Na drodze do Emaus

Na drodze do Emaus

Jako pasterz i nauczyciel Jan Paweł II poświęcił się otwieraniu oczu i serc. Łamał się słowem i chlebem, pomagając innym zobaczyć Jezusa. Jego sposób nauczania bardzo przypominał to, co zrobił Chrystus na drodze do Emaus.

W czasie swego życia papież Jan Paweł II zwracał się osobiście do większej liczby ludzi niż jakakolwiek inna postać w historii. Także po swojej śmierci nadal ich przyciąga. W nekrologach wymieniano różne przymioty, funkcje i role papieża, pojawiały się takie określenia, jak: mistrz komunikowania się, charyzmatyczny aktor na scenie świata, zwolennik Solidarności w Polsce, pierwszoplanowa postać w procesie obalania reżimów totalitarnych, przeciwnik teologii wyzwolenia, obrońca tradycyjnej katolickiej moralności, sportowiec, poliglota, poeta, obrońca godności człowieka i prawa do życia, dogmatyk, filozof, teolog i doskonały kaznodzieja.

Na pierwszy rzut oka

Jego długi pontyfikat ukształtował poglądy religijne całego pokolenia. Siła przesłania i moc osobistego świadectwa papieża doprowadziły do odnowy wzoru katolickiego życia. Stało się to szczególnie wyraźne i pociągające dla młodych ludzi z coraz bardziej laicyzujących się rejonów świata. Wielu z nich mówiło o sobie, że są „konwertytami” ze świata. Chcieli świadczyć o swojej wierze i prawdzie Ewangelii. Na fali tego ewangelicznego żaru powstało wiele religijnych społeczności. Seminaria i starsze zakony stanęły w obliczu wyzwania, które rzucił im nowy „styl powołań JP II”. Niektórzy nie wiedzieli, jak te nowe powołania traktować.

Z drugiej strony wielu krytykowało wielkie papieskie liturgie. Mówiono, że są triumfalistyczne i porównywano je do kościelnych koncertów muzyki pop czy wieców partii politycznych organizowanych po to, by promować niebezpieczny kult jednostki. Niektórzy twierdzili, że niewątpliwy entuzjazm tłumów nie przełożył się na trwały wzrost liczby nawróceń. Zarzucano organizatorom, że wprowadzały zgromadzonych w duchowy i emocjonalny stan euforii, który trwał tak długo, jak długo papież był obecny i go podtrzymywał. Mówiono, że w zgromadzeniach tych uczestniczyli głównie przedstawiciele „osieroconego pokolenia”, ludzie rozpaczliwie poszukujący ojca. Nikt jednak nie zapytał: Dlaczego byli osieroceni? Dlaczego tak entuzjastycznie reagowali na człowieka, który przedstawiał się im jako ojciec, brat, przyjaciel? Inni, bardziej cyniczni krytycy sugerowali, że biskupi chętnie zapraszali papieża po to, by wlał życie w ich na wpół obumarłe diecezje i odbudował zaufanie społeczne tam, gdzie Kościół doświadczał kryzysu wiarygodności.

Niektórzy komentatorzy utrzymywali, że papież nie był „człowiekiem, który umiał sprawować władzę”, co spowodowało, że zaprzepaszczono wiele możliwości reformy Kurii Rzymskiej. Jan Paweł II nie patrzył jednak do wewnątrz, tylko na zewnątrz. Był człowiekiem, który umiał sprawować władzę, ale wyrażało się to przede wszystkim w osobistym stylu działania, w jego podróżach, nauczaniu i w przykładzie życia, który dawał. Aż nazbyt jasno uwidoczniło się to wówczas, gdy odważnie stanął w obliczu dramatu własnej niemocy i śmierci.

W kontekście historycznej analizy pontyfikatu wszystkie te rozważania i oceny są uzasadnione. Jednak Jan Paweł II ma być beatyfikowany [tekst był pisany pod koniec marca – przyp. red] i dlatego patrząc na jego osobę, powinniśmy wziąć pod uwagę jeszcze jedno, bardzo ważne kryterium. W wypadku każdego kandydata na ołtarze analizuje się bowiem nie tylko historię jego życia, ale także to, jak Bóg wykorzystał go do szerzenia swojego Królestwa na ziemi. Nie skupiamy się zatem na Janie Pawle II jako polityku, uczonym, kaznodziei czy pasterzu. Chcemy spojrzeć na niego jako na tego, który zostanie ogłoszony błogosławionym, gdyż stał się wyjątkowym narzędziem w rękach Boga.

Więź doskonała, czyli świętość

Konstytucja apostolska Divinus perfectionis Magister (25 stycznia 1983 roku) zaczyna się od odwołania do „Boskiego Nauczyciela doskonałości i jej wzoru, Jezusa Chrystusa”. Dalej czytamy, że świętymi są ci, którzy „przykład Chrystusa najbardziej naśladują” i którzy jako wierni uczniowie dają nam „nową motywację i pobudkę do szukania przyszłego nowego Miasta”, które ma nadejść. Za ich pośrednictwem uczymy się, w jaki sposób możemy osiągnąć tę doskonałą więź z Jezusem, którą jest świętość. Innymi słowy, wszyscy jesteśmy w drodze, na której coś odkrywamy. Odkrywamy nie tylko miłość i miłosierdzie Boga, lecz także siebie samych. Święci są po to, by nam pomagać i prowadzić.

 Jan Paweł II lubił cytować pewne zdanie z Gaudium et spes (22), powtarzało się ono jak refren w jego kazaniach i pismach: „Chrystus, nowy Adam, już w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego miłości objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie”. W Redemptor hominis (8) papież pisał o tym, że Wcielenie wskazuje na powołanie, które Bóg od początku dla nas zaplanował. Chodzi o podobieństwo Boże i dobroć. Posługę duszpasterską Jana Pawła II ożywiało żarliwe poczucie piękna Wcielenia oraz godności i powołania człowieka. Jako papież rozwinął duszpasterską antropologię, która była filarem jego programu misyjnego. Wielu komentatorów nieobeznanych z dwudziestowieczną teologią i filozofią nie doceniało lub nie rozumiało tego do końca.

Papież naszkicował swój program w homilii inaugurującej pontyfikat i w swej pierwszej encyklice Redemptor hominis (10). Pisał w niej, że podstawowym zadaniem Kościoła jest zawsze, a szczególnie w naszych czasach, kierowanie wzroku każdego człowieka, a także świadomości i doświadczenia całej ludzkości, na tajemnicę Chrystusa. Realizując tę misję w praktyce, papież rozwinął antropologię duszpasterską, będącą kontynuacją nauczania soboru watykańskiego II. Uważał, że każdy aspekt egzystencji opiera się na Prawdzie, która jest wcielona w Słowie odkrytym przez Chrystusa i od Niego płynącym. Ponieważ godność osoby ludzkiej wypływa z tego, że została stworzona na obraz i podobieństwo Boga, każdy człowiek ma prawo do tego, by usłyszeć Prawdę. Owa Prawda jest uniwersalna i powszechna, dlatego powinna być głoszona wszystkim ludziom, nie tylko wierzącym czy ochrzczonym.

Biskup, żywy obraz Chrystusa

Jan Paweł II wierzył, że „Misja Chrystusa Odkupiciela, powierzona Kościołowi, nie została jeszcze bynajmniej wypełniona do końca. (…) misja Kościoła dopiero się rozpoczyna i w jej służbie musimy zaangażować wszystkie nasze siły” (Redemptoris missio 1). To przekonanie dawało mu niespożytą energię i stanowiło inspirację do niezliczonych podróży, które stanowiły integralną część jego misyjnej i apostolskiej strategii. „Od samego początku mojego pontyfikatu zdecydowałem się podróżować aż po krańce ziemi, by dać wyraz tej trosce misyjnej” (Redemptoris missio 1).

W swojej postsynodalnej adhortacji apostolskiej Pastores gregis: O biskupie słudze Jezusa Chrystusa dla nadziei świata (16 października 2003 roku) Jan Paweł II zaproponował, by „wizerunek Dobrego Pasterza, tak często spotykany w ikonografii wczesnochrześcijańskiej, stanowił model posługi biskupiej”. Postać Jezusa Dobrego Pasterza „stanowi wizerunek szczególny, który powinien być stałym punktem odniesienia” (Pastores Gregis 1). Papież wskazuje, że „nikt nie może być uznany za pasterza godnego tego imienia »nisi per caritatem efficiatur unum cum Christo«” [inaczej, jak tylko przez miłość świadczoną w jedności z Chrystusem – przyp. red.]. Pasterz musi być blisko Chrystusa za sprawą świętości życia. Zadaniem biskupa jest wzbudzanie zaufania wśród wszystkich ludzi i głoszenie im Chrystusowej nadziei. Tam, gdzie nie ma nadziei, wiara staje pod znakiem zapytania.

Biskup powinien być odważnym prorokiem i wiarygodnym świadkiem, ojcem, bratem i przyjacielem wszystkich, a ma się to objawiać w ten sposób, że „będzie towarzyszył każdemu jako żywy obraz Chrystusa, naszej nadziei” (Pastores Gregis 1). Nie może dać się onieśmielić doktrynom, które zaprzeczają istnieniu Boga. Powinien głosić ewangelię w porę i nie w porę. Nie powinien dopuścić, by jego duszę przytłoczył ogrom problemów, lecz powinien odwoływać się do „nowej wyobraźni miłosierdzia”. Wizja posługi biskupiej, którą przedstawił papież Jan Paweł II, wiązała się z jego rozumieniem służby Piotrowej. Inspirował go wizerunek Chrystusa Dobrego Pasterza, do którego nawiązywał jako „uniwersalny pasterz” podczas spotkań z biskupami i w przesłaniach do konferencji episkopatów.

Podstawową formą ewangelizacji według Jana Pawła II jest „bycie świadkiem”. Jako papież podkreślał, że Kościół musi być widoczny właśnie po to, by świadczyć. Z tego też powodu powinien być obecny w życiu publicznym narodów i społeczeństw, w których funkcjonuje (Redemptoris missio 42, 43). Przepowiadanie ma wciąż priorytetowe znaczenie w misji. Kościół musi robić wszystko, by zachować wierność przekazanemu mu przez Chrystusa mandatowi głoszenia, tak by Dobra Nowina o miłości Boga, który zbawia, mogła dotrzeć aż na krańce świata. Celem tego głoszenia jest prowadzenie do nawrócenia. Tym, którzy przyjęli słowo Ewangelii i to, co ona obiecuje, powierzono zadanie świadczenia. „Nie ma świadectwa bez świadków” (Redemptoris missio 61). Jan Paweł II uważał, że Kościół jest w permanentnym stanie misji, przez co dąży do wypełnienia nakazu Chrystusa Dobrego Pasterza, by uczynić uczniami wszystkich ludzi. Wszystko to dowodzi, że papież był wyjątkowym nauczycielem i katechetą.

Chrystus na drodze do Emaus

Duszpasterskie powołanie kaznodziei i nauczyciela znalazło przejmujące odzwierciedlenie w obrazie Fra Giovanniego da Fiesole (1387–1455), zwanego Fra Angelico. Nad wejściem do domu dla gości należącego do dominikańskiego konwentu San Marco we Florencji znajduje się fresk przedstawiający spotkanie Zmartwychwstałego Chrystusa z dwoma uczniami na drodze do Emaus (Łk 24,13–35). Fra Angelico łączy w nim wątki Ewangelii Jana i Łukasza, by zilustrować posługę Dobrego Pasterza. Chrystus jest odziany w białą owczą skórę, wskazującą, że jest On zarazem pasterzem i ofiarą; pasterzem, który oddaje życie za swoją owieczkę. W dłoni trzyma laskę pielgrzyma, a na ramionach ma zawieszony kapelusz. Laska dzieli fresk na dwie równe części. Zmartwychwstały Chrystus stoi z jednej strony, w zasięgu jego ramion są dwaj uczniowie ubrani w dominikańskie habity. Fra Angelico przedstawia fragment Ewangelii opisujący moment, w którym uczniowie „przymusili” Jezusa do pozostania z nimi. Istotą opowieści jest to, że Chrystus szedł z nimi, rozmawiał i otwierał ich umysły oraz serca. Właśnie to doświadczenie skłoniło ich później do świadczenia o Nim. Dobry Pasterz idzie szukać zagubionych owiec po to, by odnowić ich łączność ze stadem. Raz odnalezione będą już trwale związane z Jego życiem i misją.

W tym artystycznym dominikańskim kazaniu Fra Angelico wskazuje, że zadaniem kaznodziei jest odkrywanie ewangelii we współczesnym doświadczeniu. Pielgrzymia laska Jezusa w symboliczny sposób oddziela to, co naturalne i nadnaturalne. Ale drzemiący w człowieku głód Słowa jest silniejszy niż ten podział, co wyraźnie pokazuje żarliwa modlitwa uczniów.

Fra Angelico przedstawia Zmartwychwstałego Chrystusa jako wędrowca spotykającego innych wędrowców, którzy pomylili drogę. Chrystus, pasterz, wskazuje właściwy kierunek. Naucza ich „Drogi”. Zgodnie z tym, co mówi św. Tomasz z Akwinu, Jezus musiał być wiarygodny w swym człowieczeństwie, by inni uwierzyli, że jest „Drogą i Prawdą, i Życiem” (IIIa qq. 7–15).

Jeśli Bóg mówi do ludzkości, musi to czynić w ludzki sposób, inaczej dialog byłby niemożliwy. Musi okazać solidarność, która bierze pod uwagę słabość i złożoność ludzkiej egzystencji. Jako człowiek Chrystus był pielgrzymem. Święty Łukasz zwraca nam uwagę, że Jezus Dobry Pasterz i najwyższy nauczyciel pojawia się w kontekście utraconych nadziei, odrzucenia i zniechęcenia. Chce dać nową nadzieję, która przemienia ofiary w świadków. Na drodze do Emaus Zmartwychwstały Chrystus jest nie tylko Dobrym Pasterzem, jest także prawdziwym wzorem dla kaznodziejów i nauczycieli.

Jan Paweł II łamie się słowem i chlebem

Święty Łukasz mówi, że Jezus przybliżył się do uczniów, gdy ci byli w drodze. Droga jest metaforą ludzkiego dążenia do spełnienia i szczęścia, które towarzyszy każdemu z nas niezależnie od tego, jak bardzo jest ukrywane (Summa contra gentiles III, 4). Jezus szedł z uczniami i rozmawiał z nimi. Pozwolił, by mówili o swoim rozczarowaniu i niezrealizowanych nadziejach. Nie tylko skłaniał ich do głębszego zrozumienia własnej tradycji religijnej, ale pokazywał także, co ona mówi o Nim samym. Otworzył przed nimi Pismo. Jezus odsłania swoją własną historię jako ostateczne wypełnienie obecności Boga w świecie. Jest równocześnie tym, który objawia, i istotą tego, co jest objawiane. Ten przełomowy moment sprawił, że inaczej zaczęli patrzeć na historię, Pismo i swoje człowieczeństwo. Historia ma teraz szczególną wartość: nie jest już tylko ciągiem zdarzeń, lecz nabiera duchowego znaczenia.

W ten sam sposób nasze pokrzywione losy są przemieniane przez potęgę Krzyża i dopasowywane do wzoru człowieczeństwa Chrystusa. W przypadku uczniów na drodze do Emaus widzimy przemianę poglądów i zachowania, które nazywamy nawróceniem. Chrystus Dobry Pasterz idzie szukać zagubionej owcy. Uczniowie doświadczają Jego obecności i nauczania jako czystego daru, który otwiera ich umysły i zostaje zapisany w ich sercach. Nie tylko dowiadują się, kim On jest, ale zaczynają też rozumieć, do czego są powołani. Widzą twarz człowieka takiego, jakim powinien się stać. To skłania ich, by wrócić do Jerozolimy – miejsca odrzucenia i śmierci. Stąd zaczynają nieść dobrą nowinę o zbawieniu wszystkim ludziom. Przygnębienie i smutek zamienia się w radość i misyjną żarliwość.

Jako pasterz i nauczyciel Jan Paweł II poświęcił się otwieraniu oczu i serc. Łamał się słowem i chlebem, pomagając innym zobaczyć Jezusa właśnie w słowie i sakramencie oraz wypełnionej duchem przestrzeni Kościoła. Jego sposób nauczania bardzo przypominał to, co zrobił Chrystus na drodze do Emaus. Jezus jako pielgrzym poszedł szukać uczniów – to nie oni go szukali. On przyszedł do nich. Szedł z nimi. Rozmawiał z nimi. Otwierał ich umysły i serca, by ujrzeli i zrozumieli. Potem poprosił, by zostali świadkami i podjęli powołanie do głoszenia. Wezwał ich, by wrócili do świata, z którego wyszli, po to by głosić mu nadzieję i życie.

Papież, który odkrywa Nieznajomego

Święty Łukasz pisze, że po ukrzyżowaniu uczniowie byli zatrwożeni i pełni lęku (Łk 24,36–38). W drodze do Emaus byli zniechęceni i przytłoczeni ciężarem niespełnionych nadziei (Łk 24,21). Podczas swych pielgrzymek Jan Paweł II często mówił o lęku, który wyczuwał we współczesnym społeczeństwie. „Człowiek dzisiejszy zdaje się być stale zagrożony” – pisał w Redemptor hominis (15). I dawał odpowiedź, która brzmiała: „Nie bójcie się przygarnąć Chrystusa i przyjąć Jego władzę… Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi… Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek” (homilia podczas mszy świętej inaugurującej pontyfikat 22 października 1978 roku, 5). To przesłanie najlepiej rezonowało, gdy papież kierował je do mniejszości katolickich, które w przeszłości doświadczały prześladowań. Ci chrześcijanie, którzy wciąż czuli się wykluczeni i wyobcowani, uzyskali wsparcie, by trwać w wierze. Słowa Jana Pawła II upewniły ich, że byli silniejsi, niż myśleli, ponieważ trwali „w Chrystusie”, który zwyciężył świat.

W drodze do Emaus Zmartwychwstały Chrystus towarzyszył uczniom i rozmawiał z nimi. Niczego im nie narzucał, tylko głosił im Dobrą Nowinę. Oni zaś myśleli, że znają Jezusa. Znali wszystkie „fakty” dotyczące Jego śmierci i pogrzebu, a nawet słyszeli o Jego Zmartwychwstaniu. Jednakże „Dobra Nowina” nie stała się dla nich rzeczywistością, nie byli świadomi, kim był nieznajomy, który im towarzyszył. W swym nauczaniu, a także przez osobiste świadectwo Jan Paweł II rzucał wyzwanie tym wszystkim, którzy myśleli, że znają Chrystusa – chciał, by rozważyli, by odkryli nieznajomego, który im towarzyszy.

Jako sposób pogłębienia tego spotkania Papież wybrał dialog. Towarzyszył ludziom w drodze i rozmawiał z nimi. Zwracał uwagę, że „Kościół proponuje, niczego nie narzuca” (Redemptoris misso 39). Troszczył się o to, by mówić z przekonaniem, ale też z otwartością. Starał się rozważać złożone troski współczesnego świata. Podkreślał, że dialog powinien się opierać na nadziei i miłości (Redemptoris missio 56) „z poszanowaniem dla wszelkich przekonań i wszelkiej wrażliwości” (11). Uważał, że każda osoba zasługuje na prawdę. Według niego wszystkie aspekty życia są ostatecznie zakorzenione w Prawdzie odkrytej i płynącej z Wcielonego Słowa. Dlatego, jak wierzył Papież, misją Kościoła jest zaangażowanie wszystkich ludzi w proces dialogu, który – dzięki łasce Ducha Świętego – pozwala uczestniczyć w odwiecznej wymianie prawdy i miłości. A to oznacza nic innego jak tylko udział w życiu Trójcy Świętej.

Świętość dla każdego

Celem Zmartwychwstałego Chrystusa było nie tylko oświecenie umysłów czy uśmierzenie lęków zatrwożonych uczniów w drodze do Emaus. Jemu chodziło o przemienienie ich z ofiar w świadków. Mieli otwarte oczy i poznali Go po łamaniu chleba, a widząc to, szybko wstali i wrócili z „Dobrą Nowiną” do Jerozolimy, miejsca odrzucenia i strachu. W homilii inaugurującej swój pontyfikat Jan Paweł II wyraził pragnienie, by być sługą. Gdy jego życie zbliżało się do końca i był niezmiernie udręczony, coraz bardziej widzieliśmy w nim cierpiącego sługę.

Papież mówił o potrójnej misji Chrystusa jako Kapłana, Proroka-Nauczyciela i Króla oraz o tym, jak ta misja jest kontynuowana w Kościele. Cała „święta władza” w nim sprawowana „nie jest niczym innym jak służbą, służbą, która ma na celu tylko jedno: aby cały Lud Boży był uczestnikiem tej trojakiej misji Chrystusa i pozostawał zawsze pod władzą Pana, która bierze swój początek nie z mocy tego świata, lecz od Ojca niebieskiego oraz z tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania” (homilia podczas mszy świętej inaugurującej pontyfikat 22 października 1978 roku, 4).

Jan Paweł II miał nadzieję obudzić w Ludzie Bożym odnowione pragnienie łączności z Bogiem w Chrystusie, które nazywamy świętością. Świętość jest w zasięgu każdego z nas, jeśli jesteśmy otwarci na przyjęcie jej jako daru. Świętość nie jest tylko przymiotem moralnym – jest udziałem w historii świętości Wcielonego Słowa. Jezus powiedział uczniom: „Wy jesteście światłem świata” (Mt 5,14). Historia Chrystusa i Jego Kościoła ogniskuje się w życiu tych, którzy są wezwani, by być Jego świadkami. Chrześcijańskie świadectwo jest zawsze świadectwem osobistym. Jan Paweł II, którego osobowość ukształtowało oddanie Słowu, wzywał Lud Boży do odnowienia osobistego świadectwa w nadziei. Jego modlitwa i jego pielgrzymia posługa są echem modlitwy Mojżesza z Księgi Liczb: „Oby tak cały lud Pana prorokował” (Lb 11,29).  

przełożyła Magdalena Ciszewska

Na drodze do Emaus
Allan White OP

urodzony w 1952 r. – dominikanin, do zakonu wstąpił w 1973 roku po ukończeniu studiów w Oxfordzie. Był wykładowcą oraz duszpasterzem akademickim na uniwersytetach Cambridge i Oxford. Pracował także jako redaktor magazynu...