Co to jest rzeczywistość?

Co to jest rzeczywistość?

, 0 recenzji

Czasami – w chwilach kryzysu – gotów jestem przyznać rację tym filozofom, którzy powątpiewają w istnienie tzw. obiektywnej rzeczywistości i wolą mówić o ludzkich, subiektywnych wrażeniach. Na przykład George Berkeley (notabene anglikański biskup) twierdził, że to, co daje się ująć w procesie poznania, to wrażenia zmysłowe; np. stół w bezpośrednim doświadczeniu jawi się tylko jako układ doznań (wielkość, kształt, kolor itd.). Zdaniem Berkeleya, nie ma sensu domniemywać, że istnieje coś poza doznaniami. Stół jest określonym układem doznań percepcyjnych, a rozważania o obiektywnej naturze stołu są jedynie filozoficznym zmyślaniem.

Rozmowa o tym, co nazywamy rzeczywistością, polega m.in. na problematyzowaniu, czyli wskazywaniu tego, co stanowi jakiś problem, nad którym warto się zastanowić. I właśnie w tym kontekście popadam niekiedy w kryzys, bo to, co wydaje mi się istotnym problemem, inni bagatelizują, a z drugiej strony są sprawy, których ja nie uważam za ważne, a inni gotowi są mówić o nich w nieskończoność. Czy istnieją problemy obiektywnie ważne, czy też trzeba się zgodzić, że kategoria ważności jest całkowicie subiektywna i jako taka odnosi się do wrażeń, a nie do obiektywnej rzeczywistości?

Znamy dobrze różnego rodzaju sytuacje małżeńskie, w których żona dostrzega jakiś ważki problem, o którym chce porozmawiać, a mąż nie widzi żadnej sprawy i utwierdza się tylko w przekonaniu, że żona jest bardzo kochana, jednak ma skłonność do wymyślania problemów tam, gdzie ich nie ma. Bardzo cenię żeńskie życie zakonne i znam wiele wspaniałych zakonnic, ale muszę przyznać, że niekiedy zakonnice pytały mnie o radę w jakiejś sprawie, która, ich zdaniem, była ważna i skomplikowana, a ja w ogóle nie widziałem problemu, choć ponoć ksiądz i niewiasta są z jednego ciasta… No właśnie! Istnieje stół (problem) poza osobistymi doznaniami, czy też nie?

Problematyzowanie rzeczywistości bywa bardzo kłopotliwe w kwestiach społeczno-politycznych. Na przykład niektórzy uważają, że mord na Żydach w Jedwabnem jest problemem całego narodu polskiego i że najwyższe władze państwowe, episkopat i wszyscy obywatele powinni uroczyście wyrazić skruchę i przeprosić za tę zbrodnię. Jednocześnie wielu z tych, którzy widzą ogólnonarodowy problem w Jedwabnem i są wdzięczni Grossowi, że otworzył nam oczy, nie widzą żadnej potrzeby, aby ktoś przeprosił za czas komuny, sowietyzację kraju, polityczne mordy, za rzeczywistą współpracę z bezpieką. A IPN, który przybliża nam prawdę o tamtych czasach, odsądzają od czci i wiary. Ha! co jest rzeczywistym problemem? Działalność IPN-u czy działalność Grossa? A może to tylko kwestia doznań percepcyjnych?

W kwietniu w związku z rocznicą katastrofy w Smoleńsku napisano wiele artykułów. Pokazały one, jak bardzo różnie problematyzujemy tę samą niby rzeczywistość. Jedni widzą problem w tym, że jakieś osoby układają przed pałacem prezydenckim krzyż ze zniczy i kwiatów. To skandal i prowokacja wiadomo czyja! – twierdzą z oburzeniem. I ze zrozumieniem przyjmują tłumaczenie jakiejś urzędniczki, że znicze musiały być zgaszone i uprzątnięte w nocy przez straż miejską, bo przechodnie i rowerzyści mogli się poparzyć. Dla innych krzyż ze zniczy nie jest żadnym problemem, bo – ich zdaniem – nikomu to tak naprawdę nie przeszkadza, a jest wyrazem szczerych uczuć pewnej części obywateli. Rzeczywistym problemem jest natomiast to, że wrak samolotu (jako jeden z głównych dowodów w sprawie katastrofy) nie został właściwie zabezpieczony i zbadany, a w centrum Warszawy wciąż nie ma pomnika, który by upamiętniał tych, którzy w katastrofie zginęli. Jedni duchowni ubolewają, że starsze kobiety, który się modliły na Krakowskim Przedmieściu, dokonały karygodnej manipulacji symbolem krzyża, a inni księża widzą raczej problem w skrzykniętej przez niejakiego Tarasa młodzieży, która bawiła się „nowocześnie” przy krzyżu zrobionym z puszek piwa Lech. Gdzie w sprawie katastrofy i pamięci o niej znajdują się rzeczywiste problemy, a gdzie te sztucznie wygenerowane?

Dyskutujemy o Kościele, czyli m.in. problematyzujemy rzeczywistość Kościoła w świecie. Takiej problematyzacji dokonał Benedykt XVI w książce Światłość świata, a w 2000 roku Jan Paweł II w liście Novo millennio ineunte. Niestety, książka Benedykta XVI nie wywołała jakiejś poważnej dyskusji, a o Novo millennio ineunte w ogóle mało kto słyszał. Za to jeśli ktoś ostro, publicznie skrytykuje Radio Maryja, to zaraz można usłyszeć głosy aprobaty, że oto „odważny” człowiek wskazał jeden z większych problemów polskiego Kościoła. A mnie – w takich sytuacjach – nasuwa się pytanie: Czy istnieją obiektywnie istotne problemy Kościoła, czy też Berkeley miał rację i wszystko zależy od tego, kto kogo nie lubi? I odpowiadam sobie, że mimo wszystko obiektywna rzeczywistość istnieje.

Co to jest rzeczywistość?
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....