Posłuszni Duchowi
fot. nikita kachanovsky / UNSPLASH.COM

Posłuszni Duchowi

Błogosławieństwa wyznaczają cel, do jakiego jesteśmy powołani jako chrześcijanie, pokazują, co to tak naprawdę znaczy żyć Ewangelią. Tych kilka zdań zawiera w sobie definicję dojrzałości – ludzkiej i duchowej.

Osiem błogosławieństw to tekst trudny do zrozumienia. Jego wydźwięk może się wydawać paradoksalny, a nawet szokujący (przyznam, że kiedy byłem młodym księdzem, przygotowanie homilii na ten temat stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie). Potrzeba czasu, żebyśmy zaczęli rozumieć głęboki sens tego fragmentu, jego niezwykłość. Błogosławieństwa ukazują całą zdumiewającą, nową perspektywę, jaką przynosi Ewangelia; są kwintesencją mądrości i mocy, zdolnych przemienić głębię ludzkiego serca i odnowić świat. Żeby sens błogosławieństw wybrzmiał w całej pełni, trzeba umieścić je w kontekście.

Święty Mateusz notuje te słowa Jezusa zaraz po tym, jak opisał tłumy, które schodziły się, by słuchać Jego nauki i doświadczyć Jego mocy. Na oczach tego tłumu Jezus wchodzi na górę, siada, czeka, aż otoczą go uczniowie. I zaczyna mówić. To, co powie, zostanie nazwane Kazaniem na górze.

Obietnica

Tłumy, które garną się do Jezusa, pragną uzdrowienia, światła, szczęścia. I otrzymują odpowiedź. Wszystkim tym ludziom, cierpiącym i stęsknionym, Jezus składa obietnicę szczęścia. Wspaniałą. I zaskakującą. Nie jest to wizja beztroskiej idylli, jaką zazwyczaj przedstawiamy sobie, gdy myślimy o szczęściu na nasz, ludzki sposób. To obietnica szczęścia niespodziewanego, które pozwoli się odkryć w sytuacjach i postawach, jakie mało komu się z nim kojarzą. Bo nie chodzi tu o szczęście, które człowiek mógłby osiągnąć sam, własną pracą, ale o nieoczekiwany prezent od Boga. Szczęście, którym zostajemy zaskoczeni, bo przychodzi właśnie wtedy, gdy wydaje się nam odległe albo wręcz nieosiągalne.

Jezus wygłasza osiem błogosławieństw, po czym natychmiast przywołuje obraz soli i światła, by pokazać uczniom, że dana im została wyjątkowa łaska, której muszą wiernie strzec: Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się