Parafia po amerykańsku

Parafia po amerykańsku

, 0 recenzji

Program JustFaith dostarcza pomysły, idee i konkretne projekty pozwalające jego uczestnikom – w każdej z parafii – zaangażować się w pracę społeczną, która nie będzie jednorazową akcją, ale uczyni z nich proroków sprawiedliwości społecznej.

Zarówno definicja prawna, jak i potoczne rozumienie pojęcia „parafianin” nie wskazują na konieczność zaangażowania społecznego. To niedopatrzenie postanowił zmienić amerykański ruch JustFaith. Pomaga on ożywić parafię poprzez utworzenie w niej aktywnej komórki społecznej, wspieranie jej w działaniu oraz zdobywanie informacji i środków do realizacji założonych celów.

Ruch ten, powstały w 1989 roku, jest fenomenem katolickiego świata. Pozwala po amerykańsku wierzyć, że chcieć to móc, pozwala przegonić marazm i niewiarę w możliwość zmiany na lepsze w każdej parafii. Najczęściej narzekamy na swoje parafie, które nie spełniają naszych oczekiwań i roszczeń: a to liturgia odprawiana jest po macoszemu, a to proboszcz mało widoczny, a to znów nie czujemy wspólnoty z innymi parafianami.

 Wspólnota parafialna, która naśladując Chrystusa, pochyla się nad ubogimi i mniej zaradnymi, w której tętni życie, która jest bogata bogactwem osobowości swych parafian, ich zdolności, wykształcenia, czasu — czy nie jest to marzenie każdego z nas? Jakże jednak wydaje się ono nierealne. Dobry parafianin wciąż kojarzy się nam z aktywną członkinią Żywego Różańca, starszą panią zaglądającą częściej do zakrystii, by dać na mszę czy pogawędzić z siostrą zakonną. Mało kto zaś się zastanawia, jakiej chce parafii i co może dla niej zrobić. Nie wierzymy, że możliwe jest tchnięcie nowego ducha we własną parafię. Zamiast tego często zadowalamy się okresowymi pielgrzymkami do innych świątyń w nadziei, że wreszcie znajdziemy taką z naszych marzeń.

W parafii, czyli w urzędzie

Przyczyny tego stanu rzeczy są wielorakie i mają historyczne podłoże. Jednym z powodów braku poczucia przynależności do parafii jest traktowanie jej tylko jako elementu administracyjnego Kościoła. To sobór trydencki orzekł, że zasadniczym jej kryterium jest terytorium. Osobą zaś odpowiedzialną stał się jedynie proboszcz działający z mandatu biskupa. Wierni przestali poczuwać się do poczucia odpowiedzialności za kształt parafii, która stała się głównie domeną hierarchii kościelnej 1.

Dopiero pod koniec XIX wieku rozpoczęły się poszukiwania nowego modelu parafii, który mógłby uczynić z niej wspólnotę religijną wzorowaną na wspólnotach pierwszych chrześcijan. Problem tkwił w tym, by obok elementu ludzkiego obecny był także element nadprzyrodzony, boski. Taką próbę podjął II sobór watykański oraz Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku. W świadomości wiernych niewiele się jednak zmieniło. Wzajemny kontakt parafian ogranicza się często jedynie do wspólnego uczestnictwa w niedzielnej mszy. Cierpią z tego powodu zarówno wierni świeccy, jak i duchowni, którzy nie mając kontaktu z parafianami, nie mogą spełniać swej duszpasterskiej funkcji. Wielu wydaje się, że nic nie można zrobić poza czekaniem na zmianę pokoleniową.

Przykład amerykańskiego programu dla parafii JustFaith pokazuje, że zrobić można bardzo dużo. Jest to edukacyjno–formacyjny program, który daje ludziom instrumenty umożliwiające działalność społeczną, nakierowaną na przemianę ludzkich zbiorowości i poszczególnych jednostek w duchu nauczania społecznego Kościoła.

Cuda w parafii

W spokojnej parafii św. Franciszka w archidiecezji w Cinncinati od pewnego czasu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Najpierw jedna z grup parafialnych zaangażowała się w działalność stowarzyszenia Cooperative for Education. Jego celem jest przerwanie kręgu ubóstwa w Gwatemali, realizuje to przez dostarczanie do szkół podręczników i materiałów szkolnych. Potem inna grupa zaangażowała się w lokalną inicjatywę na rzecz ubogich Voice for the Poor. Parafianka Suzanna Power stworzyła grupę pomagającą rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji, a Gene Feshkens, menedżer ds. zakupów lokalnej firmy chemicznej, zaangażował się w poszukiwanie pracy dla byłych przestępców, którzy chcą wrócić do normalnego życia.

Wydarzenia te zapoczątkowane zostały przez tajemnicze spotkanie, które odbyło się w październikowy wieczór 2001 roku. Wtedy to Jack Jezreel, założyciel JustFaith, spotkał się z 75 osobami, aby zaprosić je do wspólnego odkrywania społecznej misji Kościoła. Tak uformowała się pierwsza grupa. W sierpniu 2002 roku w parafii św. Franciszka doszło do kolejnego spotkania, podczas którego nawiązano współpracę z parafią pw. Wcielenia Pańskiego. Powstało wtedy pięć grup międzyparafialnych.

Program JustFaith budzi społeczną aktywność uczestników, angażuje ich w projekty, w których mogą wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie, a także przyczynia się do ożywienia wiary, wskazując na wypływającą z niej potrzebę zaangażowania na rzecz sprawiedliwości społecznej. Owoce programu są naprawdę wielkie, liczne są też świadectwa poszczególnych jego uczestników.

Melissa Buddendeck z parafii w Centerville, przystępując do programu, jako katoliczka czuła się wyalienowana i niezadowolona ze swego miejsca w Kościele. Na łamach „The Catholic Telegraph” przyznała, że doświadczenie udziału w programie pokazało jej inne, wrażliwe oblicze Kościoła i odmieniło jej rozumienie swojej obecności w nim. Część uczestników, jak Tony i Cheryl Griffin z parafii św. Alberta, potraktowała udział w programie jako drogę nauczenia swoich dzieci, co to znaczy być katolikiem. Obecnie cała rodzina zmieniła swoje życie, przewartościowując plany i starając się zawsze znajdować czas na działalność społeczną.

Zdarzały się też rzeczy wręcz niebywałe — ludzie zmieniali pracę na bardziej użyteczną społecznie, sprzedawali wielkie domy, pokazując w ten sposób, że zdecydowali się ograniczyć wydatki związane z własnym życiem. Wiele osób podzieliło się swoim bogactwem w imię sprawiedliwości i współczucia. Ludzie się zmienili. Zmieniły się też ich parafie.

Fakt ten dostrzegają również inne organizacje społeczne. Zdaniem Cori Thibodeau, dyrektora Catholic Social Action Office w archidiecezji Cincinnati: „Ruch JustFaith udowodnił, że jest jedną z najbardziej efektywnych metod pomagających ludziom odkryć ich ogromną zdolność do współczucia”.

Większe wymagania, więcej chętnych

Początki nie były łatwe. W 1989 roku Jack Jezreel przybył do dużej parafii w Louisville w stanie Kentucky. Przybył, aby zorganizować działalność społeczną w parafii. Pierwsze spotkanie, na którym chciał wprowadzić słuchaczy w naukę społeczną Kościoła, się nie udało. Mimo przygotowania kolorowych ulotek i sali na 200 osób zainteresowanie było mizerne — zjawiły się cztery osoby. Kiedy niezrażony zorganizował kolejne spotkanie na inny temat — przyszły trzy osoby.

Co więc zrobić, skoro ludzie nie są zainteresowani nawet jednorazowym spotkaniem? Należy zażądać większego zaangażowania, a wtedy ludzie przyjdą. Tak właśnie postąpił Jezreel. Zaoferował parafianom program, który wymagał poświęcenia czasu i osobistego zaangażowania. Oznajmił, że blisko roczny cykl cotygodniowych spotkań przemieni ich sposób myślenia o parafii, Kościele i potrzebie działalności społecznej.

Sześć lat później ta sama parafia miała już 15 wspólnot zajmujących się pracą społeczną: każda liczyła od 12 do 15 członków, każda miała listę kandydatów starających się o włączenie do grupy. Było to trzykrotnie więcej osób, niż dotąd działało społecznie w całej archidiecezji.

Gdy w marcu 2004 roku Jezreel przedstawiał plan pracy grup dla archidiecezji, przysłuchiwali się temu przedstawiciele ponad 30 parafii (reprezentowany był każdy dekanat). Po powrocie mieli przekazać te informacje członkom własnych grup parafialnych.

Obecnie w program JustFaith jest zaangażowanych ponad 3000 osób w 300 parafiach na terenie Stanów Zjednoczonych. Samo zaś szkolenie według programu ukończyło już od 2001 roku ponad 7000 osób.

Od 2005 roku program jest wspierany przez Catholic Charities USA (to jedna z największych narodowych organizacji świadczących pomoc społeczną), Catholic Campaign for Human Development (organizacja realizuje krajowy program sprawiedliwości społecznej wspierany przez Konferencję Biskupów Katolickich USA, starając się likwidować przede wszystkim przyczyny ubóstwa i niedostatku) i Catholic Relief Services (organizacja założona w 1943 roku przez Konferencję Biskupów Katolickich USA, świadczy pomoc społeczną na pięciu kontynentach). Współpraca JustFaith z tymi dużymi organizacjami ma zaangażować katolików amerykańskich w opiekę społeczną nad biednymi i potrzebującymi, zarówno w kraju, jak i za granicą, aby zmniejszać ubóstwo i umożliwiać rozwój społeczny.

Na rezultaty współpracy nie trzeba było długo czekać. W krótkim czasie, jak zauważyła wiceprezydent Catholic Relief Services Joan Neal, JustFaith udowodniło, że jest „nadzwyczajnym narzędziem do odkrywania bogactwa społecznej nauki Kościoła, szczególnie jeśli chodzi o problem solidarności i opcję na rzecz ubogich”. Godny uwagi jest ekumeniczny wymiar przedsięwzięcia, które skierowane jest nie tylko do katolików, ale i do wspólnot protestanckich.

Sprawcza moc parafialnej tablicy ogłoszeń

Nie byłoby JustFaith bez Jacka Jezreela i jego doświadczenia założycielskiego, które stało się początkiem dalszej misji. Doświadczenie to było bardzo prozaiczne. Polegało na przeżyciu sytuacji, w której znalazło się kilku parafian zgromadzonych wokół tablicy ogłoszeń. Wywieszony był na niej plan wieczornego spotkania parafialnej grupy społecznej. Zawierał on takie punkty, jak: rozpoczęcie kampanii listowej przeciw wycinaniu drzew w Afryce, inicjatywa na rzecz praw człowieka w Gwatemali, diecezjalna prośba o poszukiwanie wolontariuszy do odwiedzania więźniów, zbiórka żywności, inicjatywa przeciw stosowaniu przemocy wobec kobiet, problem emigrantów itp. Za dużo do zrobienia, za mało osób, brak konkretnych pomysłów — tak odczytał tę sytuację Jezreel. Wszystkie cele są słuszne, ale nikt nie myśli metodycznie o narzędziach do ich realizacji. Trzeba więc je dostarczyć.

Program JustFaith właśnie to czyni: dostarcza pomysły, idee i konkretne projekty pozwalające jego uczestnikom — w każdej z parafii — zaangażować się w pracę społeczną, która nie będzie jednorazową akcją, ale uczyni z nich proroków sprawiedliwości społecznej. Parafie zaś, które przeszły cykl szkoleń, powinny stać się narzędziami społecznej transformacji w duchu zasad nauki społecznej Kościoła. Jak bowiem mówi z przekąsem Jezreel: „Katolickie nauczanie społeczne jest naszym najbardziej strzeżonym sekretem”.

Jego zdaniem, katolickie nauczanie społeczne jest ciągle mało znane. Paradygmat pracy społecznej jest zbyt zdominowany przez wymiar edukacyjno–formacyjny i teoretyczne analizowanie problemów, bez wskazania na sposób ich rozwiązania. Program JustFaith ma uzupełnić tę lukę, gdyż kładzie nacisk na praktyczne problemy, które mogą podjąć grupy parafialne, oraz podkreśla potrzebę osobistej przemiany rozbudzającą wrażliwość społeczną.

Więcej niż spotkanie

Zasady działania JustFaith oparł Jezreel częściowo na sukcesie ruchu Rite of Christian Initiation of Adults (Obrządek wprowadzenia do chrześcijaństwa dla dorosłych). Podstawową zasadą programu wprowadzającego w chrześcijaństwo dorosłe osoby chcące przyjąć wiarę jest wymaganie od uczestników dużego zaangażowania. Chodzi o podjęcie długotrwałych starań — miesięcy studiowania i modlitw w małych grupach. Przy czym jak podkreśla Jezreel: „To nie jest spotkanie, mityng, ale proces przeniknięty ideą, że kwestie społeczne można rozwiązywać”. Program ma być narzędziem formacji. Ludzie, którzy go ukończą, są gotowi działać społecznie i poprzez to się rozwijać.

JustFaith umożliwia parafianom studiowanie Biblii, historii i nauki społecznej Kościoła oraz związków między byciem chrześcijaninem a zaangażowaniem we wprowadzanie sprawiedliwości społecznej na różnych szczeblach. Głównym problemem, pod którego kątem zgłębiana jest tradycja Kościoła, jest zagadnienie pokoju i sprawiedliwości społecznej. Szczegółowo zestawiane są m.in. takie zagadnienia jak potrzeby krajów Trzeciego Świata ze wskazaniem na przyczyny głodu z problemem konsumpcjonizmu w dzisiejszym społeczeństwie. Spotkania organizowane są co tydzień przez 30 tygodni. Koszt udziału parafii w programie wynosi 250 dolarów, cena podlega negocjacji.

Ksiądz Robert J. Vitillo z Caritas Internationalis i dyrektor wykonawczy Catholic Campaign for Human Development, który wizytował diecezje amerykańskie, przypatrując się podejmowanym tam działaniom społecznym, podkreśla, że spotkał wielu ludzi przepełnionych wiarą, którzy pragnęli działać na rzecz sprawiedliwości. Byli oni wychowankami JustFaith.

Odzew w parafiach jest nadal duży. Ważne jest podkreślenie, że udział w programie nie jest wartością samą w sobie. Zdaniem Jezreela, niebezpieczne jest mówić o absolwentach JustFaith, gdyż sugeruje to, że ukończyli oni pewien etap kształcenia i nabywania umiejętności praktycznych. Tymczasem program ma zaktywizować parafian i zachęcić ich do dalszej pracy. Powinni sami rozwijać wybrane przez siebie formy działalności. Nie próżnuje również sam twórca ruchu. Niedawno rozpoczął program Justice Walking skierowany do młodzieży, a także zaawansowany program dla dorosłych JustFaith II.

Polskie poszukiwania

Pozostaje na koniec pytanie o możliwość przeniesienia elementów programu JustFaith na grunt europejski i polski. Sam Jack Jezreel uważa, że w Europie jego program miałby szanse powodzenia. Polska, ze względu na swe negatywne doświadczenia historyczne (okres zaborów, zniszczenie kraju podczas II wojny światowej, narzucony z zewnątrz komunizm), ma oczywiście swoją specyfikę, ale nie uniemożliwia to czerpania wzorów z zewnątrz — problemy bowiem związane z modelem parafii są wspólne dla całego Kościoła. Nie chodzi oczywiście o „zakup licencji” na program amerykański i przeszczepienie go na grunt polski, ale o zaczerpnięcie dobrych rozwiązań.

W Polsce także próbuje się na nowo zdefiniować pojęcie parafii, która ma dziś coraz mniejszy związek z zajmowanym terytorium (szczególnie w mieście). Próby te idą w podobnym kierunku, co propozycja amerykańska. Zwraca się uwagę na konieczność funkcjonowania na terenie parafii różnych wspólnot, które będą dla świeckich miejscem realizacji ich chrześcijańskiego powołania, i to nie tylko w wymiarze religijnym, ale i społecznym. Często, aby stworzyć taką wspólnotę, która przyciągnęłaby wiernych, parafie muszą zjednoczyć swe siły i razem podjąć działania, które zaowocowałyby efektami w większej skali społecznej czy wręcz krajowej. Niektórzy proponują, aby w strukturze miasta stworzyć coś na kształt „Kościoła miejskiego” lub mówiąc nieładnie, „superparafii”, która byłaby w stanie podjąć się realizacji większych celów społecznych 2.

W lutym 2006 roku Jack Jezreel za stworzenie ruchu JustFaith odbierze Harry A. Fagan Roundtable Award — nagrodę dla działaczy społecznych, którą można nazwać społecznym Oskarem.
 

1 J. Chrapek, Od potrydenckiego do powatykańskiego modelu parafii, w: „Collectanea Theologica”, r. 49, 1/1979, s. 141–150. 
2 R. Kamiński, Duszpasterstwo w społeczeństwie pluralistycznym, Lublin 1997.

Parafia po amerykańsku
Bartosz Wieczorek

urodzony w 1972 r. – absolwent filozofii i politologii UKSW, doktorant w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikował w „Przeglądzie Filozoficznym”, „Studia Philosophiae Christianae”, „Znaku” „Przewodniku Ka...