Skasować jezuitów!

Skasować jezuitów!

Pamiętam, że na początku lat 90. wielu młodych jezuitów z sympatią odnosiło się do Unii Polityki Realnej. Liberalizm w gospodarce, konserwatyzm w sferze wartości i obyczajów – tego rodzaju poglądy pociągały kleryków. Czytało się „Najwyższy Czas”. Niejeden jezuita nawet głosował na UPR. Mądrość ludowa mówi jednak, że za każdy dobry czyn zostaniesz ukarany. Rzeczywiście!

Własnym oczom nie wierzyłem, kiedy czytałem artykuł współzałożyciela UPR–u i redaktora naczelnego „Najwyższego Czasu”, Janusza Korwin– –Mikke, Skasować Towarzystwo!! („Najwyższy Czas”, 21 października 2006 roku). W tekście tym Korwin–Mikke ot tak po prostu postuluje: „od prawdziwie prawicowego rządu domagałbym się natychmiastowej kasaty polskich prowincji zakonu [jezuitów] i konfiskaty jego majątku”. No cóż! W XX wieku jezuitów przeganiały raczej różnego rodzaju rządy lewacko–masońskie. A tutaj, na początku XXI wieku, rozpędzenia na cztery wiatry synów św. Ignacego z Loyoli domaga się organ wydawany przez Oficynę Konserwatystów i Liberałów. Do tej pory myślałem, że owa Oficyna chce reprezentować liberałów od pasa w górę i konserwatystów od pasa w dół, a nie na odwrót.

Po zapoznaniu się z antyjezuicką erupcją Janusza Korwin–Mikke przyszła mi taka oto pesymistyczna refleksja. Regularnie zaglądam do codziennej prasy i różnych tygodników. Czytam artykuły na różne tematy. Przyznaję, że na większości z tych tematów zupełnie się nie znam, ale czytam teksty z pewnym zaufaniem do kompetencji i rzetelności autora. Chcę się czegoś dowiedzieć. Problem w tym, że niekiedy znam się całkiem nieźle na poruszanym temacie (o jezuitach wiem np. sporo), a wówczas często muszę uznać czytany artykuł za stek bzdur. Budzi to we mnie niepokój… Skoro o jezuitach znany publicysta jest w stanie napisać tyle głupot, to jakie mam gwarancje, że większość tekstów innych publicystów na inne tematy nie jest na analogicznie niskim poziomie?

Korwin–Mikke stwierdza stanowczo, że jezuici są lewicowi. Ja – nieświadom samego siebie – uważałem, że bliskie są mi poglądy konserwatywno–liberalne. Nie wiedziałem też, że „bardzo popularna jest na Zachodzie teoria, iż to jezuici stali za zamachem na śp. Karola Wojtyłę”. Przecierasz, drogi czytelniku, oczy? Tak! Korwin–Mikke naprawdę tak napisał. Napisał też (cóż za zwalająca z nóg odpowiedzialność za słowo), że „praktycznie wszyscy prowincjałowie [jezuitów] byli współpracownikami bezpieki”. Czyżby liberalizm w „najwyższo–czasowym” wydaniu oznaczał postawę „mówta, co chceta”? Mógłbym starać się wykazać chwalebny udział jezuitów w oporze wobec komuny i wspieraniu opozycji. Ale redaktor „Najwyższego Czasu” zastrzega, że nie da się na to nabrać. Wszak od lat głosi hipotezę, że „cała ta »Solidarność« to ruch prowadzony przez SB”. Zatem nie ma co opowiadać o jezuitach, w tym prowincjałach, więzionych przez komunę. Bohaterowie podejrzani są w dwójnasób.

Korwin–Mikke postuluje wypędzenie jezuitów z Polski, ale nie jest w tej kwestii optymistą i formułuje dość tajemniczo brzmiące zdanie: „Sprawa wydaje się beznadziejna: o.o. jezuici składają dożywotnie śluby posłuszeństwa – i dobierają się następnie wedle sympatii, również politycznych”. Ha! Łatwiej byłoby najpierw dobrać się według politycznych (czytaj: lewicowych) sympatii, a potem składać ślub posłuszeństwa. To polityczne dobieranie się bardzo mnie zaciekawiło. W mojej – jako prowincjała – kompetencji leży przecież posyłanie jezuitów na różne placówki. I nic mi nie wiadomo, abym zwolenników SLD gromadził w jednym kościele, a sympatyków Nowej Lewicy w innym. W ogóle niewiele mi wiadomo o takich zwolennikach. Na szczęście jest Korwin– –Mikke, który stara się otworzyć mi oczy!   W każdym razie widzę, że trzeba uczyć się niemieckiego. Czołowy liberał i konserwatysta „Najwyższego Czasu” łaskawie nie chce polskich jezuitów powywieszać, ale proponuje wywózkę do Niemiec: „Jest tyle innych krajów – np. w Niemczech elity mają »większościowe poglądy« takie same, jak o.o. jezuici – i mogliby tam oni skutecznie doprowadzać naród do upadku”. Słusznie! Tyle że jak nam „prawicowy rząd” za poduszczeniem „Najwyższego Czasu” skonfiskuje cały majątek, to w Niemczech przyjdzie nam żebrać na dworcach, a nie skutecznie „doprowadzać naród do upadku”. Chyba że bracia dominikanie przyjdą nam w ciężkiej doli z pomocą.

Patrząc na pięć wieków historii jezuitów, trzeba powiedzieć, że Korwin–Mikke wcale nie odkrył Ameryki. Z prawa, z lewa, a i czasem od środka bywaliśmy oskarżani o różne intrygi i bezeceństwa. Już w 1611 roku jezuita Kasper Sawicki pisał: „Co się w świecie urodzi, zwłaszcza nietrafnego, tego wszystkiego jezuitowie przyczyną. (…) Wyglądam rychło, kto się ozwie i pokaże, że i Jadam by nie zgrzeszył w raju, ani się by nie dał Jewie namówić na jabłko, by był jeden jezuita weń nie wmówił. I Kain by nie zabił Abla, by był mu jezuita pałki nie podał”. Z całą pewnością – choć żem jezuita – to Kainowi pałki bym nie podał. Ale chętnie podałbym ją temu i owemu. Żeby ową pałką puknął się w czoło!

Skasować jezuitów!
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....