Więcej niż pokolenie

Więcej niż pokolenie

Beatyfikacja Jana Pawła II odbywająca się sześć lat po jego śmierci jest znakomitą okazją, by przypomnieć tę błyskotliwą osobowość: katolickiego księdza i biskupa, który – wbrew wszelkim przewidywaniom – przyciągnął uwagę świata i skupiał ją przez ponad ćwierć wieku. Uroczystość beatyfikacji można traktować jako moment, w którym władze Kościoła nadrobiły zaległości wobec spontanicznego osądu ludu Bożego wyrażonego w okrzykach „Santo subito”, jakie słyszeliśmy podczas mszy pogrzebowej na placu Świętego Piotra 8 kwietnia 2005 roku.

Za i przeciw

Chrześcijańskie świadectwo Jana Pawła II dotarło do niezliczonych rzesz ludzi. Jasnym tego dowodem są choćby listy, które w czasie procesu beatyfikacyjnego trafiały do biura w Rzymie. Ich nadawcy często adresowali swoją korespondencję, pisząc po prostu: „Papież Jan Paweł II – Niebo”. Warto dodać, że można było wśród nich znaleźć wielu niechrześcijan. Co więcej, pisały także osoby niewierzące. W ten sposób heroizm cnót życia Jana Pawła II potwierdzili ludzie reprezentujący szerokie spektrum polityczne i religijne. Wszystko to sprawia, że – jak w wypadku błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty – beatyfikacja sługi Bożego Jana Pawła II staje się okazją do prawdziwie ekumenicznego i międzyreligijnego spotkania.

Mimo tych wszystkich znaków i wydarzeń wciąż można spotkać ludzi, którzy uparcie twierdzą, że Karol Wojtyła cofnął Kościół zarówno pod względem intelektualnym, jak i duszpasterskim. To ci, którzy uważają, że był to pontyfikat „restauracji”, sprzeniewierzający się soborowi watykańskiemu II, który obiecał dialog ze współczesnością. Przeciwnicy ci obstają – tak jak to czynili już od wczesnych lat 80. XX w. – przy swoim przekonaniu, że Karol Wojtyła (człowiek i jego pontyfikat) prezentował przednowoczesny stan umysłu, który nie pasował do nowoczesnego (czy ponowoczesnego) świata. Owo przekonanie było swego rodzaju mantrą rozpowszechnianą przez mniej świadomą część światowych mediów. Jednak każdy, kto podjął trud poważnego przyjrzenia się życiu Karola Wojtyły, zarówno w okresie przed objęciem urzędu papieża, jak i w trakcie jego sprawowania, musiał dojść do wniosku, że te oskarżenia były niesłuszne.

Nowoczesny papież

Kategoria „przednowoczesny” zwyczajnie nie pasuje do człowieka, który na drodze swojego rozwoju intelektualnego już pod koniec lat 40. XX w. był krytyczny wobec pewnych aspektów teologii neoscholastycznej, jakiej go uczono. Słowo „przednowoczesny” nie może należycie opisywać uczonego, który w ramach swej pracy habilitacyjnej świadomie zajął się studiami nad fenomenologią Maksa Schelera, a w latach 50. XX w. aktywnie uczestniczył w wysiłkach mających na celu odnowienie antropologii filozoficznej. Nie wydaje się też słuszne nazywanie „przednowoczesnym” jednego z najbardziej zaangażowanych intelektualnie europejskich biskupów w latach poprzedzających sobór watykański II. Człowieka, który świadomie szukał towarzystwa filozofów, teologów, historyków, naukowców i artystów reprezentujących różnorodne kręgi intelektualne. Człowieka, który zarówno jako duszpasterz, jak i naukowiec wykazywał głębokie zrozumienie dla osób przeżywających współczesny kryzys wiary. Człowieka, który przez ponad pół wieku był zapalonym czytelnikiem współczesnej filozofii.

Ważnym punktem odniesienia są także dzieła samego pontyfikatu. Czy papież o „przednowoczesnym” podejściu do świata poświęciłby swą pierwszą encyklikę (Redemptor hominis – przyp. tłum.) chrześcijańskiej antropologii i uczyn

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się