Żałoba w trzech aktach
fot. nina luong / UNSPLASH.COM

Żałoba w trzech aktach

Ta historia zdarzyła się naprawdę. Pewnego dnia córka izraelskiego reżysera Samuela Maoza zaspała do szkoły. Poprosiła więc ojca, żeby dał jej pieniądze na taksówkę, ale on kategorycznie odmówił i kazał jej pojechać autobusem. Chwilę później w telewizji pojawiła się informacja, że doszło do ataku terrorystycznego, w wyniku którego wysadzono autobus. Dopiero po jakimś czasie się okazało, że córka reżysera do niego nie wsiadła i jest w szkole – cała i zdrowa. Trudno sobie wyobrazić, co czuje rodzic, który nie wie, co się dzieje z jego dzieckiem. Tym trudniej o tym opowiedzieć. A jednak właśnie ten temat pojawia się w nowym filmie Maoza Fokstrot, nasycając go autentyzmem i wywołując emocje, które na długo pozostaną w pamięci.

Akt pierwszy

Fokstrot jest dramatem podzielonym na trzy części. W pierwszej z nich małżeństwo Feldmanów dowiaduje się, że ich syn Jonathan zginął na służbie. To matka otwiera drzwi. Wystarczy jedno spojrzenie i już wie, że żołnierze na progu przynoszą ze sobą śmierć. Kiedy zemdlona osuwa się na podłogę, oni udzielają fachowej pomocy – dają zastrzyk, kładą na łóżku. Jej mąż Michael gapi się na tę scenę, jakby był przypadkowym obserwatorem albo widzem w teatrze. Ta teatralność pojawi się w filmie jeszcze nie raz. Gdy pierwszy szok mija, zaczyna się okres smutku i złości, co szczególnie widzimy po Michaelu. Lior Ashkenazi jest fenomenalny w tej roli, pokazując pełną gamę stanów – od otępienia, przez złość, aż do rozpaczy. Naturalnie pojawia się w głowie pytanie, jak wiele z tego pochodzi od przeżyć reżysera. Czy tak zachowywał się Maoz, kiedy się dowiedział o wybuchu autobusu, w którym miała być jego córka?

Kiedy Dafna śpi, Michael cierpi i opłakuje syna w samotności, nie chce nikogo widzieć, ale w domu szybko pojawiają się kolejni ludzie. Jego brat zaczyna organizować pogrzeb. Przychodzą znajomi. Każdy odgrywa swoją rolę. Ponownie pojawiają się żołnierze. Wcześniej okazywali troskę – zostawili tabletki, kazali pić dużo wody, chcieli powiadamiać bliskich. Tym razem jeden z nich wygodnie sadowi się na krześle i sprawnie referuje, jak będzie wyglądała ceremonia pogrzebowa. Wszystko sprowadza się do kwestii procedury. Ta smutna społeczna diagnoza dotycząca banalizacji i formalizacji śmierci wybrzmiewa moc

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się