Instrukcja obsługi parafii
fot. dnk photo / UNSPLASH.COM

Instrukcja obsługi parafii

To jest wspólnota Pana Jezusa, nie moja. Jestem w środku, czasem z tyłu. Na pewno nie jestem księdzem dyrektorem.

Piotr Świątkowski: Przyrównał ksiądz parafię do dworca kolejowego.

ks. Jacek Socha: To porównanie Thomasa Mertona. Dworcem było dla niego życie chrześcijańskie. Mnich stoi na peronie i czeka na pociąg. Nie ma innego zajęcia. Ktoś siedzi w barze, ktoś inny ciągle rozmawia przez telefon. Jest też ktoś, kto mieszka na dworcu. Kościół i parafia to złożone konstrukcje.

Ktoś przychodzi tylko na chwilę spojrzeć na rozkład jazdy, ktoś stoi pół kilometra od peronu i nie wierzy już, że pociąg przyjedzie, inny się ukrywa za filarem. Ciekawy jest ten nasz dworzec – Kościół.

Ten, kto się ukrywa w kościele, jak pan powiedział: za filarem, pewnie jest zmęczony. Nie ma siły, żeby podejść bliżej ołtarza. Nie oceniajmy go zbyt pochopnie, gdyż nie wiemy, co się w nim dzieje. Przyszedł do kościoła ze swoim krzyżem. Nie jest ani gorszy od tych w pierwszym rzędzie, ani leniwy.

Mimo wszystko przychodzi.

Żeby wytchnąć. Żeby na chwilę złapać oddech. Na razie nic za tym nie idzie, ale niewykluczone, że Pan Bóg znajdzie do niego drogę, na przykład poprzez Słowo. Był u nas niedawno w parafii ksiądz Nikos Skuras, który tak głosił, że trudno pozostać obojętnym. Jego słowa czasem poruszały, czasami oburzały. Ja nie jestem Nikosem. Mam inny styl. Ale lubię, kiedy słowo dotyka, coś zmienia w człowieku, porusza serce. Wierzę, że na tego za filarem przyjdzie czas. Bóg chce każdego ocalić. Tylko my jesteśmy oporni, niedojrzali, samotni. Cierpimy. Pamiętam pewną osobę, która pod wpływem czytania z Księgi Izajasza zerwała grzeszną relację. Do tego momentu nie miała motywacji, by to zrobić. Bardziej niż o tych stojących za filarem martwię się o tych, którzy w ogóle nie przychodzą do kościoła.

Dla Thomasa Mertona byliby to podróżni, którzy nigdy nie wybiorą kolei. Wolą siedzieć w samochodzie, w korku, i martwić się, że skończy się paliwo.

Takich też spotykam. Przychodzą prosić o chrzest dziecka. Nie znamy się. Nigdy się nie widzieliśmy. Nawet nie wiedzą, że od kilku lat jestem tu proboszczem.

I traktują księdza jak urzędnika.

Wtedy zaczynam mówić o Jezusie Chrystusie.

Nie o dokumentach?

Przejście na inny poziom otwiera człowieka, a czasami dziwi.

Nie mówią: Niech już ksiądz przestanie z tą wiarą?

Raz mi się zdarzyło, że usłyszałem: Nam chodzi tylko o zwykły chrzest.

Ochrzcił ksiądz?

Pewnie. Chrzczę wszystkie dzieci.

A jeśli rodzice nie mają ślubu?

Patrzę na to w perspektywie rozwoju. Dziś nie mają, ale jutro mogą mieć. Co z tego, że im odmówię? Co to da?

Pogrzebu ksiądz odmawia?

Chować trzeba wszystkich, także tych, którzy żyli bez sakramentów. Pan Bóg dociera do człowieka nie tylko przez sakramenty. Ja nie wiem, co się działo w sercu umierającego człowieka. Ostatnio jacyś ludzie mi powiedzieli, że chcą zamówić pogrzeb bez mszy

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się