nie wszystko w tej historii ma harmonijny, zgodny przebieg.

Drugiego dnia (o czym śpiewa anioł Rafael; por. Rdz 1,6–7) Bóg stworzył niebo, wodę, chmury, wiatr, burzę, deszcz, grad, śnieg… A wszystko ciepłą, pogodną arią (także z chórem) – sławiącą zadziwiające piękno stworzenia – dopełnia Gabriel (sopran).

Taka struktura – recytatyw akompaniowany (czyli udramatyzowana opowieść o kolejnych dniach stworzenia), a po nim aria z chórem (jak psalm, pieśń pochwalna, poetycki komentarz, jak podziękowanie) – towarzyszyć nam będzie niemal przez cały utwór. Muzyka, nawet ta spod znaku iluminacji, muzyka święta, zawsze ma jakiś wzór, schemat, gramatykę.

Kolejny recytatyw – o rozdzieleniu ziemi i morza (Rdz 1,9–10) – śpiewa Rafael, dopełniając go dynamiczną arią w dmoll (zakończoną w radosnym Ddur). Śpiewa w niej o stworzeniu morza, gór, skał, rzek, strumyków.

Mówi się często, że w tym śpiewie słychać nawiązanie do XVIIIwiecznego gatunku „arii zemsty”, charakterystycznego dla opera buffa (np. aria La VendettaWesela Figara Mozarta). Rzeczywiście, instrumentalny początek jest całkiem jak z Mozarta – nie tylko z oper, także z Requiem. Haydn nie był zapatrzony tylko w Haendla.

Dalej słuchamy o owocach ziemi (Rdz 1,11) – zielonych roślinach, trawach, drzewach, nasionach. Krótki recytatyw Gabriela naturalnie przechodzi w arię (pastoralną, lekką, napowietrzną, utrzymaną w rytmie siciliany). Jeszcze Uriel zapowiada świętowanie trzeciego dnia stworzenia, w którym Haydn daje pokaz swojego muzycznego kunsztu w czterogłosowej fudze. Czegóż chcieć więcej?

Kolejny recytatyw Uriela (Rdz 1,14–16) mówi o powstaniu ciał niebieskich i gwiazd, które mają wyznaczać dzień, noc, pory roku (czy Haydn już wiedział, że jego kolejnym wielkim oratorium będą Die JahreszeitenPory roku z 1801 roku?).

Czwarty dzień – i pierwszą część Stworzenia – kończy najpierw recytatyw akompaniowany Uriela (ilustrujący słodko wschód słońca i księżyca – odpowiednio w Ddur i Gdur), następnie triumfalne anielskie trio z chórem „Die Himmel erzählen die Ehre Gottes / The heavens are telling the glory of God” („Niebo wyśpiewuje chwałę Boga”).

Znów w boskim Cdur, znaku zwycięstwa światłości nad ciemnością, dobra nad złem, wybawienia nad grzechem. Retoryka muzyki jest poza czasem, poza stylem czy konwencją. Jest jak mit.

Przypomniało mi się, co o malarstwie dźwiękowym Haydna pisał przed laty Józef Chomiński w swojej Historii muzyki: „Opisy przyrody stwarzały okazję do przenikania się elementów baroku i klasycyzmu. Niejednokrotnie malarstwo muzyczne miało na celu budzenie odpowiednich skojarzeń i nastrojów. […] W opisach przyrody ważne miejsce zajmuje świat zwierzęcy, szczególnie ptactwo. Ptaki stale budziły zainteresowanie kompozytorów. Jednak w każdej epoce reakcja na ich świat dźwiękowy była odmienna. Zależało to od środków, jakimi dysponował kompozytor. […] U Haydna występują takie ptaki, jak gołąb, słowik, skowronek, przepiórka. Najczęściej stosowanymi środkami służącymi do wywoływania skojarzeń są instrumenty i figury ozdobne. Na przykład klarnet kojarzy się z głosem skowronka, zaś zespół fagotów i skrzypiec z gruchaniem gołębi. Niekiedy Haydn stosował współbrzmienia sekundy małej wbrew ówczesnym zasadom harmonicznym, mając na celu efekt dźwiękowy kojarzący się z głosem przepiórki”.

To wszystko będziemy słyszeć szczególnie w drugiej części Stworzenia – mówiącej właśnie o narodzinach zwierząt (pierwsza część to opis powstania świata, trzecia, ostatnia to narodziny pierwszych ludzi).

Przypomniał mi się jeszcze fragment z Księgi Trzeciej Raju utraconego Miltona: „Gdy tylko umilkł Wszechmogący, cała / Rzesza anielska wzniosła okrzyk wielki, / A słodkie głosy ich błogosławione / Wesele wielkie wyrażały; radość / Wstrząsnęła Niebem, a głośne Hosanna / Wypełnił cały obszar wiekuisty. / […] Korony swoje włożywszy ponownie, / Ujęli harfy, złote harfy, które / Są nastrojone zawsze, a u boku / Im migotały jak gdyby kołczany, / I najpierw tonów kilka wstępnych dając, / Pełnych czarownych harmonii, poczęły / Pieśń świętą, zachwyt wzbudzając wysoki; / Nie było fałszu w żadnym głosie, wszystkie / W nucie się wspólnej zjednoczyły, bowiem / Taka harmonia panuje w Niebiosach” (przeł. Maciej Słomczyński). Taka harmonia!

Stworzenie (II)
Tomasz Cyz

urodzony w 1977 r. w Tarnowie) – polski publicysta literacki i muzyczny, eseista, współpracownik „Zeszytów Literackich” i „Didaskaliów”. Był dramaturgiem Teatru Wielkiego Opery Narodowej za kadencji Mariusza Trelińskiego....