O świecie, którego już nie ma

O świecie, którego już nie ma

Trzęsienie ziemi jest w Japonii czymś normalnym. W jakimś sensie wszyscy się spodziewali tego dużego, „the big one”. Specjaliści przypominali, że po wielkim trzęsieniu ziemi w Tokio w 1923 roku (o sile 7,9 stopni w skali Richtera, zginęło wtedy ok. 38 tys. ludzi) prawdopodobnie za kilkadziesiąt lat nastąpi drugie, równie potężne. I tak się stało. Przeraża skala zniszczeń i rosnąca każdego dnia liczba ofiar, które pochłonęło tsunami. Czy wśród nich znaleźli się także moi przyjaciele z regionu Tohoku (północny wschód)? Na próżno próbuję skontaktować się z nimi telefonicznie. Przeglądanie list z nazwiskami ofiar i zaginionych pokazywanych w telewizji jest równie bezowocne. Myślę tu o dwóch starszych paniach Mihoko i Fukuko Ito, które całe życie posługiwały w parafiach i przedszkolach założonych jeszcze przed wojną przez kanadyjskich dominikanów w diecezji Sendai. Później, gdy w Sendai pojawiliśmy się my, Polacy, w sposób bardzo naturalny przyjęły nas jako swoich braci kapłanów. Zainteresowały się naszym krajem. Były dwukrotnie na pielgrzymkach w Polsce. Z wielkim przejęciem oglądały nasz klasztor w Krakowie i uczestniczyły we mszy św. w kaplicy św. Jacka. Były naszymi tercjarkami. W tym roku również, mimo kłopotów ze zdrowiem, wybierały się do Polski.

Lament

Panie Ito mieszkały w Ishinomaki, maleńkim mieście portowym koło Sendai, które w znacznym stopniu zostało zalane falą tsunami. Ponieważ nie mogłem połączyć się z nimi telefonicznie, wysłałem list, do którego załączyłem program pielgrzymki „Śladami Baroku. Polska, Czechy, Niemcy 2011” (planuję ją na wrzesień br.). Napisałem, że: „W ogromie tej tragedii pewnie będzie trudno myśleć o wyjazdach za granicę. Ale chcę, abyście wiedziały, że się za Was modlimy i prosimy o głębokie przeżycie tegorocznych świąt Zmartwychwstania”. Gdy wysyłamy w Japonii list, musimy się zetknąć z poważną instytucją, którą jest japońska poczta. Wysłałem kiedyś list do pewnej osoby, nie wiedząc o tym, że już umarła. Wrócił do mnie z adnotacją, że adresat znajduje się obecnie w „Jododaira”, czyli krainie wiecznego pokoju (buddyjskie określenie nieba).

Utrzymywałem też bliskie kontakty z rodziną Watanobe z Somie – małej miejscowości, która ucierpiała dwukrotnie: najpierw z powodu tsunami, a potem w związku z ewakuacją tych, którzy przeżyli, gdyż Soma znajduje się w pobliżu uszkodzonej elektrowni atomowej.

Pana Watanobe, lekarza z Somy, ochrzciłem tuż przed jego śmiercią ok. 10 lat temu. Był chory na raka i zapragnął doł

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się