kobieta z zasłoniętymi oczami
fot. Ryoji Iwata / UNSPLASH

Mówi się, że łatwo wyrządzić krzywdę, łatwo zranić, łatwo coś popsuć – i to oczywiście prawda. Ale nieraz w sposób nieuprawniony wnioskujemy, że wobec tego dobro musi być trudne.

„Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go” (Łk 10,30–34).

Dobrze znamy tę historię. Mamy ciało – poranione, na pół umarłe. Leży na drodze albo tuż obok niej. Widać, że potrzebuje pomocy. Ktoś przechodzi tamtędy i mija je. Można by pomyśleć, że się zagapił, nie zauważył. Ale Święty Łukasz pisze wyraźnie, że kapłan zobaczył, podobnie było z lewitą. Ci, po których mielibyśmy prawo spodziewać się więcej, zawiedli. Z pomocą pospieszył bohater nieprawdopodobny – Samarytanin: odstępca, heretyk, obcy. „Czyż nie słusznie mówimy, że jesteś Samarytaninem i jesteś opętany przez złego ducha?” (J 8,48) – oskarżą Jezusa przeciwnicy w Ewangelii Janowej. Przedstawiciel nacji znienawidzonej przez pobożnego Żyda jako jedyny zdaje egzamin. Kapłan i lewita widzą ciało i przechodzą obok. Ale ciało to nie coś, rzecz, przedmiot – to człowiek.

Wzruszenie ramionami

Kiedy próbuję znaleźć jakiś gest, jakiś symbol obojętności, w pierwszej chwili przychodzi mi na myśl odwrócenie głowy, przymknięcie oczu, zasłonięcie uszu. „Nie widzę, nie słyszę, nie mówię”. Czy to ten moment, w którym obojętnieję? Chyba nie. To byłoby zbyt proste i wygodne. Przypowieść wyraźnie mówi: „zobaczył go i minął”, a życie potwierdza te słowa. Jestem obojętny nie dlatego, że nie widzę, nie słyszę, nie czuję. Jestem obojętny wobec tego, co widzę, co słyszę i co czuję.

Zatrzymajmy się chwilę nad tym „co”. W kwestiach patrzenia na świat i rozumienia go wiele się nauczyłem od amerykańskiego filozofa z przełomu XIX i XX wieku Charlesa S. Peirce’a, bardziej inspirując się nim, niż przejmując literalnie jego koncepcje. (Niech koledzy filozofowie wybaczą uproszczenia i herezje w dalszej części). Dla Peirce’a podstawowym sposobem kontaktu ze światem jest czytanie znaków: żaden przedmiot nie jest mi dany tak po prostu – musi zostać dopiero zinterpretowany. Stąd wszelkie poznanie jest dla Peirce’a interpretacj

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 03, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Obojętność
Dominik Jarczewski OP

urodzony w 1986 r. w Warszawie – dominikanin, duszpasterz, rekolekcjonista, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, stały współpracownik miesięcznika „W drodze”....